12.01.2023, 14:04 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.01.2023, 14:06 przez Castiel Flint.)
Czasami żałował, że William nie wynalazł jeszcze eliksiru pozwalającego oddychać pod wodą nieco dłużej niż kilka godzin. Stałby się najbardziej lojalnym klientem tego specyfiku. Woda koiła nerwy i pocieszała choć trochę żałował, że jest tu sam. Z jednej strony potrzebował samotności lecz po kilku godzinach doskwierała mu ta cisza. Leżąc w wodzie zastanawiał się co ma zrobić dalej, jak się zachować, co czuć, jaką podjąć decyzję, kogo unikać, do kogo się udać… Obrócił głowę po nowy zapas tlenu i nieświadomy nadlatującego towarzystwa, zanurzył się by dotknąć rękoma dna i przytrzymać się leżącej tam gałęzi. Bąbelki powietrza uciekły spomiędzy przymkniętych ust gdy dotknął dłońmi piaszczystego dna. Dopiero wtedy zauważył czyjeś zgrabne nogi przebierające pośpiesznie w wodzie. O nie, jednak nie chciał teraz udawać miłego i rozmawiać. Potrzebował jeszcze trochę pobytu pod wodą aby nabrać sił na nałożenie maski ułożonego dziedzica. Chciał towarzystwa ale na własnych warunkach, nie z przypadku. Ciężko było mu dziś dogodzić. Nie wypływał. Umiał nurkować, wstrzymywać powietrze bowiem uczył się tego od drugiego roku życia. Wiedział, że wytrzyma jeszcze półtorej, może dwie minuty jeśli tylko nie będzie się gwałtownie poruszać. Nagle pojął jak łatwo byłoby teraz utonąć. Wystarczy otworzyć usta i pozwolić wodzie zalać organizm. Choć kusiło to jednak wstrzymywał w płucach ubywające stopniowo powietrze. Czekał aż kobieta go wyminie i pójdzie popływać w innej części jeziora. Nie wpadł na to, że to jego mogła szukać.
Zamknął oczy.
Zamknął oczy.