13.01.2023, 14:01 ✶
Chciał zadać jej jedno pytanie przez te dwa tygodnie, czy może nawet mniej. Był ciekaw. Czy zmieniła się jej percepcja? Czy odpowie wprost czy może uniknie odpowiedzi? Po co by miała, w końcu nawet się nie znali. Niektórzy ludzie nie muszą jednak znać kogoś, żeby mu współczuć. A przez współczucie robili i mówili różne dziwne rzeczy. Jaka emocja nią wiodła i ile wysiłku kosztowało ją zachowanie spokoju, kiedy się z nim spotykała i czy spoglądanie mu w oczy było trudne. Co to za pytanie? Ależ, bardzo proste!
Czy się mnie boisz?
Na lepiej wyszło, tak uważał, że była świadkiem, czego była w nadzwyczajnego kontrolowanych warunkach. Z tym, że ona niekoniecznie musiała wiedzieć, jak bardzo były kontrolowane. Za każdym razem kiedy się widzieli zadawał jej to pytanie w swojej głowie. I ani razu nie zadał go na głos.
Stworzył więc sobie okazję, pretekst, żeby w końcu je zadać. I przy okazji - trochę się pobawić. Pracowitość ostatniego czasu jakoś wycięła z niego przyjemności.
Nie przyniósł żadnych kwiatków i nie przywędrował z żadnym bukietem. Za to przyszedł ze swoją starą gitarą w futerale. Długi, cieplejszy płaszcz, koszulka z kołnierzykiem rozpiętym pod szyją, rzecz jasna i proste spodnie - wszystko w czerni. Tak żeby sprawiać jakieś pozory ludzkości chcoiaż na ulicach.
- Proszę mi podać Victorię do jedzenia. Picia też. - Wypalił na dzień dobry, przechodząc bez skrępowania przez próg i rozglądając się ciekawsko. Dał się do tego salonu poprowadzić, uprzednio jednak odwiesił płaszcz.
Czy się mnie boisz?
Na lepiej wyszło, tak uważał, że była świadkiem, czego była w nadzwyczajnego kontrolowanych warunkach. Z tym, że ona niekoniecznie musiała wiedzieć, jak bardzo były kontrolowane. Za każdym razem kiedy się widzieli zadawał jej to pytanie w swojej głowie. I ani razu nie zadał go na głos.
Stworzył więc sobie okazję, pretekst, żeby w końcu je zadać. I przy okazji - trochę się pobawić. Pracowitość ostatniego czasu jakoś wycięła z niego przyjemności.
Nie przyniósł żadnych kwiatków i nie przywędrował z żadnym bukietem. Za to przyszedł ze swoją starą gitarą w futerale. Długi, cieplejszy płaszcz, koszulka z kołnierzykiem rozpiętym pod szyją, rzecz jasna i proste spodnie - wszystko w czerni. Tak żeby sprawiać jakieś pozory ludzkości chcoiaż na ulicach.
- Proszę mi podać Victorię do jedzenia. Picia też. - Wypalił na dzień dobry, przechodząc bez skrępowania przez próg i rozglądając się ciekawsko. Dał się do tego salonu poprowadzić, uprzednio jednak odwiesił płaszcz.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.