• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Ulica Pokątna v
« Wstecz 1 2 3 4 5 … 9 Dalej »
lato 1972, 7 sierpnia // ukarzę cię w imię księżyca i matki i chujoświeczek, amen

lato 1972, 7 sierpnia // ukarzę cię w imię księżyca i matki i chujoświeczek, amen
oceanic feeling
Wipe the feet, the knees
Crawl to angry sea
I feel trampled here

The night just cradle in me
wiek
28
sława
IV
krew
czysta
genetyka
bezpieśny
zawód
wagabunda, twórca
Niesamowicie piękny człowiek. 179 centymetrów wzrostu; długie, lekko falujące się, brązowe włosy. Srebrzyca. Czasami jego oczy w świetle mogą wydawać się złote, ale to iluzja optyczna. Sporadycznie kilkudniowy zarost. Kilka blizn, które zdobył na morzu, większość zakryta runicznymi tatuażami zamkniętymi w kołach. Nie używa żadnych perfum - czuć od niego pot, morze, alkohol i las.

Dægberht Flint
#5
18.08.2024, 18:44  ✶  
- Zimna... tak, ale nieprzyjemna? Patrzyłaś ty ostatnio w lustro, czy pękają na twój widok?

Wśród ludzi chłodnych charakterem Flinty wyróżniał dwa typy osób. Takich jak on sam - bo owszem, czuł się tutaj jak w domu i cieszył się z zobaczenia jej znów, ale wciąż istniało morze - i dla tego morza potrafił rzucić wszystko i zniknąć i nie przejmować się wcale aż tak bardzo tym, że gdzieś tam zostawił ludzi i oni się o niego martwili, czekali. Gdyby nie to jedno jego zdaniem wciąż pechowe zbliżenie, nigdy by się pewnie nie zdecydował na ożenek - to nie było sprawiedliwe kazać komuś czekać dniami, tygodniami, miesiącami, umartwiać się w wiecznym oczekiwaniu. Więc nie Victoria nie miała racji, kiedy przeszyła ją myśl, że zechciałby ją uwieść. W chłodzie takim jak jego chłód chodziło o to, żeby mieć tylu znajomych, aby nigdy nie czuć się samotnym, ale również tylu przyjaciół i tyle miłości, aby nikt nigdy za tobą zbyt gorzko nie płakał. Istniał też ten drugi chłód - chłód taki jaki posiadała Victoria, nie chodziło tu wcale o chłód magii Beltane, lecz o życiowy chłód i dystans. Nie musiała się odsuwać. Nie musiała ubierać rozstania z narzeczonym jako czegoś dobrego, zbywać tego uśmiechem, ah... Chłodna w ten sposób, kiedy w słowach przyjacielska pomoc staje się problemem, za który należy przeprosić. Przepraszam, że jestem w potrzebie - to mówiły mu słowa, jakich z jej ust usłyszeć nie chciał.

Jednocześnie w jakiś sposób go uspokajały.

- Czułbym się nieco zdradzony, gdybyś poprosiła o to kogoś innego, mając mnie w pobliżu.

Taka to była dziwna prawda o jego naturze. Można było kogoś kochać, wielbić, uważać go za drugą połówkę swojej pomarańczy. Można było kogoś uważać za swojego jedynego przyjaciela poza Peregrinusem, a i tak pomyśleć: jak dobrze, że ona o mnie nie myśli jak o pewniku, bo przecież ciągle, ah ciągle mnie nie ma. I ledwie sekundę później zgasić samego siebie, a może to Matka go zgasiła, bo usłyszał we własnym uchu ten chichy szept...

Przecież ty tego chcesz, Dægberhtcie.

Czasami aż za mocno. Tak mocno, aby jeden list potrafił utwierdzić go w przekonaniu, że tu i teraz, właśnie teraz wokół nich kończy się świat. A oni nic sobie z tego nie robili. Szedł za nią, w tych swoich ciuchach, co pasowały zapewne do nadmorskich miejscowości i ich portów, ale na pewno nie do Ulicy Pokątnej, słuchał kolejnego absurdu dzisiaj - historii tej świeczki, co na niej teraz tak żałośnie zaciskał palce lewej dłoni i gdybał nad tym, dlaczego właściwie Viorica mu to kupiła i ofiarowała (czy może była to jakaś głębsza sugestia?), gdzieś pomiędzy częstując Lestrange pomrukami i komentarzem świadczącym o tym, że tak, tak - słucha.

- Nie mam pojęcia kim jest Robert Mulciber, ale właśnie zanotowałem w głowie obok jego nazwiska stary grzyb. Chyba nawet mogę go sobie wyobrazić, tak...

