Kontrast pomiędzy ciepłotą osoby obok niego, życia i martwego kamienia przypominał mu o ziarnach czasu, które przesypywały się w klepsydrze jego życia. O tym, jak mało miało ich zostać według słów przepowiedni. Zastanawiał się, czy Vakel kiedykolwiek będzie myślał, że było warto czy on, Morpheus, jest jedynie testem własnych upodobań, nie ścieżką tylko jednym z owoców na ciężkiej jabłoni dorastania. Zakazany, jak w chrześcijańskich opowieściach.
— Oba. Dlatego zostaniesz moją poduszką — stwierdził na to pytanie w rozbawieniu, śliskając buty ze skórzaną podeszwą, aby osunąć się po ścianie nieco w dół. Założył ręce na piersi i oparł swoją głowę na ramieniu Vasiyenki, otarł się policzkiem o wyrostek barkowy, jakby zaznaczał go zapachem swojej wody kolońskiej, w rzeczywistości lepiej się układając.
— Owszem. Chociaż przydałoby się twoje towarzystwo.
Podrapał się po ramieniu, w nerwowości, tych drobnych gestach niepewności, których jeszcze z siebie nie wyplenił. Chociaż oparł się o drugiego czarodzieja w pewności siebie, to w rzeczywistości zastanawiał się nad każdym elementem swoje ruchu, nad otoczeniem, nad przyszłością, tą bliską, sekundy do przodu i znacznie dalej.
Zapach Dolohova sprawił, że zrobiło mu się nagle bardzo gorąco, czuł na szyi i policzkach występujący rumieniec.
— Zdrzemnę się, a ty powiesz później, że mieliśmy awarię w jakiejś sprawie na Mabon i zatrzymały nas obowiązki prefektów, ale najpierw powiesz mi, co planujesz zrobić z moim komogramem— zarządził, ponownie nieruchomiejąc. Teraz posąg zmieniał się w grupę figuralną, Hiacynt śpiący na ramieniu Apollina, brakowało jedynie wieńców w ich włosach, a zamiast mundurka, powinny być sportowe chitony, odsłaniające ich ramiona i nogi. Nawet nie, gdyby byli rzeźbą, byliby nadzy i ta myśl sprawiła, że Morpheusowi zrobiło się jeszcze ciepłej.
Kosmogramy mogły służyć do tak wielu rzeczy, od sprawdzania kompatybilności związkowych, przez liczenie ścieżki kariery, najlepsze punkty zamieszkania, wreszcie nawet rzucanie klątw uszytych na miarę. Nie chciał zakładać, to nie miałoby sensu, nie miał do czynienia z trzpiotką, która zna tylko jedno zastosowanie horoskopu, nawet jeśli nadal wydawało mu się, że energetyczny ciężar tego, co sobą przedstawia Vakel jest niesamowicie duży i może niekoniecznie szczery.