06.09.2024, 17:50 ✶
stoisko potterów
Śmieszne to było, to jak Lorien mówiła o swoich rzekomych przyjaciołach per pan, kiedy tamci zniknęli jej z zasięgu wzroku. Mulciber jednak nie była do końca pewna z czego to właściwie wynikało. Jakiejś potrzeby zaprezentowania ich w pełnym powagi świetle? Ta opcja jednak nie wydawała się najlepsza, głównie dlatego że tego wrażenia sami się przy dziewczynie pozbyli. Anthony był sztywny, ale nie poważny, z jakąś dziwną sympatią do smoków, zakrawającą o fetysz. Selwyn natomiast był rozradowanym pieskiem, który zgodnie z tym jak został przedstawiony, odgrywał swoją rolę pracownika nawet podczas wolnego, upewniając się że jego szef będzie mógł w pełni skupić się na swojej przyjaciółce, poprzez zabawianie siostrzenicy jej męża. Lyssa nie traktowała tego z jakąś przesadną goryczą, ale nie mogła pozbyć się wrażenia, że role w tym czworokącie zostały jasno przypisane. Shafiq stał na czele, Lorien szeptała mu na uszko ploteczki, Selwyn upewniał się że jego pan ma wszystko czego trzeba, a Lyssa robiła za konieczny w takich rozkładach element przeszkadzający, który równie dobrze mógłby nie brać udziału w całym przedstawieniu.
Wzmianka o tym, że są szanownymi członkami brytyjskiej socjety ciekawiła, ale w pewien sposób dziewczyna nie chciała się na to tak zwyczajnie zgodzić. Zawsze posiadała pewien dysonans co do tego co czuła i co czuć chciała; słyszała o nich i wiedziała że jeśli chce faktycznie zadomowić się w angielskiej społeczności, powinna w pełni wykorzystać okazję z poznania ich, ale z drugiej strony wywarli na niej zbyt słabe wrażenie, żeby chciała się w to w pełni zaangażować. Nie leżeli w kategorii osób, którymi mogła być żywo zainteresowana, a wbrew pozorom chciała być po prostu nastoletnią dziewczyną, która mogła łamać serca cudze i własne, podejmować nie zawsze dobre decyzje i dopuszczać się nie zawsze mile widzianych złośliwości.
- Pan Longbottom też zalicza się do tego dobrego towarzystwa? - wspomniała Morpheusa, niby to podchwytując temat i ciągnąc go nieco dalej, żeby jej rozmówczyni nie poczuła się rozczarowana brakiem zainteresowania.
Stoisko Potterów faktycznie prezentowało się lepiej niż cała reszta poustawianych na placu straganów, a mimo to panna Mulciber szybko stwierdziła, że było to dokładnie to czego się spodziewała. Uśmiechnęła się jednak przelotnie do obsługi, młodego chłopaka w podobnym do niej wieku, który na to zakłopotał się nieco. Chyba chciał nawet do nich podejść, ale gest Lorien wystarczył, żeby dał sobie spokój. A Lyssa nie zamierzała go w dalszy sposób zachęcać.
- A na pierwszym? Męska wyobraźnia? - zapytała, uśmiechając się przy tym troszkę złośliwie, nie dlatego że podważała przywołany ranking, a dlatego że jej odpowiedź podsumowała trochę jaki stosunek miała do mężczyzn. Mogła łatwo się zadurzać, ale nie zmieniało to tego, że nie uważała ich za przesadnie lotnych, skoro ich własne tendencje można było łatwo wykorzystać i obrócić przeciwko nim. Niemniej jednak, to co w pierwszej kolejności cisnęło jej się na usta, co do pierwszego miejsca w rankingu, zostawiła tylko i wyłącznie dla siebie, bo obawiała się że odpowiedź 'to co kobieta ma między nogami' mogło Lorien wydać się aż nazbyt cyniczne.
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.