Ktoś obsłużyć klienta musiał, kiedy Charles wyskoczył przywitać się entuzjastycznie z Anthonym. Dopiero, kiedy Shafiq przedstawił swojego towarzysza, Richardowi zapaliły się lampki przeszłości. Dość daleko musiał sięgnąć pamięcią, aby przypomnieć sobie, czy rzeczywiście zna, kojarzy Selwyna. Tyle lat minęło, nie skojarzył go od razu. Od swojej przeprowadzki, nie utrzymywał zbytnio kontaktów z nikim z Hogwartu. Z małymi wyjątkami.
- Tyle lat minęło, że nie poznałem od razu.Przyznał, podając zapakowany towar, odbierając zapłatę, aby schować do kasetki.
- Tak. Tam, gdzie mieszkaliśmy panuje zupełnie inny klimat niż tutejszy.
Potwierdził słowa dotyczące przyrody skandynawskiej.
Swoich chłopaków nie musiał przedstawiać, skoro uczynił to już Anthony. Przysłuchiwał się ich rozmowie, obserwując każdego, wyłapując odpowiedzi i reakcję chłopaków. Nawet nie musiał słyszeć tego ostatniego słowa z ust Leonarda, aby domyślić się, jak ocenia mieszkanie z całą rodziną w jednej kamienicy. Szczególnie nawiązując do jednej osoby. Najważniejsze, że w ogóle mają gdzie mieszkać.
Skoro Selwyn i Shafiq postanowili zasypać pytaniami młodych Mulciberów, Richard pozostawał jak na razie obserwatorem i słuchaczem. Odnośnie cytrynówki nie wypowiadał się na razie, ale zerknął kontrolnie kątem oka w kierunku stoiska Sophie, Po czym znów wróciło słuchania wymiany zdań przebywających przy stoisku osób.