07.09.2024, 00:35 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 07.09.2024, 00:35 przez Basilius Prewett.)
Znali się zdecydowanie zbyt długo, by nie zauważył, że Florence nie była zachwycona tym, co miało miejsce przed drzwiami ich kamienicy. Miał też dziwne przeczucie, że cokolwiek jeszcze powie będzie jedynie wykorzystane na ich niekorzyść, dlatego też po prostu siedział i milczał, wiedząc jednak, że nawet to nie uchroni ich przed nieuniknionymi słowami potępienia. Dlatego też jedyne co to obrzucił brata gniewnym spojrzeniem, ale nie skomentował w żaden inny sposób jego słów, a potem uśmiechnął się nieco złośliwie, doskonale zdając sobie sprawę z tego, że eliksirowi, który właśnie przyjmował Icarus daleko było do smacznych.
Oczywiście na wzmiankę o zaleceniach magimedycznych skinął głową.
– Przypilnuję go – zapewnił Florence, która wciąż była... Nie dało się nie zauważyć, że nawet nie zwróciła się do nich ich imieniami. Czy tak się czuli niektórzy stażyści w Mungu, gdy Florence oceniała ich starania? Nie, chyba nie. Stażyści mieli o wiele gorzej, bo nigdy nie mogli być pewni, czy przeżyją.
Gdy przyszła kolej na niego, dał po prostu robić swoje Bulstrode, samemu krzywiąc się nieco na myśl o tym, co miało zaraz nastąpić. Paradoksalnie nie miała być to ostatnia sytuacja w ciągu następnych kilku tygodni, gdy kuzynka będzie mu coś nastawiać, ale na szczęście nie był jasnowidzem, aby o tym wiedzieć.
– Na pewno garb na nosie pasowałby do rodziny – mruknął cicho, próbując jednak jakoś rozładować atmosferę, bo przecież nazwisko zobowiązywało ich raczej do zupełnie innego trybu życia, niż ten który z bratem prowadzili. Nie skomentował jednak w żaden sposób słów Icarusa, że zachowali się jak idioci, bo w sumie nieco by się z tym stwierdzeniem kłócił, ale jednocześnie bardzo zależało mu na tym, aby Florence nie wiedziała o tym, że chciał się z tym stwierdzeniem kłócić. Dlatego więc po prostu skinął głową na znak, że mogła działać i wypił odpowiedni eliksir przeciwbólowy, który mu podała. Eh... Czy to wszystkie tego rodzaju środki smakowały tak paskudnie, czy tylko te które ze względu na chorobę mógł przyjmować?
W tym samym czasie Cerber, który wcześniej spał w kuchni, przyszedł sennie do salonu, wskazując na wolne miejsce na kanapie, jakby nigdy nic.
Oczywiście na wzmiankę o zaleceniach magimedycznych skinął głową.
– Przypilnuję go – zapewnił Florence, która wciąż była... Nie dało się nie zauważyć, że nawet nie zwróciła się do nich ich imieniami. Czy tak się czuli niektórzy stażyści w Mungu, gdy Florence oceniała ich starania? Nie, chyba nie. Stażyści mieli o wiele gorzej, bo nigdy nie mogli być pewni, czy przeżyją.
Gdy przyszła kolej na niego, dał po prostu robić swoje Bulstrode, samemu krzywiąc się nieco na myśl o tym, co miało zaraz nastąpić. Paradoksalnie nie miała być to ostatnia sytuacja w ciągu następnych kilku tygodni, gdy kuzynka będzie mu coś nastawiać, ale na szczęście nie był jasnowidzem, aby o tym wiedzieć.
– Na pewno garb na nosie pasowałby do rodziny – mruknął cicho, próbując jednak jakoś rozładować atmosferę, bo przecież nazwisko zobowiązywało ich raczej do zupełnie innego trybu życia, niż ten który z bratem prowadzili. Nie skomentował jednak w żaden sposób słów Icarusa, że zachowali się jak idioci, bo w sumie nieco by się z tym stwierdzeniem kłócił, ale jednocześnie bardzo zależało mu na tym, aby Florence nie wiedziała o tym, że chciał się z tym stwierdzeniem kłócić. Dlatego więc po prostu skinął głową na znak, że mogła działać i wypił odpowiedni eliksir przeciwbólowy, który mu podała. Eh... Czy to wszystkie tego rodzaju środki smakowały tak paskudnie, czy tylko te które ze względu na chorobę mógł przyjmować?
W tym samym czasie Cerber, który wcześniej spał w kuchni, przyszedł sennie do salonu, wskazując na wolne miejsce na kanapie, jakby nigdy nic.