28.08.2024, 22:38 ✶
Nie tak łatwo było zostawić przeszłość. Próbowała, rozumiejąc ryzyko, które za sobą zaczynała ciągnąć, widząc konsekwencje nawet drobnych potknięć i niekontrolowanych zrywów serca. A jednak ciągle ciągnęło ją do tego świata. Zresztą, sam nie dawał o sobie zapomnieć, gdy starzy wrogowie czyhali na nią, ostrząc pazury gotowe do ataku.
Liczyła na to, że zaprzestanie igrania z prawem sprawi, że jej życie będzie lepsze. Zaczynała w to powoli powątpiewać. Szczególnie teraz, gdy wykradzenie jednej błyskotki dawało jej tak wiele nowych szans.
Cieszyła się, że Anthony sobie o niej przypomniał.
Należał do grupy ludzi których Viorica nie trawiła. A jednak, poza hojnym sercem i pełną sakiewką, miał w sobie coś, co sprawiało, że uśmiechała się na jego widok i czekała na jego kolejne zlecenie. Był człowiekiem z dobrym gustem, pełnym pasji do przedmiotów, inteligentnym i potrafiącym spojrzeć na dziewczynę z Nokturnu jak na wartościowego partnera biznesowego, a nie godną pogardy personę, która była niżej od niego.
Nie znała jego myśli, mogło się więc okazać, że jedynie dobrze grał. Wtedy jednak kompletnie się nabrała.
Owszem, potrafił rzucić zleceniem przez ramię, solidnie jednak wynagradzał podobne zawinienia. Ufał jej w wielu kwestiach zleceń, potrafił docenić jej starania słowem i gestem.
Chciała z nim dalej współpracować.
- W takim razie powinno mi się udać wykonać go w ten sposób, by reagował na kolor, o którym się pomyślało. Lepiej by reagował na nazwę, czy wyobrażenie? To drugie może być dokładniejsze, ale nie zawsze się sprawdza. - Skrobała w swoim notesie, pamiętając o tym, jaką tajemnicę ostatnio niechcący wyrwała Crowowi.
Obserwowała jak pakował monetę do futerału. Jej wzrok śledził złoty krążek, by nagle rozbłysnąć na widok reszty kolekcji. Miała ochotę poderwać się z krzesełka i obejrzeć każde z, zapewne misternych, małych dzieł. Nie wiedziała, że jej wyrób stanie się częścią czegoś większego, o różnym pochodzeniu. Nie miała pojęcia, czy monety były wykonane przez jednego rzemieślnika i jej ostatnia miała się różnić, czy też każda była tworem rąk kogoś innego. Chciała poznać historię i znaczenie każdego z tych numizmatów, futerał jednak został przed nią zamknięty.
- Imponująca kolekcja - rzuciła jednak, mają nadzieję, że Anthony pociągnie temat, karmiąc jej ciekawość i pragnienie dotknięcia każdego z tych cennych dzieł. Przejechania po krawędzi palcem, poznania wzoru i fachu.
Szybko jednak jej uwaga została odwrócona.
Słuchała Anthonego, próbując wyłapać sens tego co mówił wśród coraz bardziej ciekawych i oszałamiających stwierdzeń.
- Zabawy wizerunkiem? - uleciało z jej ust, jako najciekawsze i najbardziej zadziwiające z nich, gdy trawiła całą resztę informacji.
Aż w końcu do niej dotarło o co chodziło. Spojrzała na Anthonego z szeroko otwartymi oczami, jakby próbując pojąć, czy to wszystko było powiedziane na poważnie. A zaraz potem, widząc jego niezmienioną twarz uśmiechnęła się szeroko. Czuła ekscytację. Nowa przygoda pukała do jej drzwi, a ona nie mogła odmówić. Wiedziała o tym.
- Jest Pan niezwykle hojny. Cieszę się, że ceni sobie mnie Pan na tyle, by zaproponować mi tak kuszącą ofertę. Zawsze chciałam odwiedzić inne kraje, a skoro jest okazja bym podczas podróży Panu się przydała i jeszcze dorobiła mogąc dołożyć do otwarcia własnego lokalu, nie jestem w stanie wyobrazić sobie sytuacji, w której odmawiam. Na kiedy planowany jest wyjazd? - Musiała się przygotować. Potrzebowała trochę czasu. Nie zamierzała jednak odpuścić podobnej okazji, nie, gdy wiedziała, że Anthony odpowiednio ją wynagrodzi a i zapewne dostarczy swoim zleceniem wiele radości i rozrywki. Wcześniej w końcu nie zawiódł.
