14.01.2023, 13:49 ✶
Nie dane było mu uniknąć spotkania. Z racji zamkniętych oczu nie widział nadpływającej dłoni lecz szarpnięcia w górę nie sposób było zignorować. Otworzył powieki i wypuścił spomiędzy ust dodatkową falę bąbelków powietrza. Odbił się stopami od dna skoro już był wyławiany. Nie protestował bo pomimo pokusy nie zamierzał się zabijać. Pomimo kiepskiej sytuacji chciał zapisać się w kartach historii a próbując utonąć skazywał się na zapomnienie. Wypłynął z głośnym pluskiem, łapiąc powietrze do płuc. Obiema dłońmi otarł twarz z wody, zgarniając włosy z czoła i oczu do tyłu. Potrząsnął głową aby pozbyć się z rzęs kropel wody i lekko unosząc się na powierzchni, już w pozycji pionowej rozpoznał...
- Heather...? - popatrzył na nią z niedowierzaniem bo ze wszystkich osób na świecie akurat jej spodziewał się tutaj najmniej. Wydawało mu się, że wolała unikać zbiorników wodnych z powodu ciążącej na niej klątwy.
- Akurat dziś jestem w trakcie uciekania przed sprawami lądowymi. To świetna kryjówka. - rozmasował kark i rozłożył ręce aby wspomóc się w spokojnym unoszeniu się w wodzie. Linia tafli sięgała mu do szyi zaś dno do dwóch metrów w głąb.
- Hm. Przeszło mi to przez myśl ale jestem zbyt młody aby dziś umierać. - odparł o dziwo szczerze, sam sobie dziwiąc, że nie wszedł od razu w rolę uczciwego, wzbudzającego zaufanie klątwołamacza. Och chwila, od paru dni jego popularność zawodowa wzrosła w nieprzyjemnej odsłonie. Mógł pożegnać się z wieloma "przypadkami" i klątwami do rozpracowania. Minie sporo czasu zanim przełożony, a zarazem potencjalni klienci uznają go za profesjonalistę. Ta myśl osiadła ciężkością na dnie jego żołądka. To właśnie te przygnębienie ciągnęło go na dno a on miał dylemat czy pozwolić wodzie go pochłonąć. Najwyraźniej odkrywał w sobie chęć igrania ze śmiercią i przy okazji samowolnego ukarania się za swoje dotychczasowe zachowanie. W oczach miał przygnębienie i nawet nie ukrywał swojego stanu. Znajdował się w ramionach swojego ukochanego żywiołu, w nim był sobą.
Uśmiechnął się smutno do Heather.
- Mimo wszystko dziękuję za wyłowienie. Miło wiedzieć, że pomimo swojej klątwy jesteś w stanie uratować tonącego, nawet jeśli ten nie do końca tonie. - powiódł wzrokiem po jej piegowatej twarzy, oklapniętych ciemnych włosach i siniejących ustach. W innej sytuacji zaproponowałby przejście na molo i ogrzanie się jednak teraz nie miał najmniejszej ochoty opuszczać lodowatej wody. Czuł chłód lecz nie na tyle mocny aby opuszczać kojącą wilgoć.
- Heather...? - popatrzył na nią z niedowierzaniem bo ze wszystkich osób na świecie akurat jej spodziewał się tutaj najmniej. Wydawało mu się, że wolała unikać zbiorników wodnych z powodu ciążącej na niej klątwy.
- Akurat dziś jestem w trakcie uciekania przed sprawami lądowymi. To świetna kryjówka. - rozmasował kark i rozłożył ręce aby wspomóc się w spokojnym unoszeniu się w wodzie. Linia tafli sięgała mu do szyi zaś dno do dwóch metrów w głąb.
- Hm. Przeszło mi to przez myśl ale jestem zbyt młody aby dziś umierać. - odparł o dziwo szczerze, sam sobie dziwiąc, że nie wszedł od razu w rolę uczciwego, wzbudzającego zaufanie klątwołamacza. Och chwila, od paru dni jego popularność zawodowa wzrosła w nieprzyjemnej odsłonie. Mógł pożegnać się z wieloma "przypadkami" i klątwami do rozpracowania. Minie sporo czasu zanim przełożony, a zarazem potencjalni klienci uznają go za profesjonalistę. Ta myśl osiadła ciężkością na dnie jego żołądka. To właśnie te przygnębienie ciągnęło go na dno a on miał dylemat czy pozwolić wodzie go pochłonąć. Najwyraźniej odkrywał w sobie chęć igrania ze śmiercią i przy okazji samowolnego ukarania się za swoje dotychczasowe zachowanie. W oczach miał przygnębienie i nawet nie ukrywał swojego stanu. Znajdował się w ramionach swojego ukochanego żywiołu, w nim był sobą.
Uśmiechnął się smutno do Heather.
- Mimo wszystko dziękuję za wyłowienie. Miło wiedzieć, że pomimo swojej klątwy jesteś w stanie uratować tonącego, nawet jeśli ten nie do końca tonie. - powiódł wzrokiem po jej piegowatej twarzy, oklapniętych ciemnych włosach i siniejących ustach. W innej sytuacji zaproponowałby przejście na molo i ogrzanie się jednak teraz nie miał najmniejszej ochoty opuszczać lodowatej wody. Czuł chłód lecz nie na tyle mocny aby opuszczać kojącą wilgoć.