28.08.2024, 20:26 ✶
Nie miała zielonego pojęcia jak duży wpływ udało jej się mieć na biednego Cedrica. I zapewne nie czułaby się zbyt dobrze, gdyby była tego świadoma. Owszem , zdawała sobie sprawę, że ciągnęło do niej ludzi, szczególnie, jeśli miały być to chwilowe znajomości, nie wiedziała więc w całej sytuacji nic dziwnego. Spotkali się, ona zaproponowała wspólne spędzenie wieczoru całkiem przystojnemu znajomego sprzed lat, ten się zgodził.
Nie wnikała w to jakoś głębiej, nie zakładała nic z góry, po prostu chciała się dobrze bawić.
I właśnie tak było.
Cedric był słodki, dobrze się z nim rozmawiało, a z każdą chwilą wydawało się, że pod jego jego maską zwyczajności kryło się coś więcej. Był z pozoru dobrym chłopcem, który jednak pocałował ją na parkiecie, a potem radośnie upił się z nią w jej własnym domu.
Zaskakiwał ją.
Podobało jej się to.
Nie wiedziała gdzie mogło ich to zawieść. Nie chciała nawet nad tym w tej chwili rozmyślać, skupiając się na całkiem miłym poranku, nawet jeśli czuła nikły ból głowy i pozostałości mdłości, które odczuwał zwykle skacowany człowiek. I to nawet nie moralnie.
Cieszyła się, że nic między nimi tak naprawdę nie zaszło. Wiedziała, że niektórym seks po pijaku nie robił różnicy, miała jednak wrażenie, że Cedrica po prostu by w ten sposób wykorzystała. A ta myśl wcale jej się nie spodobała.
Nie chciała go zniszczyć. Był zbyt dobry. W przeciwieństwie do niej.
Wieczór zakończyli na rozmowie, a z Lupinem naprawdę dobrze się gadało. Nie musieli nawet na siłę szukać tematów, te po prostu pojawiały się same, co było zaskakujące, patrząc jak się bardzo różnili i z jak innych miejsc pochodzili. Czasami mieli różne zdania, czasem mogli się zgodzić, przegadali jednak naprawdę sporą część nocy. Było naprawdę miło. Mogłaby to powtórzyć jeszcze wiele razy.
Nie wiedziała, czy powinna. A jednak w głowie już planowała kolejne ich spotkanie.
O ile Cedric oczywiście miał na nie ochotę.
Spojrzała na niego, stojącego lekko niepewnie w wejściu, zdając sobie sprawę, że pewnie nie za często lądował w czyimś mieszkaniu półnagi po tak krótkiej znajomości. Vior w zasadzie nie dostrzegła w całej sytuacji nic dziwnego, aż do momentu, gdy mężczyzna nie usiadł i spoglądając na swój nagi tors nie spalił buraka.
Całkiem uroczego zresztą.
- Mogę zrobić nam wodę z cytryną i miodem, może niezbyt wymyślny specyfik na kaca, potrafi jednak postawić na nogi. - Wyciągnęła się wygodnie na krzesełku. Koszula podwinęła się niebezpiecznie wysoko, odsłaniając praktycznie całe jej nogi, Viorica jednak nic sobie z tego nie robiła. Była specyficznym stworzeniem z jeszcze bardziej specyficznym spojrzeniem na świat.
Bawiło ją lekko zmieszanie Cedrica, który widać wczoraj skończył z urwanym filmem. Wiedziała, że w takich chwilach można było spanikować, więc próbowała go trochę uspokoić.
- Czy wypiliśmy nieprzyzwoite ilości alkoholu? Oczywiście. Nie dziwię się więc, że czujemy się średnio. Chcesz może kawy? Wody starczy też dla ciebie. - Przeciągnęła się, jeszcze mocniej unosząc koszulę, by zaraz oprzeć się na łokciach, które znalazły się na stoliku. - Niedawno - opowiedziała na jego pytanie o pobudkę. - Nie chciałam cię budzić. Zjesz śniadanie? Mam pieczywo, trochę jajek, co więcej to sama nie wiem, ale możemy przejrzeć szafki i spiżarkę. Sama nie pogardzę jedzeniem, ale lepiej uważać z żołądkiem po takiej nocy. - Mrugnęła do niego.
Nie wydawała przejmować się faktem, że Cedric miał braki w garderobie, ani tym, że za nie odpowiadała. Nie przejmowała się także tym, że Lupin w ogóle spędził u niej noc. Emanowała całkiem dobrym humorem.
Na dźwięk czajnika wstała, po czym zajęła się przygotowywaniem kawy w specjalnym dzbanku, który wraz z filiżankami wylądował na stole.
Znalazła różdżkę, która leżała na jednej z kuchennych szafek, po czym za jej pomocą odpaliła magiczne radio, z którego zaczęła się sączyć muzyka. Usiadła, nucąc pod nosem i nalała sobie gorącego napoju do kubka. Na stoliku zmaterializowała się cukiernica.
