15.01.2023, 00:26 ✶
Victoria była… dziwna. Naprawdę dziwna. Albo może to nie ona była dziwna, tylko dziwna była ta przestrzeń między nimi, kiedy istniała świadomość, ile czasu przyjdzie im ze sobą spędzić, że nie ma sensu robić sobie wrogów i tak dalej, i tak dalej, jak już zresztą omawiali. Czy to sytuacja była dziwna? Czy może, o zgrozo! To on był dziwny! Tak. Sauriel był dziwakiem jeśli chodzi o kontakty międzyludzkie, a już po tym jak został wampirem to podniosło to swój próg. Nie miał problemu w kontaktach z ludźmi po prostu. Ale kontakty… bliskie? Jakieś poważne rozmowy? O UCZUCIACH? Olaboga. Jak się zachować? Normalnie zrobiłby po swojemu. Tylko czym była norma i w jakich występowała przypadkach? I też nie wiedział, od czego to zależało i skąd w ogóle była w nim ta czujność i zwątpienie we własne akcje i reakcje. Czemu poddawał je wątpliwościom.
Znowu stali i patrzyli na siebie, a on znowu był skonsternowany.
Gdyby go nie chciała tu to by poinformowała. To tak nie działa. Ludzie często cię nie chcą, ale mówią żebyś został, bo im głupio. Albo z litości, czy jeszcze innego dziwnego powodu. Poza tym jak ktoś ci popsuje humor to chyba nie chcesz z nim spędzać czasu. Przecież to nie trzymało się kupy. Nie rozumiał. Chciał zrozumieć i nie chciał, bo za bardzo go to frustrowało.
- Myślałem, że lepiej będzie iść, bo tobie ewidentnie w jedną chwilę humor popsułem, jestem pesymistą. - Czyli że - wierzył, że ten humor raczej będzie popsuty dalej, a nie naprawiony. No ale dobra. Usiadł z powrotem. - No dobraaa. Możemy spróbować. To poobracamy kolejność, żeby zająć się czymś wymagającym - szachy. Dawaj szachy, jestem pewien, że masz szachy.
Znowu stali i patrzyli na siebie, a on znowu był skonsternowany.
Gdyby go nie chciała tu to by poinformowała. To tak nie działa. Ludzie często cię nie chcą, ale mówią żebyś został, bo im głupio. Albo z litości, czy jeszcze innego dziwnego powodu. Poza tym jak ktoś ci popsuje humor to chyba nie chcesz z nim spędzać czasu. Przecież to nie trzymało się kupy. Nie rozumiał. Chciał zrozumieć i nie chciał, bo za bardzo go to frustrowało.
- Myślałem, że lepiej będzie iść, bo tobie ewidentnie w jedną chwilę humor popsułem, jestem pesymistą. - Czyli że - wierzył, że ten humor raczej będzie popsuty dalej, a nie naprawiony. No ale dobra. Usiadł z powrotem. - No dobraaa. Możemy spróbować. To poobracamy kolejność, żeby zająć się czymś wymagającym - szachy. Dawaj szachy, jestem pewien, że masz szachy.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.