Wood postanowiła wybrać się na krótką wycieczkę krajoznawczą. Miała dzisiaj wolne, nie musiała pracować, postanowiła więc skorzystać z odpowiednich warunków atmosferycznych. Dużo latała, aby utrzymać formę. Zastanawiała się, czy będzie jej dane jeszcze wrócić do zawodowej gry w quidditcha, nie zamierzała pozwolić sobie na zasiedzenie, musiała dbać o formę. Zresztą jako brygadzistka również powinna być wysportowana. Było to dla niej bardzo istotne, uważała, że sprawne ciało będzie jej w stanie zapewnić bezpieczeństwo. Przywiązywała wagę do tego, żeby trenować. Latanie na miotle było jej ulubionym sposobem na utrzymanie formy, od dziecka bowiem w ten sposób spędzała niemalże każdą wolną chwilę.
Usiadła więc na swoją miotłę, wzbiła się w powietrze i leciała. Ubrana była w lekką, krótką kurtkę, spodnie jeansowe i bordowy sweter. Włosy zaplotła w dwa warkocze, aby nie wchodziły jej do oczu podczas lotu. Nie znosiła, kiedy rude, długie włosy latały na wietrze i przeszkadzały jej w locie. Jako szukająca musiała być bardzo spostrzegawcza, dlatego też zawsze wiązała swoje rude kudły, aby nie przeszkadzały jej w locie. Prostszą opcją było zapewne obcięcie włosów, ale lubiła dobrze wyglądać. Miała wrażenie, że te długie włosy dodają jej nieco dziewczęcości przy tej dosyć chłopięcej figurze, która spowodowana była latami treningu. Wood wbrew pozorom nie była chłopczycą. Lubiła dobrze wyglądać podczas bali, przyjęć i innych takich, jednak z racji na to, że dużo czasu spędzała na miotle często nosiła się na sportowo.
Zbliżyła się do jeziora, postanowiła lecieć przy samej tafli. Zawsze to trochę więcej adrenaliny. Frunęła tak blisko wody, że stopami zdarzało jej się o nią zahaczać. Krople wody padały jej na twarz, co było całkiem przyjemne. Nie przeszkadzało jej to wcale. Przy tym słońcu, którego ciepło muskało jej po twarzy takie ochłodzenie było wręcz kojące.
Wtedy tuż przed sobą dostrzegła sylwetkę, która po chwili zniknęła w głębi jeziora. Nie miała pojęcia co to było. Nie zamierzała jednak tego ignorować, może ktoś potrzebował pomocy? Woda była jej bliska, może nie do końca panowała nad klątwą, która ją prześladowała, jednak sam żywioł wzbudzał w niej pozytywne emocje. Wydawał się być przeciwieństwem jej ognistego temperamentu.
Zaparkowała na brzegu, zeskoczyła zgrabnie z miotły. Nie zastanawiała się ani chwili, tylko szybkim krokiem ruszyła w kierunku jeziora. Zdjęła z siebie kurtkę i wbiegła do wody. Zbliżenie z wodą nie było szczególnie miłym doświadczeniem, zacisnęła jednak zęby i płynęła przed siebie, aby znaleźć postać, która chwilę wcześniej mignęła jej w jeziorze. Nie było to specjalnie przyjemne uczucie, ale istotne było dla niej to, żeby dopłynąć do osoby, która potrzebowała pomocy. Liczyło się tylko to, a Wood, gdy się uparła to nie ma zmiłuj. Nie zamierzała przestawać, musiało jej się udać.