19.08.2024, 15:17 ✶
Wszyscy troje zgodzili się nad zaproponowanym przez Norę werdyktem: niech Brenna pomaga im kombinować, co dalej robić z dzieckiem. Ona zorganizowała te kłopoty, to jest: imprezę, więc była tak jakby też trochę odpowiedzialna, nie? Pewnie nie, ale zawsze można było liczyć na jej pomoc, a tu szło o przyszłość tego młodego człowieka. Sprawa wielkiej wagi.
— Idźcie. — Tarp machnął ręką.
Ostatni raz omiótł wzrokiem nieszczęsnego chłopczyka i majaczącą w oddali chatę rybaka, po czym — gdy tylko Figgowie teleportowali się z dzieckiem — ruszył wzdłuż plaży ku miejscu imprezy.
Ze względu na stan nie szedł szczególnie szybko, więc gdy powrócił po niego Thomas, czarodziej wciąż był w zasięgu wzroku i nie było wyczynem go dogonić. Podczas spaceru powrotnego do miejsca, gdzie rozbili obóz, bełkotał coś o tym, że oby dzieciaka już nie odebrali, ale że po rybaka to by trzeba kiedyś wrócić, ale może nie dziś, faktycznie.
Gdy dotarli, uparł się jak osioł, że on to będzie te pufy jeszcze układał. Miotany jak łódka sztormem na morzu poprzenosił kilka poduszek, po czym odszedł na chwilę na stronę, między drzewa za piaszczystym pasem plaży. Cokolwiek tam zrobił, widać trochę mu ulżyło, bo wrócił z nieco mniej mętnym wzorkiem, po czym legł w cieniu namiotu i zasnął.
— Idźcie. — Tarp machnął ręką.
Ostatni raz omiótł wzrokiem nieszczęsnego chłopczyka i majaczącą w oddali chatę rybaka, po czym — gdy tylko Figgowie teleportowali się z dzieckiem — ruszył wzdłuż plaży ku miejscu imprezy.
Ze względu na stan nie szedł szczególnie szybko, więc gdy powrócił po niego Thomas, czarodziej wciąż był w zasięgu wzroku i nie było wyczynem go dogonić. Podczas spaceru powrotnego do miejsca, gdzie rozbili obóz, bełkotał coś o tym, że oby dzieciaka już nie odebrali, ale że po rybaka to by trzeba kiedyś wrócić, ale może nie dziś, faktycznie.
Gdy dotarli, uparł się jak osioł, że on to będzie te pufy jeszcze układał. Miotany jak łódka sztormem na morzu poprzenosił kilka poduszek, po czym odszedł na chwilę na stronę, między drzewa za piaszczystym pasem plaży. Cokolwiek tam zrobił, widać trochę mu ulżyło, bo wrócił z nieco mniej mętnym wzorkiem, po czym legł w cieniu namiotu i zasnął.
Koniec sesji
piw0 to moje paliwo