05.09.2024, 22:05 ✶
Stłumiła westchnięcie, kiedy usłyszała, w jaki sposób Icarus skrócił jej imię. Serio, jak tu dyskutować o skomplikowanych sprawach (o jakiejś polityce!), kiedy cała jego twarz promieniowała, a sama Mona miała ochotę ją wycałować? Była tak bardzo skończona.
Zamiast tego sięgnęła po ciepłe pieczywo, które leżało na srebrnej tacy i sprawnym ruchem wysmarowała kromkę truskawkowym dżemem. Wzięła własny, nienaruszony talerzyk i podsunęła go pod nos Icarusowi. Ona może i nie była politycznym geniuszem, ale przynajmniej wiedziała, że pełny żołądek to podstawa.
Och, wciąż czekał na jej odpowiedź.
— Usiądź — odparła spokojnie i poklepała miejsce obok siebie. — Nie możesz podbijać zarówno magicznego, jak i niemagicznego świata na pusty żołądek, mój drogi.
Oparła brodę na dłoni, patrząc na niego z rozczuleniem, podczas gdy opowiadał o przyszłych wspólnych badaniach i współpracy z mugolami. Naprawdę w to wierzył, widziała to w jego oczach. Dlaczego sama Mona więc tego nie widziała?
— Wiem, że to może przynieść zmiany – dodała, próbując znaleźć równowagę między swoją ignorancją a jego zaangażowaniem. – Ale to nie zmieni wszystkiego od razu. Może te wszystkie badania i wymiana informacji... to bardziej coś na przyszłość, a nie na dziś. Co osoba z nie-czarodziejskiej rodziny mogłaby zaoferować nam… czego byśmy nie mieli? – zapytała, unosząc brew i starając się nie zabrzmieć sarkastycznie. To był Icarus. Jej Icarus, i choć miała własne zdanie (miała?), nie chciała go zranić. – Czego właściwie nie wiemy o niemagicznym świecie, co tak bardzo byśmy potrzebowali wiedzieć? Ja tu raczej widzę zagrożenie względem nas. I znowu próbujesz mnie przekonać smokami – rzuciła nieprzekonana, a potem wymamrotała ciszej do siebie: — Poza tym... nie wiem, czy chciałabym kogoś takiego blisko jakiegokolwiek smoka…
A dlaczego dla ciebie jest to takie istotne, Icarusie? Powiedz mi. Co takiego posiadał niemagiczny świat, że wizja mugolskiego ministra tak mu się podobała? Mona uświadomiła sobie, że ciężko jej było o to spytać.
Zamiast tego sięgnęła po ciepłe pieczywo, które leżało na srebrnej tacy i sprawnym ruchem wysmarowała kromkę truskawkowym dżemem. Wzięła własny, nienaruszony talerzyk i podsunęła go pod nos Icarusowi. Ona może i nie była politycznym geniuszem, ale przynajmniej wiedziała, że pełny żołądek to podstawa.
Och, wciąż czekał na jej odpowiedź.
— Usiądź — odparła spokojnie i poklepała miejsce obok siebie. — Nie możesz podbijać zarówno magicznego, jak i niemagicznego świata na pusty żołądek, mój drogi.
Oparła brodę na dłoni, patrząc na niego z rozczuleniem, podczas gdy opowiadał o przyszłych wspólnych badaniach i współpracy z mugolami. Naprawdę w to wierzył, widziała to w jego oczach. Dlaczego sama Mona więc tego nie widziała?
— Wiem, że to może przynieść zmiany – dodała, próbując znaleźć równowagę między swoją ignorancją a jego zaangażowaniem. – Ale to nie zmieni wszystkiego od razu. Może te wszystkie badania i wymiana informacji... to bardziej coś na przyszłość, a nie na dziś. Co osoba z nie-czarodziejskiej rodziny mogłaby zaoferować nam… czego byśmy nie mieli? – zapytała, unosząc brew i starając się nie zabrzmieć sarkastycznie. To był Icarus. Jej Icarus, i choć miała własne zdanie (miała?), nie chciała go zranić. – Czego właściwie nie wiemy o niemagicznym świecie, co tak bardzo byśmy potrzebowali wiedzieć? Ja tu raczej widzę zagrożenie względem nas. I znowu próbujesz mnie przekonać smokami – rzuciła nieprzekonana, a potem wymamrotała ciszej do siebie: — Poza tym... nie wiem, czy chciałabym kogoś takiego blisko jakiegokolwiek smoka…
A dlaczego dla ciebie jest to takie istotne, Icarusie? Powiedz mi. Co takiego posiadał niemagiczny świat, że wizja mugolskiego ministra tak mu się podobała? Mona uświadomiła sobie, że ciężko jej było o to spytać.