• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Greater London Aleja horyzontalna v
« Wstecz 1 … 3 4 5 6 7 … 11 Dalej »
[ 23 Lipca 1972, Dom Flintów] | Louvain x Cynthia

[ 23 Lipca 1972, Dom Flintów] | Louvain x Cynthia
evil twink
i ain't got no type
bad witches
is the thing that I like
wiek
26
sława
V
krew
czysta
genetyka
—
zawód
Asystent sędziny
Zimna cera i jeszcze chłodniejsze spojrzenie. Kruczoczarne włosy i onyksowe tęczówki bardzo wyraźnie kontrastują ze skórą bladą jak kreda. Buta oraz wyższość wylewa się z każdego gestu i słowa. Mierzy 187 centymetrów o szczupłej sylwetce, która coś jeszcze pamięta ze sportowych czasów. W godzinach pracy zawsze ubrany elegancko, zaczesany, a swoje tatuaże ukrywa pod zaklęciami transmutacji. Po godzinach najczęściej nosi się w skórzanych kurtkach i ciężkich butach.

Louvain Lestrange
#8
03.09.2024, 17:46  ✶  

I on również przez długi czas potrafił dość zgrabnie oddzielać to co zabawne i przyjemne między nimi od tego co było poważne i bardziej przystające dorosłym czarodziejom. Ale to pieprzone Baltane wszystko zmieniło. Coś w nim zatrzęsło i sprawy o których wcześniej być może nie do końca zdawał sobie sprawę, nagle wybiły na powierzchnie. No i przede wszystkim to nie on zaczął burzyć ten utworzony dotychczas schemat. To ona wcale nie tak dawno temu jako pierwsza rzuciła tym, co on tak bezczelnie rzucał między nimi. I nie chodziło o rzucanie zaklęć w plecy, chociaż to też poniekąd mogło być częścią planu. Sama przedstawiła mu ten rodzaj dynamiki. To ona sama najpierw zrzuciła z siebie zaklęcie wygłuszające, a dopiero potem stwierdziła, że jest o niego zazdrosna.

Więc jak na aroganckiego paniczka po prostu odzwierciedlił te ruchy, bo skoro ona mogła to on tym bardziej. Dobrze wiedział, że ściąganie z niej tak intymnych zaklęć było na pewnym poziomie naruszaniem granic, jednak wciąż nie było to, aż tak inwazyjne by koniecznie musiała wymierzać na nim sprawiedliwość. Taki już musiał być, wyprowadzający z równowagi i zmuszający rozmówców do opuszczenia zasłony. Jakby w tej niedopowiedzianej walce do samego końca udawali, że wygrany może być tylko jeden. A przecież to tylko niewinny czar, a nie zaklęcie ofensywne. Przecież nie chciał ją skrzywdzić. Co najwyżej mocno podkurwić, nawet jeśli sama tego by tak nie nazwała.

A patrzenie jak na tej ścianie lodu powstają pęknięcia, jak gubi rezon dokładnie z jego powodu było upajające bardziej, niż jakikolwiek alkohol którym wspólnie się raczyli. Niby groźna, a jednak bezbronna. Dokładnie tak jak on kiedy obnażał się z uczuć o których nawet nie posądzałby samego siebie o posiadanie.

- Widziałem jaka jesteś. Jeśli chcesz potrafisz skrócić dystans, a skoro ja tego chcę to Ty również. - odrzucił pewny siebie, jakby właśnie cytował werset mantry. Wciąż prowokował, jakby w ten sposób próbował sondować sytuację, stawiając w pierwszym rzucie na arogancję. Zresztą nie znali się od wczoraj, zdążył zauważyć pewne prawidłowości w jej zachowaniu. A może nawet w ich wspólnym, bo z reguły kiedy jedno się odsłaniało, drugie dotrzymywało kroku.

Kiedy punktowała go, że ma okropne metody, on tylko nieznacznie rozłożył ręce na boki z rozciągniętym krzywym uśmieszkiem na boki. Nie zamierzał protestować, dobrze go oceniła. Mógł być najgorszy, ale na pewno nie mógł być mętny, zbędny i nijaki. Tak jakby za cel honoru przyjął sobie zbijanie ją z pantałyku i przy okazji bycie nieprzyzwoicie bezczelnym. W dalszym ciągu to nie on był pionierem w nazywaniu kogokolwiek i czegokolwiek w ich relacji egoizmem. Uśmiechał się, szczerze ale prowokująco, jakby każdym upijał się każdym jej niby bezradnym gestem. Kiedy ona zaciskała palce na swoim ramieniu, on jak klasowy łobuz rozsiadł się na blacie przy którym na co dzień pracowała. A kiedy zaczesywała blond włosy, on stukał podeszwami butów o regał pod blatem, odchylając się w tył jakby to była ostania ławka w klasie.

