06.09.2024, 16:43 ✶
Ale polityka? Mugole? Dla niej wciąż było trudne do pojęcia.
Mona ścisnęła w dłoniach filiżankę, czując ciepło herbaty na palcach. Uśmiechnęła się lekko, bardziej z grzeczności niż z prawdziwego przekonania. Sprawa wydawała się wyjątkowo ważna dla Icarusa, a ona czuła jedynie w sobie narastający niepokój. Nie chodziło o to, że nie chciała go wspierać – w końcu był jej partnerem, kimś, kto wnosił do jej życia tyle radości i energii. Ale ten temat... to wszystko, co się wiązało z mugolami... jakoś nie mogła się do tego przekonać. Chyba nie podobało jej się to, że bardzo pragnął zaangażować się w coś, co wydawało się takie niepewne i niestabilne.
Kiedy Icarus wspomniał o tych mugolskich „pudłach” do rozmów na odległość, w jej wyobraźni od razu zmaterializował się obraz małej, drewnianej skrzynki stojącej na stole w pokoju. A w środku Icarus, ciasno upchnięty, z zadowoloną miną, ale jakoś wciąż podekscytowany.
Ale zamiast tego powiedziała tylko:
– Po prostu pierwszy raz widzę cię takiego... szczęśliwego w kwestii mugoli. Zdaję sobie sprawę z tego, że to część twoich zainteresowań, ale... – zaczęła delikatnie. – Nie zrozum mnie źle, ale dlaczego akurat tak fascynuje cię możliwy mugolski minister? Przecież polityka zmienia się jak prąd. Dziś to wszystko wydaje się obiecujące, a jutro może nie mieć żadnego znaczenia. Dlaczego jest to takie ważne dla ciebie? Nie może to być sama obietnica możliwości, o których mówisz?
Skrzywiła się na jej własny dobór słów, ale Mona naprawdę próbowała zrozumieć jego entuzjazm. Zastanawiała się też, czy przy wzięciu pod uwagę szerszej perspektywy, właśnie to ich od siebie nie różniło. Ja nie lubię zmian, a ty je kochasz. A może to nie było to. Może Mona po prostu obawiała się, że ten kandydat go zawiedzie, a wtedy wszystko, co teraz widziała oczach Icarusa, przepadnie.
Mona ścisnęła w dłoniach filiżankę, czując ciepło herbaty na palcach. Uśmiechnęła się lekko, bardziej z grzeczności niż z prawdziwego przekonania. Sprawa wydawała się wyjątkowo ważna dla Icarusa, a ona czuła jedynie w sobie narastający niepokój. Nie chodziło o to, że nie chciała go wspierać – w końcu był jej partnerem, kimś, kto wnosił do jej życia tyle radości i energii. Ale ten temat... to wszystko, co się wiązało z mugolami... jakoś nie mogła się do tego przekonać. Chyba nie podobało jej się to, że bardzo pragnął zaangażować się w coś, co wydawało się takie niepewne i niestabilne.
Kiedy Icarus wspomniał o tych mugolskich „pudłach” do rozmów na odległość, w jej wyobraźni od razu zmaterializował się obraz małej, drewnianej skrzynki stojącej na stole w pokoju. A w środku Icarus, ciasno upchnięty, z zadowoloną miną, ale jakoś wciąż podekscytowany.
Ale zamiast tego powiedziała tylko:
– Po prostu pierwszy raz widzę cię takiego... szczęśliwego w kwestii mugoli. Zdaję sobie sprawę z tego, że to część twoich zainteresowań, ale... – zaczęła delikatnie. – Nie zrozum mnie źle, ale dlaczego akurat tak fascynuje cię możliwy mugolski minister? Przecież polityka zmienia się jak prąd. Dziś to wszystko wydaje się obiecujące, a jutro może nie mieć żadnego znaczenia. Dlaczego jest to takie ważne dla ciebie? Nie może to być sama obietnica możliwości, o których mówisz?
Skrzywiła się na jej własny dobór słów, ale Mona naprawdę próbowała zrozumieć jego entuzjazm. Zastanawiała się też, czy przy wzięciu pod uwagę szerszej perspektywy, właśnie to ich od siebie nie różniło. Ja nie lubię zmian, a ty je kochasz. A może to nie było to. Może Mona po prostu obawiała się, że ten kandydat go zawiedzie, a wtedy wszystko, co teraz widziała oczach Icarusa, przepadnie.