01.09.2024, 02:59 ✶
Skoro mogło istnieć zagrożenie w postaci o której mówił Morpheus, to Isaac miał zamiar być jeszcze bardziej czujny i nie odchodzić od niego dalej niż na kilka kroków. Nawet jeśli miałoby wydarzyć się coś, czego nie będzie rozumiał, to nie mógł tak po prostu zostawić wszystkiego w rękach pana Longbottoma. Nieważne, jakie miałby ponieść tego konsekwencje - będzie trzymał się blisko, żeby pomóc. Nie martwił się o siebie tak bardzo jak o innych. W końcu w jego przypadku, jakoś to będzie.
-Limbo.- Sebastian opowiadał mu o konsekwencjach otwarcia zaświatów. Bagshot żałował, że nie był obecny podczas Beltane. Nie miał jednak zamiaru mówić o tym na głos, głównie ze względu na jedno wydarzenie, które miało tam miejsce - Morpheus stracił brata.
-To miłe.- Odparł i uśmiechnął się lekko na komentarz dotyczący jego własnej śmierci.-Będę na siebie uważał, proszę się o mnie nie martwić.- Powiedział i przy tym zaprzestał dalszej rozmowy. Wyglądało na to, że pan Longbottom wiedział co robić, więc Isaac chciał dać mu możliwość skupienia się. Jedyne czego mu nie zapewnił, to przestrzeń. Chciał być blisko.
Słońce zniknęło i nocne niebo pojawiło się nad ich głowami.
-Panie Lon...- Zaczął, widząc jak mężczyzna rozcina sobie palec. Wyglądało na to, że rozpoczął się rytuał, którego efektem będzie wielka niewiadoma.
Przyglądam się temu, co robi Morpheus. Korzystam z historii magii, żeby zrozumieć konsekwencje i przygotować się na to, co może nastąpić:
Percepcja:
-Limbo.- Sebastian opowiadał mu o konsekwencjach otwarcia zaświatów. Bagshot żałował, że nie był obecny podczas Beltane. Nie miał jednak zamiaru mówić o tym na głos, głównie ze względu na jedno wydarzenie, które miało tam miejsce - Morpheus stracił brata.
-To miłe.- Odparł i uśmiechnął się lekko na komentarz dotyczący jego własnej śmierci.-Będę na siebie uważał, proszę się o mnie nie martwić.- Powiedział i przy tym zaprzestał dalszej rozmowy. Wyglądało na to, że pan Longbottom wiedział co robić, więc Isaac chciał dać mu możliwość skupienia się. Jedyne czego mu nie zapewnił, to przestrzeń. Chciał być blisko.
Słońce zniknęło i nocne niebo pojawiło się nad ich głowami.
-Panie Lon...- Zaczął, widząc jak mężczyzna rozcina sobie palec. Wyglądało na to, że rozpoczął się rytuał, którego efektem będzie wielka niewiadoma.
Przyglądam się temu, co robi Morpheus. Korzystam z historii magii, żeby zrozumieć konsekwencje i przygotować się na to, co może nastąpić:
Percepcja:
Rzut Z 1d100 - 100
Krytyczny sukces!
Krytyczny sukces!
Rzut Z 1d100 - 84
Sukces!
Sukces!