06.09.2024, 10:17 ✶
Posłusznie usiadł przy stole, chociaż Krukoni patrzyli na niego trochę krzywo. Myślał, że zaraz mu ktoś powie, żeby spadał do swojego stolika, ale w końcu nie byli to Ślizgoni. Tutaj ludzie zachowywali minimum taktu.
W grucie rzeczy też Icarus nie chciał podbijać świata. Wiedza była kluczem do potęgi, to racja, ale on zupełnie nie widział siebie jako polityka. Był teoretykiem, a przy pierwszej prawdziwej debacie, popłakałby się, gdyby oponent zaczął używać typowych w polityce argumentów ad personam. Co nie znaczyło, że nie mógł stać z boku i komentować współczesnych wydarzeń. Taka była rola intelektualisty, szczególnie takiego obeznanego w historii. Machiavelli, jeden mugolski filozof, porównywał przecież ówczesną sobie renesansową Florencję do starożytnego Rzymu. Taką właśnie unikalną analizę zdarzeń mogli zaproponować jedynie historycy.
– Może masz rację, nie wszystko zmieni się od razu, ale to wciąż jest rewolucyjne. Jestem pewny, że ktoś z mugolskiej rodziny będzie bardziej chętny do dialogu, a to jest już jakiś krok naprzód. – wyjaśnił. – A mugole mogą zaproponować nam tak wiele! Wiesz, że nawet jeśli ich gazety nie mają poruszających się zdjęć, to nie jest jedyne źródło informacji? Ojciec mi kiedyś opowiadał, że mugole mają specjalne pudła, w których pokazują się ruchome obrazy przekazywane na żywo ze specjalnego studia. Dzięki temu są informowani o rzeczach na bieżąco. I to bez magii, wyobrażasz sobie? My potrzebujemy czarów do najmniejszych rzeczy, a oni radzą sobie bez niej tak dobrze. Też mają specjalne urządzenia do rozmawiania. Spójrz: załóżmy, że ty jesteś w Walii w rezerwacie, a ja w moim domu w Londynie. W takiej sytuacji możemy rozmawiać przez to urządzenie tak samo jak gadamy teraz. A co do smoków, to...– zastanowił się. Właściwie nie znał urządzeń, które by mogły pomóc przy opiece nad tymi bestiami. – Na pewno by coś się znalazło. Albo by coś stworzyli. Na przykład maszynę do karmienia smoków.
To, o czym mówił w tym kontekście robiła już magia, ale pominął to. Spojrzał na Monę i zauważył, że było w jej spojrzeniu coś głębszego niż normalnie.
– Jest coś, co byś chciała mi powiedzieć, prawda? Nie musisz się z tym kryć – rzekł. Rozumiał, że wiele osób czuło strach przed mugolami. Każdy słyszał o tym, co działo się dawniej w Salem. Wojna, a właściwie dwie wojny, też wstrząsnęły każdym czarodziejem. Tak straszne wydarzenia powodowały nieufność, to prawda. Ale nie znaczyło to, że należało się całkowicie odciąć.
W grucie rzeczy też Icarus nie chciał podbijać świata. Wiedza była kluczem do potęgi, to racja, ale on zupełnie nie widział siebie jako polityka. Był teoretykiem, a przy pierwszej prawdziwej debacie, popłakałby się, gdyby oponent zaczął używać typowych w polityce argumentów ad personam. Co nie znaczyło, że nie mógł stać z boku i komentować współczesnych wydarzeń. Taka była rola intelektualisty, szczególnie takiego obeznanego w historii. Machiavelli, jeden mugolski filozof, porównywał przecież ówczesną sobie renesansową Florencję do starożytnego Rzymu. Taką właśnie unikalną analizę zdarzeń mogli zaproponować jedynie historycy.
– Może masz rację, nie wszystko zmieni się od razu, ale to wciąż jest rewolucyjne. Jestem pewny, że ktoś z mugolskiej rodziny będzie bardziej chętny do dialogu, a to jest już jakiś krok naprzód. – wyjaśnił. – A mugole mogą zaproponować nam tak wiele! Wiesz, że nawet jeśli ich gazety nie mają poruszających się zdjęć, to nie jest jedyne źródło informacji? Ojciec mi kiedyś opowiadał, że mugole mają specjalne pudła, w których pokazują się ruchome obrazy przekazywane na żywo ze specjalnego studia. Dzięki temu są informowani o rzeczach na bieżąco. I to bez magii, wyobrażasz sobie? My potrzebujemy czarów do najmniejszych rzeczy, a oni radzą sobie bez niej tak dobrze. Też mają specjalne urządzenia do rozmawiania. Spójrz: załóżmy, że ty jesteś w Walii w rezerwacie, a ja w moim domu w Londynie. W takiej sytuacji możemy rozmawiać przez to urządzenie tak samo jak gadamy teraz. A co do smoków, to...– zastanowił się. Właściwie nie znał urządzeń, które by mogły pomóc przy opiece nad tymi bestiami. – Na pewno by coś się znalazło. Albo by coś stworzyli. Na przykład maszynę do karmienia smoków.
To, o czym mówił w tym kontekście robiła już magia, ale pominął to. Spojrzał na Monę i zauważył, że było w jej spojrzeniu coś głębszego niż normalnie.
– Jest coś, co byś chciała mi powiedzieć, prawda? Nie musisz się z tym kryć – rzekł. Rozumiał, że wiele osób czuło strach przed mugolami. Każdy słyszał o tym, co działo się dawniej w Salem. Wojna, a właściwie dwie wojny, też wstrząsnęły każdym czarodziejem. Tak straszne wydarzenia powodowały nieufność, to prawda. Ale nie znaczyło to, że należało się całkowicie odciąć.