13.01.2023, 20:17 ✶
Kolejna rzecz, czego był ciekaw - czego się spodziewała? Pewnie nie wiedziała, czego. Przecież się nie znali. Niewiedza potrafiła być strasznie frustrująca i zamykająca drzwi wyobraźni. Z drugiej strony kiedy za dużo wiesz, wyobrażasz sobie mniej - bo niektóre rzeczy ci wtedy nie pasują. Za jaką osobę go więc miała? Sam sobie zastrzegł, że nie zrobi niczego “wbrew sobie”, no bo omówmy się, powiedzienie “zrobię WSZYSTKO” było stwierdzeniem mocnym, odważnym i troszkę głupim. Nawet do swojego najlepszego przyjaciela, jakim kiedyś Fergus był, nie powiedziałby chyba takich słów. Co dopiero do Victorii. Po jej pytaniu jednak stwierdził, że nie nastrajała się zbyt optymistycznie. No i kurwa bardzo słusznie! Bo Sauriel zamierzał być królem tego wieczoru i mieć całą atencję dla siebie!
… a jak bardzo to było miłe i jak bardzo tego potrzebował nie wynosił na wierzch swoich myśli.
Pogładził podusię dłonią, podniósł ją i przytulił sobie do brzuszka, zamiast do plecków. Bo było mu w końcu wygodnie i wcale nie miał ochoty sobie czegokolwiek wsadzać za plecy.
- Jeszcze podnóżka mi brakuje. Tak, zdecydowanie. - Powiedział królewicz. A kiedy podnóżek się pojawił - jakikolwiek - i Sauriel położył na nim swoje buciory przez moment sobie tak siedział, miziając słodką, różową poduszeczkę. - Jaki ładny kolor. Prawie jak twoja twarz jak się denerwujesz. - Podniósł ją na moment, przymknął jedno oko, żeby przymierzyć do Victorii. Oczywiście - nie, nijak nie przypominała koloru jej twarzy. Tak samo jak nie było mu niewygodnie. Nie przeszkadzało mu za to pieprzyć trzy po trzy, co mu przyjdzie do głowy. - Masz karty do gry? Takie zwykłe. Umieram z ciekawości, ile czasu zajmie ci zbudowanie z nich zamku. Tylko bez magii. - Czy Sauriel dumał nad tym, co będzie jej kazał robić ostatnie dwa tygodnie?
… tak, a o co chodzi?
… a jak bardzo to było miłe i jak bardzo tego potrzebował nie wynosił na wierzch swoich myśli.
Pogładził podusię dłonią, podniósł ją i przytulił sobie do brzuszka, zamiast do plecków. Bo było mu w końcu wygodnie i wcale nie miał ochoty sobie czegokolwiek wsadzać za plecy.
- Jeszcze podnóżka mi brakuje. Tak, zdecydowanie. - Powiedział królewicz. A kiedy podnóżek się pojawił - jakikolwiek - i Sauriel położył na nim swoje buciory przez moment sobie tak siedział, miziając słodką, różową poduszeczkę. - Jaki ładny kolor. Prawie jak twoja twarz jak się denerwujesz. - Podniósł ją na moment, przymknął jedno oko, żeby przymierzyć do Victorii. Oczywiście - nie, nijak nie przypominała koloru jej twarzy. Tak samo jak nie było mu niewygodnie. Nie przeszkadzało mu za to pieprzyć trzy po trzy, co mu przyjdzie do głowy. - Masz karty do gry? Takie zwykłe. Umieram z ciekawości, ile czasu zajmie ci zbudowanie z nich zamku. Tylko bez magii. - Czy Sauriel dumał nad tym, co będzie jej kazał robić ostatnie dwa tygodnie?
… tak, a o co chodzi?
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.