28.08.2024, 19:15 ✶
Londyn 24.08.1972
Neil,
przepraszam, że się nie odezwałam pierwsza, po tej całej naszej przygodzie się pochorowałam i miałam zalecenie by nie wyłazić z łóżka. I ktoś nawet tego pilnował. Doczłapałam się jednak w końcu do biurka.
Cieszę się, że udało ci się spieprzyć temu bumowcowi. Materac w areszcie zwykle zamieszkują jacyś nieprzyjemni lokatorzy, nie da się więc na nim zbyt dobrze wyspać. Wiem z pewnego źródła.
Przepraszam, że zwiałam. Wiem, nie zachowałam się jak dobra kumpela, miałam jednak swoje powody, które stan napierdolenia się w trzy dupy trochę wyolbrzymił. Tak naprawdę nie powinnam znaleźć się w takim stanie na ulicy, ale musiałam tego wieczoru trochę odreagować. Wiele się ostatnio działo.
I szczerze, dobrze się złożyło, że byłam tam wtedy z tobą. Kimś, kto mnie nie powstrzymał, a popłynął ze mną z prądem (także dosłownie), rozwalił parę rzeczy (niechcący!), transmutował wodę w wino i po prostu dobrze się bawił. Mimo całego braku odpowiedzialności i tak dalej.
Jakbyś więc znów potrzebował się wyszaleć, porobić coś głupiego, może nawet nielegalnego, to możesz do mnie uderzać. Tym razem obiecuję, że uda nam się obojgu spieprzyć przed bagietami, nawet gdybym miała pogubić kolejne buty. Z którymi nie wiem do końca co się w sumie stało, a szkoda, bo je lubiłam.
Tak czy siak, postaram się odwiedzić klubokawiarnię gdzieś w następnym tygodniu, to możemy pogadać.
Tym razem może jednak bez topienia motorówek.
Partnerka w zbrodni,
Viorica Zamfir