23.08.2024, 20:49 ✶
Stoisko Mulciberów
– Myślę, że nim nie pogardzi, ale pewnie jeszcze bardziej się ucieszy jeśli zgarniemy jej coś ze stoiska kowenu – powiedział skupiając się jednak na razie na świecach, aż siostra nie zapytała go o Brennę. Westchnął cicho. Chyba nie za bardzo chciał tłumęczyć czarownicy dziwną relacje łączącą go z Longbottom, polegającym na tym, że prześladowała go (chyba trochę z wzajemnoscią) w kojarzone z pechem dni lub inne dziwne daty, tak że na tym etapie swojego życia, Basilius już po prostu wiedział, że w kolejny piątek trzynastego mógł się spodziewać takich atrakcji jak spędzenie dnia w izolatce wraz z Brenną, Brenna wykrawiająca mu się na progu domu, Brenna przyprowadzajaca do jego gabinetu gigantycznego robaka, czy też Brenna ogarniająca go naćpanego (nie specjalnie) dziwnym proszkiem. Miał jednak wrażenie, że gdyby powiedział to na głos Electrze zabrzmiałoby to nieco absurdalnie. Zdecydował się więc na nieco prostrze wyjaśnienie.
– Często wpadamy na siebie przez nasze zawody – powiedział po prostu i w sumie nawet nie skłamał, bo przecież najczęściej w te pechowe dni i tak pracowali. Prewett jakby chciał mógłby nawet napisać przynajmniej artykuł naukowy na podstawie niektórych przypadków Longbottom i chyba naprawdę powinien to zrobić.
Jeszcze raz obrzucił wzrokiem cały asortyment stoiska Mulciberów, a następnie odebrał swój zakup.
– Dziękuję – powiedział w stronę młodego czarodzieja, którego wcześniej uspokajał, że tamtej czarownicy z magicznym paraliżem nic nie będzie, ale uznał, że wspominanie sytuacji z dzisiaj nie jest najlepszym pomysłem, więc po prostu uśmiechnął się do niego i wziął zakupioną świeczkę, a następnie zerknął na siostrę. – Chyba rzeczywiście wypada coś przynieść matce.
Trochę liczył, że znajdą coś na stoisku kowenu, co mogłoby jej się spodobać, a jeśli nie to jeszcze pozostało im kilka miejsc, do których mogliby zerknąć. No i zawsze mogli po prostu kupić jej coś gdzieś indziej i powiedzieć, że to z okazji Lammas.