14.01.2023, 17:55 ✶
Dla rozładowania napięcia, ze wszystkich możliwych rzeczy, wybrał właśnie tą. W jednym celu, tym konkretnym - przejścia do czegoś innego. Wszystko inne brzmiało źle, dziwnie, abstrakcyjnie. Tylko ta jedna wydała mu się autentyczna dla niego samego. I to było odepchnięcie, ale prawda była taka, że trochę spanikował. Trochę. Nooo tak, powiedzmy, że TROCHĘ, z blaku laku, było dobrym słowem. I że panika też była tu dobrym słowem, w tym emocjonalnym kotle, który przez moment się przetoczył i stworzył tę jego sumę niepewności.
- Dobra, kończ waść panienka ten zamek i moją koronę, bo mam całą listę przed nami do zrealizowania. Możesz pałeczką magiczną pomachać. - Kiwnął głową na tamten zamek, żeby nie było, że musi go dalej nie wiadomo ile układać. Tak, bo tak najlepiej, najłatwiej, trzeba iść dalej i nie oglądać się zanadto na boki. A na pewno nie do tyłu. Ale… jak tak się oddaliła, kiedy stanęła tyłem, to znowu poczuł się swobodniej. Bezpieczniej. - ... nie wierzę, że to powiem, ale nie jestem potworem, wiesz. Żartuję sobie z tą krwią. - Bo łatwiej było obrócić wszystko w żart. Zresztą już przeprosił, szczerze, nie chciał i nie zamierzał tego powtarzać, bo się w nim wszystko przeciwko temu burzyło. - A teraz zgodnie z zasadą nauki w Hogwarcie: zakuj, zdaj, zapomnij, przechodzimy do zapomnij i dawaj tę koronę, bo idziemy dalej. - Odłożył poduszkę i wstał.
- Dobra, kończ waść panienka ten zamek i moją koronę, bo mam całą listę przed nami do zrealizowania. Możesz pałeczką magiczną pomachać. - Kiwnął głową na tamten zamek, żeby nie było, że musi go dalej nie wiadomo ile układać. Tak, bo tak najlepiej, najłatwiej, trzeba iść dalej i nie oglądać się zanadto na boki. A na pewno nie do tyłu. Ale… jak tak się oddaliła, kiedy stanęła tyłem, to znowu poczuł się swobodniej. Bezpieczniej. - ... nie wierzę, że to powiem, ale nie jestem potworem, wiesz. Żartuję sobie z tą krwią. - Bo łatwiej było obrócić wszystko w żart. Zresztą już przeprosił, szczerze, nie chciał i nie zamierzał tego powtarzać, bo się w nim wszystko przeciwko temu burzyło. - A teraz zgodnie z zasadą nauki w Hogwarcie: zakuj, zdaj, zapomnij, przechodzimy do zapomnij i dawaj tę koronę, bo idziemy dalej. - Odłożył poduszkę i wstał.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.