15.01.2023, 14:50 ✶
- Co tylko chcę? - Dobrze się jednak stało, że został. Szachy były pochłaniające, oboje byli wymęczeni, ale właściwie to było całkiem śmiesznie. I rzeczywiście - jakoś przeszło tamto poprzednie uczucie. Nic się nie stało. Poklepał się po brzuszku, wygrywając krótką melodyjkę do jednego ze znanych utworów czarodziejskiej kapeli rockowej. - Nie dam przecież ojcu tej satysfakcji, żeby mógł się chwalić synem. Jaki pech, że ma tylko jednego. - Wyklepał rytm szybciej i znowu pochylił się nad planszą szachową. - Żartuję, oczywiście. - Żeby nie odebrała tego, że mówił całkiem poważnie. Chociaż to trochę taki pół-żart. Bo faktycznie chciał mu robić na złość w Hogwarcie. Pokazać, że może robić sobie po swojemu. I robił. Czy na dobre mu to wyszło to, no cóż… jego własne żniwo. - Ale dziękować, dziękować, jak już powiedziałaś jestem pełen niespodzianek. - Tak, akurat nie uważał samego siebie za tłuka, wiedział, że jest w porównaniu do większości może nie ponadprzeciętnie inteligentny, ale zdecydowanie mądrzejszy. Ale tak, kobieta miała rację. I ta odpowiedź, że niczego z tego, czego pragnie, mieć nie może, zakręciła się swoim brzmieniem na krańcu jego języka, kiedy powtórzył to pytanie “co tylko chcę?”. Ledwo zauważalnie drgnął mu kącik ust w górę.
- Ouch, ale brutalna ta gra. - Aż przymrużył jedno oko widząc, jak królowa sprawnie radzi sobie z wywleczeniem martwego konia poza planszę. Komenda gońcowi została wydana. Tadaaa! Gra została zakończona. - Regeneruj się, regeneruj. Bo zaraz lecimy dalej. - Jego też ta gra zmęczyła mimo wszystko, bo wysilał swój mózg i zmuszał go do pracowania. Dlatego teraz wyłożył się na kanapie z głową w różowej podusi. Brak konieczności oddychania sprawiał, że mógł mieć w nią bezkarnie wtulony nochal - a miał. Ułożył się bowiem na brzuchu. - Niee chcę, dzięki.
- Ouch, ale brutalna ta gra. - Aż przymrużył jedno oko widząc, jak królowa sprawnie radzi sobie z wywleczeniem martwego konia poza planszę. Komenda gońcowi została wydana. Tadaaa! Gra została zakończona. - Regeneruj się, regeneruj. Bo zaraz lecimy dalej. - Jego też ta gra zmęczyła mimo wszystko, bo wysilał swój mózg i zmuszał go do pracowania. Dlatego teraz wyłożył się na kanapie z głową w różowej podusi. Brak konieczności oddychania sprawiał, że mógł mieć w nią bezkarnie wtulony nochal - a miał. Ułożył się bowiem na brzuchu. - Niee chcę, dzięki.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.