09.09.2024, 10:21 ✶
Mona zamrugała szybko. Martwiła, że się przesłyszała.
— Mówisz serio? Naprawdę chciałbyś odwiedzić Walię? — jej twarz rozjaśniła się i szeroko się uśmiechnęła. W jej oczach zapłonął blask podekscytowania. — Och, Ari, gdybyś tylko zobaczył nasz rezerwat! I bibliotekę! Mamy nawet małą wystawę artefaktów, choć przyznam, że sama nie pamiętam, czy to starożytność czy średniowiecze. Ale nieważne! Jestem pewna, że ci się spodoba. I oczywiście pokazałabym ci moje ulubione górskie szlaki. A przede wszystkim... poznałbyś mojego Zębatka!
Z dumą wymieniła po kolei każdy walijski skarb, który był bliski jej sercu.
Mona uśmiechała się tak samo szeroko do momentu, kiedy coś w niej nie drgnęło. Ton delikatnie się zmienił. Również zdała sobie sprawę, że z Icarusem mogła mówić o wszystkim, co tylko przyszło jej do głowy. Nie oceniając jej, pozwalał, by rozważała swoje myśli na głos; czy to były nieprzemyślane teorie, czy też mało znaczące wątki poboczne. Dawał jej przestrzeń do bycia sobą – czasem chaotyczną, czasem zbyt skupioną na szczegółach.
— Ari, pytasz mnie, mola książkowego, czy interesuje mnie jakikolwiek sport? — zażartowała, przewracając oczami.— Może masz rację, idąc w tym kierunku. Obawiałam się, że wystąpi ryzyko, że z magii będą korzystać tylko nie-czarodzieje… a może właśnie będziemy mieli do czynienia z tym, o czym wspominałeś. A z drugiej strony wyjdzie na to, że to zwykli czarodzieje zaczęliby wykorzystywać magię inaczej? Na przykład… nie używając jej wcale? Sport wydaje się bezpieczną płaszczyzną, żeby to wypróbować, pokazałaby nam, czy w ogóle faktycznie sensowne jest branie pod uwagę innych opcji. Może nowe podejście do sportu albo do czegokolwiek innego to właśnie krok w tę stronę? Ale zaraz… ci, którzy boją się latać na miotle? To bardzo skonkretyzowana myśl.
Wiedziała, że Icarus nigdy nie uczestniczył… czekaj, czy on…
Jej głos przycichł na chwilę, gdy spojrzała na swojego chłopaka jeszcze raz. A więc Icarus drugi raz postanowił zignorować tosta. Ta zniewaga krwi wymagała.
— Icarusie, jeśli zaraz czegoś nie zjesz, przysięgam, że cię ugryzę — powiedziała.
— Mówisz serio? Naprawdę chciałbyś odwiedzić Walię? — jej twarz rozjaśniła się i szeroko się uśmiechnęła. W jej oczach zapłonął blask podekscytowania. — Och, Ari, gdybyś tylko zobaczył nasz rezerwat! I bibliotekę! Mamy nawet małą wystawę artefaktów, choć przyznam, że sama nie pamiętam, czy to starożytność czy średniowiecze. Ale nieważne! Jestem pewna, że ci się spodoba. I oczywiście pokazałabym ci moje ulubione górskie szlaki. A przede wszystkim... poznałbyś mojego Zębatka!
Z dumą wymieniła po kolei każdy walijski skarb, który był bliski jej sercu.
Mona uśmiechała się tak samo szeroko do momentu, kiedy coś w niej nie drgnęło. Ton delikatnie się zmienił. Również zdała sobie sprawę, że z Icarusem mogła mówić o wszystkim, co tylko przyszło jej do głowy. Nie oceniając jej, pozwalał, by rozważała swoje myśli na głos; czy to były nieprzemyślane teorie, czy też mało znaczące wątki poboczne. Dawał jej przestrzeń do bycia sobą – czasem chaotyczną, czasem zbyt skupioną na szczegółach.
— Ari, pytasz mnie, mola książkowego, czy interesuje mnie jakikolwiek sport? — zażartowała, przewracając oczami.— Może masz rację, idąc w tym kierunku. Obawiałam się, że wystąpi ryzyko, że z magii będą korzystać tylko nie-czarodzieje… a może właśnie będziemy mieli do czynienia z tym, o czym wspominałeś. A z drugiej strony wyjdzie na to, że to zwykli czarodzieje zaczęliby wykorzystywać magię inaczej? Na przykład… nie używając jej wcale? Sport wydaje się bezpieczną płaszczyzną, żeby to wypróbować, pokazałaby nam, czy w ogóle faktycznie sensowne jest branie pod uwagę innych opcji. Może nowe podejście do sportu albo do czegokolwiek innego to właśnie krok w tę stronę? Ale zaraz… ci, którzy boją się latać na miotle? To bardzo skonkretyzowana myśl.
Wiedziała, że Icarus nigdy nie uczestniczył… czekaj, czy on…
Jej głos przycichł na chwilę, gdy spojrzała na swojego chłopaka jeszcze raz. A więc Icarus drugi raz postanowił zignorować tosta. Ta zniewaga krwi wymagała.
— Icarusie, jeśli zaraz czegoś nie zjesz, przysięgam, że cię ugryzę — powiedziała.