Liczyła na to, że zaprzestanie igrania z prawem sprawi, że jej życie będzie lepsze. Zaczynała w to powoli powątpiewać. Szczególnie teraz, gdy wykradzenie jednej błyskotki dawało jej tak wiele nowych szans.
Cieszyła się, że Anthony sobie o niej przypomniał.
Należał do grupy ludzi których Viorica nie trawiła. A jednak, poza hojnym sercem i pełną sakiewką, miał w sobie coś, co sprawiało, że uśmiechała się na jego widok i czekała na jego kolejne zlecenie. Był człowiekiem z dobrym gustem, pełnym pasji do przedmiotów, inteligentnym i potrafiącym spojrzeć na dziewczynę z Nokturnu jak na wartościowego partnera biznesowego, a nie godną pogardy personę, która była niżej od niego.
Nie znała jego myśli, mogło się więc okazać, że jedynie dobrze grał. Wtedy jednak kompletnie się nabrała.
Owszem, potrafił rzucić zleceniem przez ramię, solidnie jednak wynagradzał podobne zawinienia. Ufał jej w wielu kwestiach zleceń, potrafił docenić jej starania słowem i gestem.
Chciała z nim dalej współpracować.
- W takim razie powinno mi się udać wykonać go w ten sposób, by reagował na kolor, o którym się pomyślało. Lepiej by reagował na nazwę, czy wyobrażenie? To drugie może być dokładniejsze, ale nie zawsze się sprawdza. - Skrobała w swoim notesie, pamiętając o tym, jaką tajemnicę ostatnio niechcący wyrwała Crowowi.
Obserwowała jak pakował monetę do futerału. Jej wzrok śledził złoty krążek, by nagle rozbłysnąć na widok reszty kolekcji. Miała ochotę poderwać się z krzesełka i obejrzeć każde z, zapewne misternych, małych dzieł. Nie wiedziała, że jej wyrób stanie się częścią czegoś większego, o różnym pochodzeniu. Nie miała pojęcia, czy monety były wykonane przez jednego rzemieślnika i jej ostatnia miała się różnić, czy też każda była tworem rąk kogoś innego. Chciała poznać historię i znaczenie każdego z tych numizmatów, futerał jednak został przed nią zamknięty.
- Imponująca kolekcja - rzuciła jednak, mają nadzieję, że Anthony pociągnie temat, karmiąc jej ciekawość i pragnienie dotknięcia każdego z tych cennych dzieł. Przejechania po krawędzi palcem, poznania wzoru i fachu.
Szybko jednak jej uwaga została odwrócona.
Słuchała Anthonego, próbując wyłapać sens tego co mówił wśród coraz bardziej ciekawych i oszałamiających stwierdzeń.
- Zabawy wizerunkiem? - uleciało z jej ust, jako najciekawsze i najbardziej zadziwiające z nich, gdy trawiła całą resztę informacji.
Aż w końcu do niej dotarło o co chodziło. Spojrzała na Anthonego z szeroko otwartymi oczami, jakby próbując pojąć, czy to wszystko było powiedziane na poważnie. A zaraz potem, widząc jego niezmienioną twarz uśmiechnęła się szeroko. Czuła ekscytację. Nowa przygoda pukała do jej drzwi, a ona nie mogła odmówić. Wiedziała o tym.
- Jest Pan niezwykle hojny. Cieszę się, że ceni sobie mnie Pan na tyle, by zaproponować mi tak kuszącą ofertę. Zawsze chciałam odwiedzić inne kraje, a skoro jest okazja bym podczas podróży Panu się przydała i jeszcze dorobiła mogąc dołożyć do otwarcia własnego lokalu, nie jestem w stanie wyobrazić sobie sytuacji, w której odmawiam. Na kiedy planowany jest wyjazd? - Musiała się przygotować. Potrzebowała trochę czasu. Nie zamierzała jednak odpuścić podobnej okazji, nie, gdy wiedziała, że Anthony odpowiednio ją wynagrodzi a i zapewne dostarczy swoim zleceniem wiele radości i rozrywki. Wcześniej w końcu nie zawiódł.