15.01.2023, 16:46 ✶
Z tym chcieć a móc to była śmieszna sprawa generalnie. Ludzie lubili mówić, że CHCIEĆ to naprawdę MÓC. Sauriel pewnego razu poczuł, że nie dość, że chce to i może. Wtedy był jeszcze człowiekiem.
- Zwój jest na szczęście w mojej głowie, więc nie masz okazji tam zajrzeć. To TA-JE-MNI-CA. - Wiecie, jak brzmi ktoś mówiący z poduszki? Wtulony w pierzynę? Sauriel właśnie tak brzmiał. Bo w końcu miał nochala w poduszce. - Prawda? - Aż obrócił głowę w jej stronę, przybrał pozę na francuską dziewczynę gotową do malowania i teatralnie oparł się łokciem na podusi. - Wylądowałaby w szafie, albo wykończyłaby mnie psychicznie. Jendo z nas by na pewno gdzieś wylądowało. Albo ona w szafie, albo ja pod ziemią. - On też sobie wyobrażał, jakby to wyglądało i wiedział też, że nie wytrzymałby z tym różem, zamęczyłby go na amen. Ale teraz było wygodnie.
Ją to wszystko drażniło, a dla niego było I D E A L N I E. To jest - te porozkładane rzeczy. To jedno tu, to drugie tam. Dobrze, że schował koronę, bo też by była gdzieś położona. Zakładając, że nie byłaby na jego głowie.
- Zwój jest na szczęście w mojej głowie, więc nie masz okazji tam zajrzeć. To TA-JE-MNI-CA. - Wiecie, jak brzmi ktoś mówiący z poduszki? Wtulony w pierzynę? Sauriel właśnie tak brzmiał. Bo w końcu miał nochala w poduszce. - Prawda? - Aż obrócił głowę w jej stronę, przybrał pozę na francuską dziewczynę gotową do malowania i teatralnie oparł się łokciem na podusi. - Wylądowałaby w szafie, albo wykończyłaby mnie psychicznie. Jendo z nas by na pewno gdzieś wylądowało. Albo ona w szafie, albo ja pod ziemią. - On też sobie wyobrażał, jakby to wyglądało i wiedział też, że nie wytrzymałby z tym różem, zamęczyłby go na amen. Ale teraz było wygodnie.
Ją to wszystko drażniło, a dla niego było I D E A L N I E. To jest - te porozkładane rzeczy. To jedno tu, to drugie tam. Dobrze, że schował koronę, bo też by była gdzieś położona. Zakładając, że nie byłaby na jego głowie.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.