- Oh błagam Cię sopelku... - teatralnie przewracając oczami zsunął się z blatu na którym przez moment siedział. Rzucił jak gdyby nic, jakby przez cały ten czas nigdy nie zwracał się do niej wyłącznie imieniem, a dopiero teraz użył wobec niej zdrobnienia. Poderwał się i zbliżył w jej stronę o krok, czy dwa. Mogła udawać damę, która nie używa tych słów co on, nie sięga po wulgaryzmy, ale butelkę przechylała tak wulgarnie jak on nigdy nie pozwolił sobie przy niej. Zapewne ten widok tak ośmielił go naglę w tej chwili. - Nie mówię o ludziach tylko o Tobie. Chodzi mi wyłącznie o Ciebie... Zresztą! - mocno podbił końcówkę zdania. Odwrócił na moment wzrok, by rozejrzeć się dookoła. Zawiesił wzrok na kociołku w którym przygotowywany był eliksir o który ją prosił, ten dzięki któremu łatwiej było mu ukrywać swoją namacalnie Zimną zbrodnie na magicznym świecie. Przejechał palcem po blacie jakby chciał zebrać drobinki tego co mogło pozostać na jego powierzchni. - Spójrz mi w oczy i powiedzieć, że nie chcesz tego tak jak ja. - dokończył zniżając ton. Przerzucił w końcu wzrok na Cynthię, z wyzywającym uśmieszkiem perfidnie wymierzonym w jej osobę. Potarł opuszkami palców, zrzucając drobinki tego co zebrał palcami na podłogę, w tym drobiazgowym geście, bezczelnie brudząc podłogę w tym jej malutkim królestwie.

- Chciałaś zapewnień, więc o to one... - szybko zmienił rytm, jakby na powrót wbił się w tryb informacyjny. Lekki, formalny i nieinwazyjny, jakby tylko chciał coś jej zakomunikować. - Chcę Ciebie, nie innej... Kolejny kilka kroków w jej stronę. Swoją wyschniętą szklankę zostawił za sobą, dlatego bez pardonu, bez pytania, przechwycił tę butelkę, z której przed momentem raczyła się panna Flint. - I chcę tego, nie czegoś innego... Najpierw ugiętym palcem uniósł jej twarz ku tobie, podnosząc za podbródek. Unosząc lekko brwi, zaczesał kosmyk jej połyskujących włosów za ucho. Wydawałoby się, że zaraz zamierza ją pocałować, jednak odpuścił w ostatniej chwili. Zamiast jej ust, do swoich przyłożył butelkę z procentami i przechylił. Mocno i solidnie, aż w przełyku nie zaczęło piec. - Ale zanim cokolwiek Ci obiecam, musisz mi powiedzieć kim on jest. Wyklarował w końcu. Nie odpuściłby, gdyby ostatecznie nie postawił na swoim. Mógł czarować. Ją, a nawet siebie, jednak ta malutka skaza na całej sytuacji nie pozwalała mu przejść dalej, jeśli nie rozwiąże jej na sumieniu.

« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Cynthia Flint (5712), Louvain Lestrange (3102)




Wiadomości w tym wątku
[ 23 Lipca 1972, Dom Flintów] | Louvain x Cynthia - przez Cynthia Flint - 07.04.2024, 22:56
RE: [ 23 Lipca 1972, Dom Flintów] | Louvain x Cynthia - przez Louvain Lestrange - 15.04.2024, 00:40
RE: [ 23 Lipca 1972, Dom Flintów] | Louvain x Cynthia - przez Cynthia Flint - 21.04.2024, 21:09
RE: [ 23 Lipca 1972, Dom Flintów] | Louvain x Cynthia - przez Louvain Lestrange - 23.05.2024, 23:10
RE: [ 23 Lipca 1972, Dom Flintów] | Louvain x Cynthia - przez Cynthia Flint - 04.06.2024, 21:09
RE: [ 23 Lipca 1972, Dom Flintów] | Louvain x Cynthia - przez Louvain Lestrange - 04.07.2024, 20:35
RE: [ 23 Lipca 1972, Dom Flintów] | Louvain x Cynthia - przez Cynthia Flint - 18.08.2024, 21:18
RE: [ 23 Lipca 1972, Dom Flintów] | Louvain x Cynthia - przez Louvain Lestrange - 03.09.2024, 17:46
RE: [ 23 Lipca 1972, Dom Flintów] | Louvain x Cynthia - przez Cynthia Flint - 23.11.2024, 22:21

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa