Nie miał aspiracji, żeby przeciągać się liną na słowne zaczepki, podgryzanie i podchujki ze smarkulą. W dodatku pasierbicą jego starszej siostry, co wprawiało go w jakiś uciskający dyskomfort. Raz, że świadczyłoby to tylko, że chyba sam się pogubił w swoich priorytetach, a dwa nie było co rozstrajać małolatki. I tak już wystarczająco dużo sobie pozwolił na giereczki z nią. I choć makijażem naprawdę mocno starał się wyciągnąć te kilka lat więcej na twarzy, to kształt dziewczęcych ust i drobne policzki zdradzały wszystko. Zbyt dużo kobiet miał w życiu, żeby nie dostrzegać tych subtelnych oznak niewinności.
Ale prawię się nabierał na jej dorosłość, serio. Szczególnie kiedy tak zręcznie starała się podburzyć jego pewność siebie i męskie ego. Jeśli będąc nastolatką już serwuje tak wysoko, to strach pomyśleć co będzie kiedy już dojrzałą kobietą nie tylko w biodrach. Zapewne tak właśnie zaczynała się większość przypadków przemocy domowej.
Dlatego po prostu zamilkł. A niech sobie nawet myśli, że góruje nad nim, nie miało to większego znaczenia. Świat i tak prędzej czy później pozwoli jej odczuć na własnej skórze co myśli o takich jak ona jadowitych żmijek, którym kiełki zbyt bardzo wystają na wierzchu. Kiedy w końcu stanie się własnością jakiegoś lorda i z tych wszystkich rzeczy o których się jej marzy, ten będzie miał tylko pieniądze i całą masę oczekiwań wobec niej, będzie mogła sobie powspominać. Wrócić myślami jak faktyczny przystojniak jednocześnie tracił przy niej cierpliwość i wciąż ją adorował. I przy okazji karmił ją atencją, bo była mu do czegoś potrzebna. I chyba będzie to najlepszy prezent, jaki mógłby jej ofiarować. Lepszy od kwiatów, biżuterii i czy zagranicznej bielizny.
Czekał tak w milczeniu, oparty o ścianę. Pięć minut, dziesięć, a po piętnastu zaczął się już niecierpliwić. No nic. Kompletnie nic. Nie znał się na tej pozazmysłowej poznawczości świata, więc nie wcinał się w jej kompetencji. Ale nic nie sugerowało, że coś miało się dziać w tym pokoju. Nawet najmniejszej wibracji nie wyczuwał w pomieszczeniu. Nawet dyskretnie pod płaszczem, machnął różdżką z niewinnym zaklęciem rozpraszającym. Bardzo nieznacznym, by tylko upewnić się, czy żadna magia nie działa w tym pokoju. Tak żeby tylko wysondować co tu się właściwie działo.
No i tak jak myślał nie działo się nic. Nie widział, by jej oczy poruszały się pod powiekami. Nie widział by nawet drgnęła od wizji, których miała rzekomo doznawać. I zrozumiał, że najwyraźniej, póki co, raczej nic tego.
- Potrzebujesz się odprężyć? Jakiś masaż może? - wyrzucił w końcu przerywając ten ponad kwadrans ciszy. Najwyżej zwali winę na niego, że rozproszył ją tuż przed przed spłynięciem retrospekcji.