- Słodziak z ciebie, wiesz? - Uśmiechnęła się do narzeczonego serdecznie. Zupełnie zniknęło już to zdenerwowanie spowodowane tym jego niepotrzebnym wybrykiem. Nie zamierzała już wracać do tego tematu, zresztą stało się, już nic nie mogli z tym zrobić, za to jeszcze mieli szansę wykorzystać te noc i swoje towarzystwo. Na tym miała zamiar się skupić.
Ruda wpatrywała się w rozgwieżdżone niebo, nie chciała, żeby uciekła jej chociaż jedna ze spadających gwiazd. Co chwila kolejne życzenie pojawiało się w jej głowie. Żeby śmierciożercom różdżki wlazły w dupy, żeby tego starego dziada Chestera Rookwooda chuj strzelił, żeby Cameron ukończył staż, żeby ich ślub doszedł do skutku. To były tylko nieliczne z jej życzeń.
Gładziła chłopaka po głowie, odezwała się do niego w pewnej chwili, jednak jej nie odpowiedział. Najwyraźniej zasnął, nie zdziwiło jej to wcale, sporo się wydarzyło tego wieczora.
Ona jednak nie zamierzała się zdrzemnąć. Siedziała wpatrzona teraz w ognisko. Cieszyła się tym chwilowym spokojem jaki mieli. Dobrze było od czasu do czasu poczuć się jakby wcale nie działo się nic złego.
Powoli goście zaczęli opuszczać plażę, chyba był to znak, że impreza zbliżała się ku końcowi. Wydawało jej się, że Lupin się poruszył, odezwała się więc do niego cicho - Chyba na nas czas, idziemy do mnie? - Zapytała, chociaż nie zakładała, że może być inaczej.
Podnieśli się z koca, nim opuścili plażę, wzięła jeszcze jeden z rysunków Aurory, ten, na którym siedziała z Cameronem na kocu, zamierzała powiesić go sobie nad łóżkiem, a później oddalili się w stronę wschodzącego słońca.