07.09.2024, 14:15 ✶
Zrozumienie Mony było w tej sytuacji najważniejsze. Nie chciał oczywiście, żeby myślała, że ku jego politycznym poglądom popchnęły go tylko osobiste motywacje. Był też idealistą. Wierzył w to, że w idealnym świecie mugole i czarodzieje żyli razem, wspierali się i dzielili doświadczeniami.
– Nie mam ci nic za złe, Mo – ścisnął jej dłoń z uśmiechem. – Po prostu cieszę się, że rozumiesz. I... ja też rozumiem, że twoja rodzina nigdy nie miała takich problemów. Właściwie, poza mną i Laurentem też mamy samych stuprocentowo czystokrwistych Prewettów. Też wychowałem się w magicznym środowisku i mało wiem o mugolach. Ale... nie mogę uwierzyć w to, że w jakikolwiek sposób są gorsi od nas.
Nie znosił nastawienia wielu uczniów ze Slytherinu. Traktowali krew jako coś, co definiowało człowieka i decydowało o jego wartości. A przecież w żyłach każdego czarodzieja i mugola płynęła ta sama krew.
– I wiem, że mogę się zawieść na politykach. Są to tylko ludzie, ale... Nurt zmian, który niosą to coś abstrakcyjnego. Każda drobna zmiana w tę stronę jest czymś, co trzeba świętować – powiedział z entuzjazmem.
Może to nie było jakoś bardzo rozsądne, ale był optymistą. Uważał, że ludzie byli z natury dobrzy i powoli zmierzali do jak najlepszego stanu społeczeństwa. A fakt, że tak dobre rzeczy jak wybór Leacha na ministra działy się za młodości Icarusa sprawiał, że miał ogromne szczęście. Szykowały się dobre czasy. Wiedział to.
– Nie mam ci nic za złe, Mo – ścisnął jej dłoń z uśmiechem. – Po prostu cieszę się, że rozumiesz. I... ja też rozumiem, że twoja rodzina nigdy nie miała takich problemów. Właściwie, poza mną i Laurentem też mamy samych stuprocentowo czystokrwistych Prewettów. Też wychowałem się w magicznym środowisku i mało wiem o mugolach. Ale... nie mogę uwierzyć w to, że w jakikolwiek sposób są gorsi od nas.
Nie znosił nastawienia wielu uczniów ze Slytherinu. Traktowali krew jako coś, co definiowało człowieka i decydowało o jego wartości. A przecież w żyłach każdego czarodzieja i mugola płynęła ta sama krew.
– I wiem, że mogę się zawieść na politykach. Są to tylko ludzie, ale... Nurt zmian, który niosą to coś abstrakcyjnego. Każda drobna zmiana w tę stronę jest czymś, co trzeba świętować – powiedział z entuzjazmem.
Może to nie było jakoś bardzo rozsądne, ale był optymistą. Uważał, że ludzie byli z natury dobrzy i powoli zmierzali do jak najlepszego stanu społeczeństwa. A fakt, że tak dobre rzeczy jak wybór Leacha na ministra działy się za młodości Icarusa sprawiał, że miał ogromne szczęście. Szykowały się dobre czasy. Wiedział to.