Richard skinął głową w geście powitania, rejestrując fakt, że Laurent zwrócił się do niego tak, jakby go już znał? Istniała możliwość, że pomylił go z bratem? Bardzo możliwe, lecz Prewett nie zwrócił się do niego imiennie, ale nazwiskiem. Uwaga Laurenta szybko skierowana została na Charlesa. Wysłuchał wymiany zdań. Zdecydowanie było widać, że Ci dwoje się znają. Jeżeli ten czarodziej, rzucał jakiś urok osobisty, sądząc po reakcji i zachowaniu swojego syna, to na Richarda nic takiego nie działało. Laurent w jego oczach wyglądał poniekąd jak chodząca lalka Malfoyów. Może to wina urody jaką posiadał.
Całe szczęście, że Laurent nie zamierzał zgłaszać tej całej sprawy z zamieszaniem, jakie miało miejsce stoisko obok. Już wystarczająco problemów mieli na początku całego kiermaszu.
- Tak. Wróciło wszystko do normy.Odparł zgodnie na pytanie syna. Charles nie musiał się niczym przejmować, jeżeli chodziło o obecność Richarda, który postanowił nie stać z tyłu, tylko podejść bliżej. Na wszelki wypadek, gdyby sytuacja z sąsiedniego stoiska miałaby się powtórzyć.
Kiedy towarzysz Laurenta, został przez niego przedstawiony Charlesowi, Richard uważniej przyjrzał się obcemu mężczyźnie, który wydawał się problematyczny? Już sam jego wyraz twarzy mówił wszystko. Był tutaj za karę? Czy już dostał swoją naganę? Czy może powstrzymywał się od powtórki z przed chwili?
Nie komentował. Nie okazywał nawet większego zainteresowania człowiekiem, który prawdopodobnie popisywał się na tutejszej scenie. Nie widział jego występu. Nie interesował go. Interesowało go teraz jego zachowanie. Lecz kiedy słuchał rozmowy syna z Prewettem, którzy umawiali się na kawę. Zwracając także uwagę na zachowanie syna, czy mógłby tutaj mówić o zazdrości tego ponurego towarzysza Laurenta? Czy to tylko błędne spostrzeżenie? Zmarszczył brwi.
W końcu Ci dwaj oddalili się. Jeszcze przez moment Richard ich obserwował, gdzie zmierzali.
- Nie znam.Odpowiedział krótko na pytanie Charlesa. Wzrokiem wodząc jeszcze po przebywających jeszcze tutaj ludzi. Zatrzymując się przy stoisku starszego syna i bratanicy. Słuchał co mówił Charles, przenosząc wzrok na jego czynności wykonywane na stoisku. Ważne, że wszystko było na nim odpowiednio równo poukładane. Nie wnikał już głębiej w estetykę. I tak niedługo będą wszystko zwijać i wracać do kamienicy. Wolałby jednak, aby zrobili to razem z Leonardem i Sophie.
- Nie jest wielką gwiazdą, skoro ja o nim nie słyszałem, kiedy byłem w Londynie.
Spojrzał uważniej na Charlesa.
- Radziłbym Ci uważać na niego. A tym bardziej na relację z Prewettem.
Wyraził swoje zdanie w tym temacie.