- Wiedziałam, że na ciebie zawsze można liczyć. - Dodała jeszcze z uśmiechem spoglądając na wujka. Wiedziała, że uchyliłby jej nieba, gdyby go tylko o to poprosiła, pomysł ze zdobyciem feniksa był zdecydowanie łatwiejszy do realizacji. To, że Rita nie do końca wiedziałaby co powinna z nim zrobić później to inna sprawa. Zupełnie nie znała się na opiece nad magicznymi stworzeniami... nie był to jednak problem z którym powinna się teraz mierzyć. Oczywiście nie umknęło to matce. Nie mogła powstrzymać się od komentarza, jak zawsze... - Sama wiesz, że doskonale radziłam sobie na tych lekcjach... - Nie była to prawda, jednak nie chciała jej przyznać racji wprost, wyraz jej twarzy jednak się zmienił, bo wiedziała, że to co mówi Charlotte ma sens.
Słuchała tego, co Jonathan miał do powiedzenia o smokach, w sumie nie do końca ją to interesowało, bo te stworzenia wzbudzały w niej raczej strach. Miała wrażenie, że gdyby tylko chciały to mogłyby pożreć człowieka żywcem. Wolałaby jednak uniknąć podobnych sytuacji. Feniks był słodkim ptaszkiem, raczej nieszkodliwym. Wolała takie zwierzątka, zresztą póki co naprawdę wystarczał im ten pies. Nic więcej nie potrzebowała do szczęścia.
- Do zobaczenia wujku. - Powiedziała jeszcze do niego na odchodne, bo wypadało się pożegnać. Udało mu się przekonać matkę do tego, żeby pozwoliła zostawić im psa. To był spory sukces. Miała wrażenie, że wujek jako jedna z nielicznych osób potrafił negocjować z Charlotte, ale nie powiedziała tego na głos. Dobrze było go mieć po swojej stronie, tego była pewna.
Udali się w końcu z bratem do łazienki, gdzie doprowadzili psiaka do porządku. Mógł wreszcie stać się pełnoprawnym mieszkańcem ich domu. Nie musieli się już przejmować tym, że mógł mieć pchły, czy ubrudzi cokolwiek błotem. Był jeszcze bardziej słodki kiedy stał przed nimi taki czysty. - Niezła robota, chociaż mam wrażenie, że gdyby nie wujek, to raczej trudno byłoby nam ją przekonać. - Rzuciła jeszcze do brata, po czym udała się do swojego pokoju.