• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 12 13 14 15 16 Dalej »
[14 czerwca 1971] Pierwsze ataki Śmierciożerców

[14 czerwca 1971] Pierwsze ataki Śmierciożerców
Porządny Czarodziej
To zostanie między nami.
Tylko nami.
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Mierzący 183 cm wzrostu, mężczyzna o ciemnych, acz wyraźnie posiwiałych włosach. Posiadacz oczu o kolorze brązowym, w których czasem da się dostrzec nieco zieleni. Robert jest zawsze gładko ogolony. Zadbany. Ubrany adekwatnie do sytuacji.

Robert Mulciber
#3
14.01.2023, 22:45  ✶ (Ten post był ostatnio modyfikowany: 14.01.2023, 22:47 przez Robert Mulciber.)  

Daleki był od określenia siebie mianem osoby rozstawiającej pionki. Owszem. Nigdy nie był pierwszym z brzegu zwolennikiem Czarnego Pana. W szeregach organizacji znaczył całkiem sporo, choć oczywiście sprawę zdawali sobie z tego nieliczni. Posiadał szerokie wpływy, mógł sobie na wiele pozwolić. Wiedział jednak, że jeden niewłaściwy krok może zakończyć się bolesnym upadkiem. Może nawet śmiertelnym?

Nie śpieszyło mu się na drugą stronę. 

Bynajmniej.

- Masz po prostu być. - nie zastanawiał się długo nad odpowiedzią. Nie starał się też szerzej wszystkiego wytłumaczyć. Niezbyt często to robił, od innych oczekując, że nadążą za jego tokiem rozumowania. W końcu co było w tym skomplikowanego? Skoro szli we dwóch, bez konkretnych zadań, wydanych wcześniej poleceń, logicznym powinno być, że chodziło tutaj o coś na kształt psychologicznej przewagi.

Prowadzący do salonu korytarz niemalże tonął w ciemnościach, widoczność pozostawała ograniczona. Większość mieszkania była słabo oświetlona. Sauriel mógł jednak zwrócić na to uwagę już wcześniej, zmierzając do gabinetu Roberta. Tak samo, jak na panującą tutaj ciszę. Trochę przygnębiającą. Aż za dobrze obrazującą życie Mulcibera, który od zawsze najbardziej cenił sobie własne towarzystwo.

Nie miał wielu bliskich osób.

Kiedy dotarli do salonu, podszedł do kominka, sięgając po niewielką ilość proszku fiuu z umieszczonego na nim pojemnika - prostej ceramicznej miseczki bez zbędnych zdobień. Odwrócił się w kierunku towarzysza.

- Idziemy do Holyhead. Lokal nazywa się Ognisty Krab. - poinformował.

Nie czekając na jakąkolwiek reakcje, umieścił niewielką ilość pyłu w kominku. Raz jeszcze powtórzył nazwę gospody. Wyraźnie, chcąc uniknąć tym sposobem niekoniecznie przyjemnych niespodzianek. Sama podróż była w tym aspekcie więcej niż wystarczająca - niewiele lepsza od teleportacji, za którą Robert nigdy nie przepadał; z którą nie bardzo radził sobie jego organizm.

Na miejscu wszystko było starannie przygotowane. Przywitał ich mężczyzna, który na pierwszy rzut oka nie mógł być wiele młodszy od Roberta. Nieco niepewny, zrobił w stronę Mulcibera jeden, dwa kroki.

- Na t-tyłach jest d-drugie wyjście, nikt nie powinien zauważyć waszego pojawienia się. - poinformował, nerwowo rozglądając się na boki. Nie pojawili się co prawda w głównej sali, ale lepiej było dmuchać na zimne. W każdej chwili mógł się tutaj pojawić pracownik. Zawędrować jeden z gości. Im mniej osób wiedziało o ich obecności, tym lepiej.

Na szczęście nikomu nie trzeba było teraz tego tłumaczyć.

- Doskonale. W którą to stronę? - zapytał, rozglądając się po pomieszczeniu. Istniały tutaj trzy opcje, dobrze było dopytać. Ustalić co i jak.

- Na p-prawo. - wskazał ręką, wyglądając przy tym jakby chciał coś dodać. I jak się po chwili okazało, rzeczywiście chodziło mu coś po głowie. - M-moja c-córka... - zaczął.

Robert nie dał mu jednak czasu, żeby powiedział cokolwiek więcej. Nie był to odpowiedni moment, nie było to też właściwe miejsce. Poza tym sprawa nie zaliczała się do tych istotnych. Była jedną z wielu podobnych.

- Daliśmy Ci słowo. - uciął. Ton głosu wyraźnie informował, że podejmowanie się próby kontynuowania tematu nie byłoby teraz najlepszym pomysłem. Właściciel gospody nie był na tyle głupi, żeby ryzykować.

Może zbyt wiele mógł stracić?

- T-tak. Słowo. - przytaknął jedynie, odprowadzając ich wzrokiem.

Robert nie zamierzał tracić więcej czasu, ruszając w kierunku wskazanego wyjścia. Pojawił się tutaj w konkretnym celu. I to właśnie tą sprawą zamierzał się zająć. Możliwie najszybciej, bez zbędnego ociągania się. Na wycieczki krajoznawcze i zawieranie bliższych znajomości jeszcze przyjdzie czas.

Albo i nie. I tak ich nie potrzebował.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Robert Mulciber (3021), Sauriel Rookwood (4245)




Wiadomości w tym wątku
[14 czerwca 1971] Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Robert Mulciber - 05.01.2023, 19:34
RE: [14 czerwca 1971] Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Sauriel Rookwood - 07.01.2023, 00:46
RE: [14 czerwca 1971] Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Robert Mulciber - 14.01.2023, 22:45
RE: [14 czerwca 1971] Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Sauriel Rookwood - 15.01.2023, 14:10
RE: [14 czerwca 1971] Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Robert Mulciber - 21.01.2023, 22:43
RE: [14 czerwca 1971] Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Sauriel Rookwood - 22.01.2023, 00:00
RE: [14 czerwca 1971] Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Robert Mulciber - 22.01.2023, 22:19
RE: [14 czerwca 1971] Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Sauriel Rookwood - 22.01.2023, 23:08
RE: [14 czerwca 1971] Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Robert Mulciber - 27.01.2023, 18:56
RE: [14 czerwca 1971] Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Sauriel Rookwood - 28.01.2023, 08:52
RE: [14 czerwca 1971] Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Robert Mulciber - 01.02.2023, 20:09
RE: [14 czerwca 1971] Pierwsze ataki Śmierciożerców - przez Sauriel Rookwood - 02.02.2023, 15:46

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa