05.09.2024, 17:04 ✶
Kiedy zabrano ją z pastwiska, początkowo nie rozumiała, co się działo. Była wolna, jeszcze chwilę temu czuła wiatr w grzywie i galopowała po zielonych łąkach. To było jej życie! Jak każda klacz, większość dni spędzała na swobodnym leniuchowaniu, delektowaniu się trawą w towarzystwie rodziny.
Ale pewnego dnia… zamiast na pastwisko, poprowadzono ją w zupełnie innym kierunku. Gdzie ją zabierali? Co się z nią stanie?
Wagon, którym jechała, zatrzymał się z gwałtownym szarpnięciem. Drzwi otworzyły się z jękiem, a do wnętrza wtargnął szum świata zewnętrznego. Poczuła, jak ktoś próbował wepchnąć kolejnego konia. Hałas, chaos, kopyta uderzające o metal, a potem... w końcu poczuła jej obecność. Nowa klacz z dziwnym materiałem na głowie, weszła, walcząc do ostatniej chwili. Słyszała jej wierzganie, kopniaki i to, jak ludzie krzyczeli na nią, aż w końcu spętały ją sznury i wrzucono do środka, zamykając drzwi za nią z hukiem.
— Hej... jesteś tam? — próbowała nawiązać kontakt chwilę potem, szepcząc, w nadziei, że ta druga odpowie. Choć sama nie wiedziała, co chciałaby usłyszeć. — Wiesz, dokąd nas zabierają? Co oni nam zrobią? Poczekaj, ściągnąć ci to…?
Ale pewnego dnia… zamiast na pastwisko, poprowadzono ją w zupełnie innym kierunku. Gdzie ją zabierali? Co się z nią stanie?
Wagon, którym jechała, zatrzymał się z gwałtownym szarpnięciem. Drzwi otworzyły się z jękiem, a do wnętrza wtargnął szum świata zewnętrznego. Poczuła, jak ktoś próbował wepchnąć kolejnego konia. Hałas, chaos, kopyta uderzające o metal, a potem... w końcu poczuła jej obecność. Nowa klacz z dziwnym materiałem na głowie, weszła, walcząc do ostatniej chwili. Słyszała jej wierzganie, kopniaki i to, jak ludzie krzyczeli na nią, aż w końcu spętały ją sznury i wrzucono do środka, zamykając drzwi za nią z hukiem.
— Hej... jesteś tam? — próbowała nawiązać kontakt chwilę potem, szepcząc, w nadziei, że ta druga odpowie. Choć sama nie wiedziała, co chciałaby usłyszeć. — Wiesz, dokąd nas zabierają? Co oni nam zrobią? Poczekaj, ściągnąć ci to…?