10.08.2024, 19:46 ✶
Kocyk –> Stół z napojami i jedzeniem
Basilius przeniósł spojrzenie z nocnego nieba na jego piekielne przeciwieństwo to znaczy Brennę i uśmiechnął się, biorąc kawałek melona. Rzeczywiście było całkiem spokojnie, chociaż oboje przebywali w tym samym miejscu i to jeszcze niebezpiecznie blisko wody. Co prawda można byłoby się kłócić, że on spadł z miotły, ale przecież nie będzie oskarżać ją o problemy wynikające z jego własnej głupoty, a jedynie o te pozostałe. Poza tym jak dzisiejszy dzień pokazał, spadający z miotły uzdrowiciele mogli skończyć znacznie gorzej.
– Nie wiem, czy na twoim miejscu jeszcze bym się tak cieszył – mruknął, gdy już zjazd kawałek owocu. Głową wskazał niebo. – Nie gdy grozi nam, że coś zaraz na nas zleci.
Oczywiście tylko żartował, ale czy nie rozmawiali kiedyś, że może ich wspólny pech jest przyczyną złego ułożenia się gwiazd? Czy nie byłoby więc zabawnie, gdyby jedna zaraz na nich spadła?
– W każdym razie dziękuję za zapro... – Nie dokończył, bo mówiąc to tak nieudolnie sięgnął po kanapkę, że tracił talerz, który wywalił się na niego. Basilius zamrugał, bez słowa posprzątał cały bałagan, nie dając zrobić tego Brennie, oczyścił wszystko zaklęciem z piasku, a potem mrucząc coś pod nosem, że przeprasza, ale musi się napić poszedł po kolejne piwo.