05.09.2024, 16:30 ✶
Usłyszała szybkie kroki, a następnie znajomy glos Icarusa, na co się ciepło uśmiechnęła. Ostatnie trzy miesiące były pełne nieoczekiwanych zmian, ale ich związek, mimo że wciąż świeży, zdawał się jedną z tych najlepszych.
Zanim zdążyła podnieść wzrok, poczuła chłodny powiew, a przed nią wylądował egzemplarz Proroka Codziennego. Uniosła brwi, spoglądając na Icarusa, który stał nad nią, ciężko dysząc i z oczami pełnymi ekscytacji. Był energiczny, nawet bardziej niż zwykle, co samo w sobie było już nie lada wyczynem o tak wczesnej porze. Kiedy podsunął jej gazetę prosto pod jej nos, musiała odsunąć się lekko, żeby cokolwiek zobaczyć. Mona zmarszczyła czoło i spojrzała na nagłówek: ,,Leach na Ministra?"
Zamrugała parę razy, analizując słowa, które zdawały się wciąż nie do końca do niej docierać. Mugolak? Na Ministra? Przez chwilę myślała, że to może jakiś żart, jedna z tych absurdalnych historii, które czasem publikowali, by przyciągnąć uwagę. Ale nie. Artykuł wyglądał całkiem poważnie. No cóż, polityka zawsze była dla niej czymś odległym, jak nieznośne tło podczas wakacyjnych spotkań rodzinnych, kiedy starsi krewni kłócili się o Ministerstwo, a ona dyskretnie wycofywała się w stronę wyjścia. Ona nie śledziła polityki, bo cóż... była nudna. Walia, gdzie dorastała, była cicha, zielona i daleka od wszystkich tych niekończących się debat o czystości krwi. Niektórzy czarodzieje z pewnością będą wściekli, ale z drugiej strony może świat potrzebował nowych perspektyw, jeśli miał przetrwać?
— Czy to... dobrze? – zapytała, unosząc wzrok na Icarusa, który niemal kipiał z emocji. Był tak podekscytowany, że pomimo jej zdziwionej twarzy, miała ochotę śmiać się wraz z nim. Lubiła, kiedy Icarus był szczęśliwy, lubiła, kiedy się śmiał—
— To... ciekawe – stwierdziła niepewnie, starając się ukryć swoje zdezorientowanie. — Ale powiedz mi, dlaczego to jest aż takie ważne? To tylko polityka, prawda? – zmarszczyła brwi, próbując zrozumieć jego punkt widzenia, ale jej ton zdradzał, że nie do końca angażowała się w tę rozmowę tak, jak pewnie by chciał.
Podniosła gazetę i spojrzała na nią jeszcze raz, jakby próbując dostrzec w tym wszystkim to samo, co tak bardzo ekscytowało Icarusa. Cóż, może miał rację. Może to naprawdę była jakaś ważna zmiana. Ale w tamtym momencie bardziej interesowało ją to, czy Icarus w tych swoich emocjach nie zapomniał zjeść śniadania.
— Jadłeś już, Icarusie? — zapytała w zamian.
Zanim zdążyła podnieść wzrok, poczuła chłodny powiew, a przed nią wylądował egzemplarz Proroka Codziennego. Uniosła brwi, spoglądając na Icarusa, który stał nad nią, ciężko dysząc i z oczami pełnymi ekscytacji. Był energiczny, nawet bardziej niż zwykle, co samo w sobie było już nie lada wyczynem o tak wczesnej porze. Kiedy podsunął jej gazetę prosto pod jej nos, musiała odsunąć się lekko, żeby cokolwiek zobaczyć. Mona zmarszczyła czoło i spojrzała na nagłówek: ,,Leach na Ministra?"
Zamrugała parę razy, analizując słowa, które zdawały się wciąż nie do końca do niej docierać. Mugolak? Na Ministra? Przez chwilę myślała, że to może jakiś żart, jedna z tych absurdalnych historii, które czasem publikowali, by przyciągnąć uwagę. Ale nie. Artykuł wyglądał całkiem poważnie. No cóż, polityka zawsze była dla niej czymś odległym, jak nieznośne tło podczas wakacyjnych spotkań rodzinnych, kiedy starsi krewni kłócili się o Ministerstwo, a ona dyskretnie wycofywała się w stronę wyjścia. Ona nie śledziła polityki, bo cóż... była nudna. Walia, gdzie dorastała, była cicha, zielona i daleka od wszystkich tych niekończących się debat o czystości krwi. Niektórzy czarodzieje z pewnością będą wściekli, ale z drugiej strony może świat potrzebował nowych perspektyw, jeśli miał przetrwać?
— Czy to... dobrze? – zapytała, unosząc wzrok na Icarusa, który niemal kipiał z emocji. Był tak podekscytowany, że pomimo jej zdziwionej twarzy, miała ochotę śmiać się wraz z nim. Lubiła, kiedy Icarus był szczęśliwy, lubiła, kiedy się śmiał—
— To... ciekawe – stwierdziła niepewnie, starając się ukryć swoje zdezorientowanie. — Ale powiedz mi, dlaczego to jest aż takie ważne? To tylko polityka, prawda? – zmarszczyła brwi, próbując zrozumieć jego punkt widzenia, ale jej ton zdradzał, że nie do końca angażowała się w tę rozmowę tak, jak pewnie by chciał.
Podniosła gazetę i spojrzała na nią jeszcze raz, jakby próbując dostrzec w tym wszystkim to samo, co tak bardzo ekscytowało Icarusa. Cóż, może miał rację. Może to naprawdę była jakaś ważna zmiana. Ale w tamtym momencie bardziej interesowało ją to, czy Icarus w tych swoich emocjach nie zapomniał zjeść śniadania.
— Jadłeś już, Icarusie? — zapytała w zamian.