Nie omieszkał obadać pomieszczeń spojrzeniem. Doszukiwał się w tym znajomych elementów, takich kojarzących mu się z Victorią. Przez to, jak wyglądało czyjeś mieszkanie, dało się wiele o nim zrozumieć, jednocześnie skoro przeprowadziła się tutaj niedawno, to te meble wcale nie musiały należeć do niej. Takie rzeczy się przecież dostawało „w spadku” po poprzednich właścicielach i lokatorach. A może była na tyle bogata, żeby się w miesiąc czy dwa tak urządzić?

- Żeby się we mnie zakochać, musiałby tu zostać, a za moment odpłynie w niebyt. Swoją drogą, czy twój kot świeci i... - Może ona smutna nie była, ale od ściągnął brwi ku sobie i zbadał ją uważnym spojrzeniem. - To może... zrobiłabyś mi herbatę? - Zasugerował. Chciałby ją o to zapytać, ale głęboka noc to mógł być jednocześnie najlepszy i najgorszy moment na dowiedzenie się, o co z tym narzeczonym chodziło i dlaczego do diabła tak mało o tym wiedział. Nie powinien o tym teraz myśleć, ale myślał, bo takie już było upierdliwe to życie. Nie powinien nie dlatego, że nie powinien się o nią martwić - broń go Matko - po prostu dobrze wiedział, czym karmiły się poltergeisty. Właśnie takimi myślami.

Dægberht chwycił stołek stojący pod jedną z roślin. Odłożył ją ostrożnie na podłogę i podsunął go sobie pod ten szyb wentylacyjny, żeby zajrzeć do środka.

- Hop, hop?


Matka nadała mi takie imię,
żeby poprawnie wymawiały je tylko drzewa i wiatr
« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Dægberht Flint (4821), Victoria Lestrange (5567)




Wiadomości w tym wątku
lato 1972, 7 sierpnia // ukarzę cię w imię księżyca i matki i chujoświeczek, amen - przez Dægberht Flint - 13.08.2024, 12:51
RE: lato 1972, 7 sierpnia // ukarzę cię w imię księżyca i matki i chujoświeczek, amen - przez Victoria Lestrange - 13.08.2024, 14:14
RE: lato 1972, 7 sierpnia // ukarzę cię w imię księżyca i matki i chujoświeczek, amen - przez Dægberht Flint - 16.08.2024, 20:16
RE: lato 1972, 7 sierpnia // ukarzę cię w imię księżyca i matki i chujoświeczek, amen - przez Victoria Lestrange - 17.08.2024, 13:29
RE: lato 1972, 7 sierpnia // ukarzę cię w imię księżyca i matki i chujoświeczek, amen - przez Dægberht Flint - 18.08.2024, 18:44
RE: lato 1972, 7 sierpnia // ukarzę cię w imię księżyca i matki i chujoświeczek, amen - przez Victoria Lestrange - 20.08.2024, 10:12
RE: lato 1972, 7 sierpnia // ukarzę cię w imię księżyca i matki i chujoświeczek, amen - przez Dægberht Flint - 22.08.2024, 09:20
RE: lato 1972, 7 sierpnia // ukarzę cię w imię księżyca i matki i chujoświeczek, amen - przez Victoria Lestrange - 25.08.2024, 16:44
RE: lato 1972, 7 sierpnia // ukarzę cię w imię księżyca i matki i chujoświeczek, amen - przez Dægberht Flint - 21.09.2024, 20:14
RE: lato 1972, 7 sierpnia // ukarzę cię w imię księżyca i matki i chujoświeczek, amen - przez Victoria Lestrange - 30.09.2024, 17:05
RE: lato 1972, 7 sierpnia // ukarzę cię w imię księżyca i matki i chujoświeczek, amen - przez Dægberht Flint - 21.10.2024, 20:22
RE: lato 1972, 7 sierpnia // ukarzę cię w imię księżyca i matki i chujoświeczek, amen - przez Victoria Lestrange - 23.12.2024, 13:25
RE: lato 1972, 7 sierpnia // ukarzę cię w imię księżyca i matki i chujoświeczek, amen - przez Dægberht Flint - 26.01.2025, 17:03
RE: lato 1972, 7 sierpnia // ukarzę cię w imię księżyca i matki i chujoświeczek, amen - przez Victoria Lestrange - 02.02.2025, 15:13
RE: lato 1972, 7 sierpnia // ukarzę cię w imię księżyca i matki i chujoświeczek, amen - przez Dægberht Flint - 16.02.2025, 01:47
RE: lato 1972, 7 sierpnia // ukarzę cię w imię księżyca i matki i chujoświeczek, amen - przez Victoria Lestrange - 28.02.2025, 15:43
RE: lato 1972, 7 sierpnia // ukarzę cię w imię księżyca i matki i chujoświeczek, amen - przez Dægberht Flint - 01.04.2025, 22:30

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa