24.08.2024, 23:15 ✶
Stanowisko Pani Zamfir
Lyssa drgnęła, a ospałe spojrzenie podniosło się na Selwyna powoli, jakby dziewczyna nie do końca pojęła co do niej mówił, albo że w ogóle to zrobił. Do tej pory wpatrywała się w punkt gdzieś przed nimi, zawieszony między straganami, nawet nie spojrzawszy na rozłożone u pani Zamfir barwne chusty. Była teraz zaledwie owieczką podążającą za resztą wycieczki i wcale jej to nie przeszkadzało, bo lepiej tak niż gdyby miała tkwić sama w tłumie, nagle zamknięta sama w sobie i odcięta od wszystkiego innego.
Brązowe oczy wreszcie zmrużyły się, a brwi ściągnęły delikatnie, kiedy pokręciła głową i uśmiechnęła się do mężczyzny przepraszająco, lekkością tego gest zbywając swoją dotychczasową nieuwagę.
- A... tak. To nic takiego. Przepraszam, po prostu się zamyśliłam. To czasem mi się zdarza - ale mimo że jej świadomość znowu wypełzła na światło dzienne, Lyssa z właściwą dla siebie umiejętnością ignorowania otoczenia, nawet nie spojrzała na materiały wyłożone obok nich czy butelki proponowanego alkoholu. Jakby z góry wiedziała, że absolutnie jej to nie zainteresuje. Z resztą, przyszła tutaj z ciekawości, ale już rano szykując się do wyjścia wiedziała, że to nie była zabawa dla niej. Beltane wciąż tkwiło gdzieś głęboko i napawało niepokojem. - To prezent dla kogoś czy dla siebie? - zagadnęła go, wskazując na kupioną przez niego, czerwoną chustę.