• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
1 2 3 4 5 … 11 Dalej »
Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent

Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent
god (self-diagnosed)
If we swallow all the friends we have,
who will be there to blame
for things we've done

when the worlds collapse?
wiek
41
sława
VII
krew
czysta
genetyka
jasnowidz
zawód
celebryta, widzący, twórca
Celebryta; Jedno z najbardziej znanych nazwisk Londynu. Nosi się w drogich ubraniach w gwieździste wzory, a jego ulubiony kolor to niebieski (najczęściej w ciemnych tonach, przeszywany złotą lub srebrną, błyszczącą nicią). Jest bardzo wysoki, ma ponad 180 centymetrów wzrostu i jest przy tym bardzo chudy, wręcz wychudzony. Zawsze przepięknie pachnie - nie wychodzi z domu bez spryskania się drogimi, męskimi pachnidłami. Czaruje słowem - wie jak mówić, aby docierać do ludzi.

Vakel Dolohov
#15
17.08.2024, 19:27  ✶  
Znów uśmiechnął się, spoglądając na chłopaka. Jego uśmiech był jednak elementem gry, której Laurent najwyraźniej się obawiał - unoszenie kącików ust było u Dolohova w głównej mierze wyuczonym gestem. Rzadko, ale czasami - reakcją na możliwość zadrwienia z kogoś, kogo nie darzył sympatią. Sytuacje, w których uśmiechał się szczerze, z własnej woli, z czegoś, co przyniosło mu prawdziwe szczęście, dało się policzyć przez ostatnie lata na palcach i obawiał się, że byłyby to palce nie dwóch, a jednej ręki. Bliższy mu był uśmiech rozpaczy przed zalaniem się rzewnymi łzami niż uśmiech radości.

Uśmiechnął się sztucznie, któryś już raz dzisiaj, nie wynikało to jednak z osobistych sympatii ani antypatii. On już taki po prostu był - piekielnie smutny, nawet jeżeli nosił w tym czar i urok, a wszelkie niedociągnięcia zakrywał kocem z mistycyzmu i elegancji, jakim owijał się szczelnie, nie chcąc pokazywać światu, jak bardzo był przy tym wszystkim wybrakowany.

- Denerwuje pana widzenie w tym siebie czy to, że jestem częścią tej sceny? I oczywiście, że lubię. Powiedziałbym nawet, że powierzyłem temu swoje życie. Jestem teoretykiem magii, panie Prewett, a magia jest niczym innym jak materializacją tkwiących w nas i we wszystkim innym emocji. Bez emocji nie ma czarów, nie ma nas. Składa się z nich wszystko, co nas otacza. Nie widzę - a widział naprawdę wiele - sensu w udawaniu, że jest inaczej. - Chociaż mógłby być mniej porywczy.

Nie gubiąc tego sztucznego uśmiechu, skinął do niego głową, bo owszem, zauważył to drugiej takiej osoby nie spotkam i doskonale rozumiał dobór słów, dał więc chłopakowi do zrozumienia, że w jakiś sposób to doceniał, nie raczył tego jednak w żaden sposób zwerbalizować. A później ten uśmiech poszerzył się nieznacznie wraz z zetknięciem ze słowami „proszę wybaczyć” w kontekście tego, że... coś pozostawało niezrozumiałe?

- Mam przez to „proszę wybaczyć” rozumieć, że przeprasza mnie pan za własną niewiedzę, czy moje nieprzystępne tłumaczenie? - Mrugnął do niego, splatając ręce na wysokości klatki piersiowej. - To był oczywiście żart - dodał dla pewności, nie ruszając się samemu z miejsca, ale wskazując Laurentowi jedno z siedzisk, na wypadek, gdyby jednak zechciał na nim spocząć. Nie był w tym geście ani trochę nachalny, towarzyszył mu jednak w wędrówce przez pokój, świadom tego, że niewielu lubiło mówić do ściany.

- Wprowadzę pana głębiej w podstawy numerologii. Nie zamierzam wchodzić teraz w szczegółowe dywagacje ze stanem faktycznym pańskiego życia, może to być więc nietrafione założenie - ale proszę pomyśleć tak: pana ojciec, jako znany biznesmen ma pierworodnego syna, który kiedyś ma szansę iść w jego ślady i kontynuować rzeczy, które zostały rozpoczęte przed jego narodzeniem. Oczywiście może poświęcić czas należytemu wychowaniu i nauce, nie ulega jednak wątpliwości, że w takich sprawach można dopomóc sobie samymi liczbami. Tak jak mówiłem - istnieją cztery podstawowe liczby rządzące naszym życiem. Jedna, główna, wyliczana jest z daty urodzenia. Jak na nią wpłynąć? - Dolohov zaśmiał się, wzruszając wręcz ramionami w bezradności. - Kiedy się wylicza kosmogram, panie Prewett, data urodzenia ma znaczenie co do godziny ze względu na wędrówkę księżyca po niebie. Czy da się wpłynąć na tę datę? Oczywiście, można począć dziecko w określony miesiąc, ale jako że pracuje pan ze zwierzętami, to pewnie nie musimy rozwodzić się nad tym, że cud narodzin potrafi być rzeczą bardzo, bardzo losową - i nawet z najlepszym planem możemy się w tej sprawie bardzo, ale to bardzo pomylić. Powiedziałbym, że jest to data, której nie idzie dobrać samodzielnie - dobiera nam ją los. Dobierają nam je nasze warunki, zbyt wiele tam jest czynników, na które nie mamy wpływu.

