15.01.2023, 22:14 ✶
Ucząc się o przeciętnych śmiertelnych, jakimi byli mugole, Sauriel był nimi zafascynowany. Tym, jak to, że nie potrafili czarować, zmuszało ich do tworzenia. Jak kreowali swoją rzeczywistość kolejnymi wynalazkami i starali się usprawnić swoje życie tak, że czarodzieje, skupieni na magii, nawet by na to nie wpadli. Na przykład - samochody. Ale magia była wygodna, a kiedy już się z nią rodziłeś to stawała się wręcz niezbędna. Sauriel sam był od tej magii i jej możliwości uzależniony.
Ułożył dłonie na wzór aparatu i przymknął jedno oko, żeby wykadrować sobie twarz Victorii.
- Pięknie. Tak trzymaj. Twarz pozbawiona cienia inteligencji. - A i owszem, zamierzał tutaj składać życzenia, ale czy dziwne? Niekoniecznie, przynajmniej w jego punktacji dziwów. - Jak tam sobie wolisz. - Deser, zupa, obiad, przystawki, przekąski. Pytanie miało haczyk, dlatego pozostawiał jej tu wolne pole do popisu. Schabowy. I nie to było dziwne, tylko to, jak ona zareagowała! Jakby zaraz miała się tutaj rumieńcem oblewać! Uniósł aż brwi, ale darował sobie komentarz jakikolwiek odnośnie tego. Połączenie babeczek ze schabowymi brzmiało totalnie niedobrze. Babeczki do kotleta? Zamiast ziemniaków? Niedorzeczne. - Gdzie macie lodówkę. - Piwniczkę. Schowek na kotlety. Cokolwiek! Bez jakiegokolwiek większego skrępowania Sauriel zaczął buszować po szafkach, ale długo to nie trwało, takie rozglądanie się. Bo koniec końców kuchnia była spora, jak cały ten dom, a jemu się przeszukiwać wszystkiego nie chciało tak na już. Założył, że tak jak matka Tori ustawiła te kotki, tak i ona tutaj rozporządziła rozłożeniem rzeczy. Klasnął w dłonie i je zatarł, sadzając swoje dupsko na blacie i trzymając w dłoniach woreczek z mąką. - To robisz babeczki. Szybciutko, bo noc nam się skończy. - Położył mąkę obok siebie i zapraszająco wskazał Tori miejsce. Z równie zachęcającym uśmiechem.
Ułożył dłonie na wzór aparatu i przymknął jedno oko, żeby wykadrować sobie twarz Victorii.
- Pięknie. Tak trzymaj. Twarz pozbawiona cienia inteligencji. - A i owszem, zamierzał tutaj składać życzenia, ale czy dziwne? Niekoniecznie, przynajmniej w jego punktacji dziwów. - Jak tam sobie wolisz. - Deser, zupa, obiad, przystawki, przekąski. Pytanie miało haczyk, dlatego pozostawiał jej tu wolne pole do popisu. Schabowy. I nie to było dziwne, tylko to, jak ona zareagowała! Jakby zaraz miała się tutaj rumieńcem oblewać! Uniósł aż brwi, ale darował sobie komentarz jakikolwiek odnośnie tego. Połączenie babeczek ze schabowymi brzmiało totalnie niedobrze. Babeczki do kotleta? Zamiast ziemniaków? Niedorzeczne. - Gdzie macie lodówkę. - Piwniczkę. Schowek na kotlety. Cokolwiek! Bez jakiegokolwiek większego skrępowania Sauriel zaczął buszować po szafkach, ale długo to nie trwało, takie rozglądanie się. Bo koniec końców kuchnia była spora, jak cały ten dom, a jemu się przeszukiwać wszystkiego nie chciało tak na już. Założył, że tak jak matka Tori ustawiła te kotki, tak i ona tutaj rozporządziła rozłożeniem rzeczy. Klasnął w dłonie i je zatarł, sadzając swoje dupsko na blacie i trzymając w dłoniach woreczek z mąką. - To robisz babeczki. Szybciutko, bo noc nam się skończy. - Położył mąkę obok siebie i zapraszająco wskazał Tori miejsce. Z równie zachęcającym uśmiechem.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.