06.08.2024, 07:43 ✶
Nie kontaktował się wcześniej z Thomasem: miał na miejscu dobrą klątwołamaczkę, z którą współpracował wcześniej przez lata, i która była w dodatku tak uparta, że dobranie jej w duet z innym klątwołamaczem byłoby problematyczne. Zresztą drugi nie był dotąd potrzebny: Leta dobrze sobie radziła, a Cal wolał zużyć budżet na coś innego. Aż natknęli się na dość nietypową klątwę.
Cathal zmierzył Figga spojrzeniem, milcząc o sekundę czy dwie dłużej niż byłoby to naturalne u kogoś innego - porównywał mimowolnie wspomnienie z tym, co teraz widział, wychwytując drobne różnice, jakie bez wątpienia pojawiły się od ich ostatniego spotkania. A potem rzucił niedopałek, wdeptał go w ziemię i obrócił się ku ruinom.
- Zależy, co uważasz za piękne - powiedział, wsuwając dłonie w kieszenie spodni. Były ciemne, ale już sprane, wytarte na kolanach, wyposażone w liczne kieszenie, z porządnego materiału, nieco luźne, bez wątpienia robocze: pozwalające klęczeć na piasku, gdy pochylałeś się nad znaleziskami, wchodzić do zakurzonych przestrzeni, nie krępowały ruchów. - Jeśli człowieka, który odizolował grupę czarodziejów od świata, jako pretekst wskazując zapewne zagrożenie mugoli, a potem przejął nad nimi władzę absolutną i przekazywał ją z pokolenia na pokolenie, aż powstało tu coś przypominającego sektę... Ktoś pewnie dostrzegłby w tym materiał na poemat.
Ale Shafiq nie był poetą. Interesowały go wyłącznie te wiersze, które wyryto na bardzo starych ścianach: jak ten, który pewien faraon ułożył dla swojej żony, zaskakując Cathala tym, że tacy ludzie faktycznie najwyraźniej potrafili kochać.
- Ostatni... szef wioski najwyraźniej nie przepadał za kobietami. Może to zresztą było rodzinne. W każdym razie natknęliśmy się na pomieszczenie zabezpieczone tak, że nie mogą wejść do niego kobiety. Może i bym się ucieszył i przeniósł tam swoją pracownię... - Alethea, Nell, Ginny i Pandora na raz to było dość dużo dla Cala. - Ale nie wiem czy w środku nie ma pułapek albo klątw, a obie te rzeczy te specjalizacja naszych pracownic, nie pracowników. Leta pewnie chciałaby rozbroić te zaklęcia ochronne sama, ale obawiam się, że skoro w samej strukturze mają odstraszać właśnie kobiety, byłoby to ryzykowne.
Pomyślał o Cassandrze, o zwoju, który zostawiła, o wspomnieniu, w którym się pojawiła.
I o tym, że Blackwood może niekoniecznie nie lubił kobiet.
Może jednej konkretnej się obawiał.
Cathal zmierzył Figga spojrzeniem, milcząc o sekundę czy dwie dłużej niż byłoby to naturalne u kogoś innego - porównywał mimowolnie wspomnienie z tym, co teraz widział, wychwytując drobne różnice, jakie bez wątpienia pojawiły się od ich ostatniego spotkania. A potem rzucił niedopałek, wdeptał go w ziemię i obrócił się ku ruinom.
- Zależy, co uważasz za piękne - powiedział, wsuwając dłonie w kieszenie spodni. Były ciemne, ale już sprane, wytarte na kolanach, wyposażone w liczne kieszenie, z porządnego materiału, nieco luźne, bez wątpienia robocze: pozwalające klęczeć na piasku, gdy pochylałeś się nad znaleziskami, wchodzić do zakurzonych przestrzeni, nie krępowały ruchów. - Jeśli człowieka, który odizolował grupę czarodziejów od świata, jako pretekst wskazując zapewne zagrożenie mugoli, a potem przejął nad nimi władzę absolutną i przekazywał ją z pokolenia na pokolenie, aż powstało tu coś przypominającego sektę... Ktoś pewnie dostrzegłby w tym materiał na poemat.
Ale Shafiq nie był poetą. Interesowały go wyłącznie te wiersze, które wyryto na bardzo starych ścianach: jak ten, który pewien faraon ułożył dla swojej żony, zaskakując Cathala tym, że tacy ludzie faktycznie najwyraźniej potrafili kochać.
- Ostatni... szef wioski najwyraźniej nie przepadał za kobietami. Może to zresztą było rodzinne. W każdym razie natknęliśmy się na pomieszczenie zabezpieczone tak, że nie mogą wejść do niego kobiety. Może i bym się ucieszył i przeniósł tam swoją pracownię... - Alethea, Nell, Ginny i Pandora na raz to było dość dużo dla Cala. - Ale nie wiem czy w środku nie ma pułapek albo klątw, a obie te rzeczy te specjalizacja naszych pracownic, nie pracowników. Leta pewnie chciałaby rozbroić te zaklęcia ochronne sama, ale obawiam się, że skoro w samej strukturze mają odstraszać właśnie kobiety, byłoby to ryzykowne.
Pomyślał o Cassandrze, o zwoju, który zostawiła, o wspomnieniu, w którym się pojawiła.
I o tym, że Blackwood może niekoniecznie nie lubił kobiet.
Może jednej konkretnej się obawiał.