Ale mamy wpływ na imiona.

I tym się właśnie zajmowali niegdyś numerologowie - dobieraniem imion. Bo trzy kolejne liczby wylicza się nie z daty urodzenia, lecz z imienia i nazwiska właśnie. Jest to jedna z czarodziejskich tradycji - wycieczka do numerologa, który dobierze to imię tak, żeby ta ekspresja, osobowość i dusza nadrobiły wszelkie ewentualne „braki”, jakie mogłyby sięgnąć przyszłej głowy rodziny. I takie imię przekazywało się dalej, pokolenia za pokoleniem. Cóż... czy tak jest w pana przypadku? Mogę o to zapytać tarota, może się pan też zapytać swojego rodzica o prawdę, bo być może jest to również dzieło przypadku, ale pana portret posiada najbardziej pożądane w takim portrecie głowy rodu cyfry. Wszystkie trzy.

Cel pana życia określa dziewiątka, będąca ostatnią z cyklu liczb prostych. Liczba domknięcia. Najskrytszą potrzebą pana duszy jest jedynka - liczba otwarcia. Kiedy pan sobie wyobraża wibracje, one mogą się w pana umyśle objawiać na różne sposoby, ale trzeba pamiętać, że wibracja to w fala
- wykonał ręką gest wskazujący na kształt sinusoidy - drganie. Jedynkę notuje się jako linię prostą. Jedna, ciągła linia. Jasna, biała, synestetycy wiążą ją z ogniem i słońcem. To liczba szefów, liderów. Ludzi o wielkich zdolnościach przywódczych. Tacy, za którymi chcą iść tłumy. Chcemy ich słuchać, chcemy, żeby wykazywali inicjatywę. Instynktownie dokładamy się do ich siły i chcemy ich wspierać, zamiast z nimi konkurować. Liczbą, przez której pryzmat postrzegają pana inni jest ósemka - liczba ojców właśnie, ale również liczba przywódców. Nazwano tak tę liczbę, bo zdaniem numerologów, którzy stworzyli podwaliny tejże nauki, tacy właśnie są ojcowie. Dobrzy organizatorzy - układający życie innych ludzi, rodziny. Sprytni, zaradni - bo przecież trzeba reagować na tak wiele rzeczy nieprzewidzianych, niosąc odpowiedzialność za wiele dusz. Wytrwałość, na ojcowskich barkach utrzymują się przecież wszyscy. Logiczny, bardzo praktyczny, w przeciwieństwie do - z tego wyraźnie drwił - rozedrganej emocjonalnie matki. Jest od niej o wiele bardziej zdyscyplinowany.

Oczywiście nie przeczę - raz jeszcze - to mógł być przypadek, ale pana maska składa się kolejno z liczby domknięcia, liczby będącej ucieleśnieniem męskiej energii yang i liczby ojców, którą zwykłem nazywać w ten sposób z tego powodu, że ojcowie chętnie dobierają ją swoim synom. Z pokolenia na pokolenie. Jeżeli to był przypadek, zażartowałbym teraz, że proponuję pańskiemu ojcu obstawić fortunę, bo ma szansę ją potroić, ale nie zrobi tego przecież we własnym zakładzie bukmacherskim.

Swoją drogą, czytałem ostatnio publikację, w której zastosowano nazwy zapewne przyjaźniejsze uszom laików. Według niej pana portret składa się z liczby Pioniera, Misjonarza i Żniwiarza. Wie pan, co mi do tego bardzo pasuje? Kiedy idzie się przed siebie, igra z losem i kiedy pojawia się nad nami sytuacja, w której energia drogi życia załamuje się, Laurent Prewett zaciska pięść i mówi: ale ja jestem synem mojego ojca i moja droga się jeszcze nie skończyła. Takim człowiekiem chciałby uczynić pana ten portret. Tylko jak pan sam zauważył i czuje zapewne, to nie jest takie proste.


with all due respect, which is none
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Laurent Prewett (7170), Vakel Dolohov (6744)




Wiadomości w tym wątku
Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 03.01.2024, 10:36
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 03.01.2024, 15:09
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 07.01.2024, 15:14
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 07.01.2024, 21:02
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 20.02.2024, 23:21
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 06.04.2024, 07:00
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 18.07.2024, 13:26
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 18.07.2024, 15:18
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 10.08.2024, 22:02
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 10.08.2024, 22:39
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 11.08.2024, 17:36
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 12.08.2024, 00:07
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 12.08.2024, 21:34
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 13.08.2024, 21:28
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Vakel Dolohov - 17.08.2024, 19:27
RE: Lato 1972, 29 lipca // Kamienica Dolohova // Vakel & Laurent - przez Laurent Prewett - 19.08.2024, 23:37
Domknięcie zakurzonej sesji - przez Vakel Dolohov - 30.03.2026, 11:23

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa