14.01.2023, 23:44 ✶
- Jak przebywam w towarzystwie osoby, która też ma popsuty humor, to tak. - Odbierał od niej sprzeczne sygnały, ale koniec końców, kiedy teraz ją zlustrował spojrzeniem, zanim dobrze zarzucił gitarę na ramię, nie szkodziło zapytać. - Nie rozumiem twoich sygnałów. To w końcu mam iść, czy nie mam iść? - Bo ta atmosfera mówiła mu, żeby się pakował i szkoda w ogóle nerwów, a jak tak teraz na nią patrzył to miał wrażenie, że jednak próbowała mu okrężną drogą powiedzieć, że może jednak zostanie i mooże jednak coś z tego wyjdzie miłego. Całe to rozlazłe kombinowanie, które tylko kobiety potrafiły i wykorzystywało jego cierpliwość. Ale dzisiaj jakoś wyjątkowo był tym niestrudzony. Tylko rzeczywiście - po prostu nie rozumiał. To był fakt, że nie zamierzał się nadmiernie starać, bo mu się zwyczajnie nie chciało. Albo inaczej - postarał się, jak na siebie, naprawdę mocno na ten wieczór. Ale porażki go bardzo mocno zrażały i wtedy jak spłoszony kocur uciekał tak szybko do swoich ciemnych kątów, że boksował przez moment pazurami na zakręcie, nie mogąc wyrobić. Chwilowo zignorował ten kałamarz. Znaczy się - odebrał go i położył na stoliku, tylko nic z nimi nie zrobił.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.