- Nie krępuj się jak coś, to mieszkanie zawsze jest otwarte na gości. No, tych z dobrymi intencjami przynajmniej - dodała po krótkim zawahaniu. Część okien wychodziło na sam początek Nokturnu. A to sprawiało, że kamienica nie była najbezpieczniejszym miejscem. A jednak Vior kochała to miejsce.
Nie wnikała w to jakoś głębiej, nie zakładała nic z góry, po prostu chciała się dobrze bawić.
I właśnie tak było.
Cedric był słodki, dobrze się z nim rozmawiało, a z każdą chwilą wydawało się, że pod jego jego maską zwyczajności kryło się coś więcej. Był z pozoru dobrym chłopcem, który jednak pocałował ją na parkiecie, a potem radośnie upił się z nią w jej własnym domu.
Zaskakiwał ją.
Podobało jej się to.
Nie wiedziała gdzie mogło ich to zawieść. Nie chciała nawet nad tym w tej chwili rozmyślać, skupiając się na całkiem miłym poranku, nawet jeśli czuła nikły ból głowy i pozostałości mdłości, które odczuwał zwykle skacowany człowiek. I to nawet nie moralnie.
Cieszyła się, że nic między nimi tak naprawdę nie zaszło. Wiedziała, że niektórym seks po pijaku nie robił różnicy, miała jednak wrażenie, że Cedrica po prostu by w ten sposób wykorzystała. A ta myśl wcale jej się nie spodobała.
Nie chciała go zniszczyć. Był zbyt dobry. W przeciwieństwie do niej.
Wieczór zakończyli na rozmowie, a z Lupinem naprawdę dobrze się gadało. Nie musieli nawet na siłę szukać tematów, te po prostu pojawiały się same, co było zaskakujące, patrząc jak się bardzo różnili i z jak innych miejsc pochodzili. Czasami mieli różne zdania, czasem mogli się zgodzić, przegadali jednak naprawdę sporą część nocy. Było naprawdę miło. Mogłaby to powtórzyć jeszcze wiele razy.
Nie wiedziała, czy powinna. A jednak w głowie już planowała kolejne ich spotkanie.
O ile Cedric oczywiście miał na nie ochotę.
Spojrzała na niego, stojącego lekko niepewnie w wejściu, zdając sobie sprawę, że pewnie nie za często lądował w czyimś mieszkaniu półnagi po tak krótkiej znajomości. Vior w zasadzie nie dostrzegła w całej sytuacji nic dziwnego, aż do momentu, gdy mężczyzna nie usiadł i spoglądając na swój nagi tors nie spalił buraka.
Całkiem uroczego zresztą.
- Mogę zrobić nam wodę z cytryną i miodem, może niezbyt wymyślny specyfik na kaca, potrafi jednak postawić na nogi. - Wyciągnęła się wygodnie na krzesełku. Koszula podwinęła się niebezpiecznie wysoko, odsłaniając praktycznie całe jej nogi, Viorica jednak nic sobie z tego nie robiła. Była specyficznym stworzeniem z jeszcze bardziej specyficznym spojrzeniem na świat.
Bawiło ją lekko zmieszanie Cedrica, który widać wczoraj skończył z urwanym filmem. Wiedziała, że w takich chwilach można było spanikować, więc próbowała go trochę uspokoić.
- Czy wypiliśmy nieprzyzwoite ilości alkoholu? Oczywiście. Nie dziwię się więc, że czujemy się średnio. Chcesz może kawy? Wody starczy też dla ciebie. - Przeciągnęła się, jeszcze mocniej unosząc koszulę, by zaraz oprzeć się na łokciach, które znalazły się na stoliku. - Niedawno - opowiedziała na jego pytanie o pobudkę. - Nie chciałam cię budzić. Zjesz śniadanie? Mam pieczywo, trochę jajek, co więcej to sama nie wiem, ale możemy przejrzeć szafki i spiżarkę. Sama nie pogardzę jedzeniem, ale lepiej uważać z żołądkiem po takiej nocy. - Mrugnęła do niego.
Nie wydawała przejmować się faktem, że Cedric miał braki w garderobie, ani tym, że za nie odpowiadała. Nie przejmowała się także tym, że Lupin w ogóle spędził u niej noc. Emanowała całkiem dobrym humorem.
Na dźwięk czajnika wstała, po czym zajęła się przygotowywaniem kawy w specjalnym dzbanku, który wraz z filiżankami wylądował na stole.
Znalazła różdżkę, która leżała na jednej z kuchennych szafek, po czym za jej pomocą odpaliła magiczne radio, z którego zaczęła się sączyć muzyka. Usiadła, nucąc pod nosem i nalała sobie gorącego napoju do kubka. Na stoliku zmaterializowała się cukiernica.
- Nie krępuj się jak coś, to mieszkanie zawsze jest otwarte na gości. No, tych z dobrymi intencjami przynajmniej - dodała po krótkim zawahaniu. Część okien wychodziło na sam początek Nokturnu. A to sprawiało, że kamienica nie była najbezpieczniejszym miejscem. A jednak Vior kochała to miejsce.