09.09.2024, 20:16 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 09.09.2024, 20:18 przez Lorien Mulciber.)
Vakelu,
Robert to mój m..
Otrzymałam Twój drugi list.
Nie winię Cię, bez obaw. Obawiam się, że nie był zbyt rozpoznawalną osobistością. Nie da się całego życia przeżyć na legendzie “wielkiego exodusu Mulciberów” sprzed niemal dekady.
Zapewniam cię, że nie jest to nieśmieszny żart.Dziwi mnie jednak, że dowiadujesz się o tym od Alexandra i to tak późno. Wybacz proszę ten afront.
Z pewną dozą goryczy muszę przyznać, że brat mojego świętej pamięci męża - Richard, wyraźnie dał do zrozumienia, że ciężar organizacji tego przykrego wydarzenia leży wyłącznie w zakresie jego obowiązków. Najwyraźniej go to przerasta, skoro z nieznanych mi przyczyn zapomniał zamówić nekrolog jak i poinformować dalszą część rodziny.
Powód dla którego odbywa się wieczorem - jak wyżej, powody są dla mnie nieznane. Richard spędził większość życia w Skandynawii. Może to jakaś tamtejsza tradycja? Nie poczuwam się w obowiązku do ingerencji w tak błahe sprawy. Fortunnie (o ile o jakiekolwiek ingerencji Fortuny w tym przypadku możemy mówić) zresztą, ponieważ zgodziłam się przejąć w Sądzie część dyżurów 29. i 30.
Wierzę jednak, że nawet w tak przykrych okolicznościach możemy pożegnać lato przy winie 31. sierpnia wieczorną porą - oczywiście jeśli nie koliduje to z kalendarzem Twoim i twojej małżonki. W przeciwnym razie proponowałabym przenieść wzniesienie toastu za nieboszczyka na pierwsze dni jesieni.
Robert to mój m..
Otrzymałam Twój drugi list.
Nie winię Cię, bez obaw. Obawiam się, że nie był zbyt rozpoznawalną osobistością. Nie da się całego życia przeżyć na legendzie “wielkiego exodusu Mulciberów” sprzed niemal dekady.
Zapewniam cię, że nie jest to nieśmieszny żart.Dziwi mnie jednak, że dowiadujesz się o tym od Alexandra i to tak późno. Wybacz proszę ten afront.
Z pewną dozą goryczy muszę przyznać, że brat mojego świętej pamięci męża - Richard, wyraźnie dał do zrozumienia, że ciężar organizacji tego przykrego wydarzenia leży wyłącznie w zakresie jego obowiązków. Najwyraźniej go to przerasta, skoro z nieznanych mi przyczyn zapomniał zamówić nekrolog jak i poinformować dalszą część rodziny.
Powód dla którego odbywa się wieczorem - jak wyżej, powody są dla mnie nieznane. Richard spędził większość życia w Skandynawii. Może to jakaś tamtejsza tradycja? Nie poczuwam się w obowiązku do ingerencji w tak błahe sprawy. Fortunnie (o ile o jakiekolwiek ingerencji Fortuny w tym przypadku możemy mówić) zresztą, ponieważ zgodziłam się przejąć w Sądzie część dyżurów 29. i 30.
Wierzę jednak, że nawet w tak przykrych okolicznościach możemy pożegnać lato przy winie 31. sierpnia wieczorną porą - oczywiście jeśli nie koliduje to z kalendarzem Twoim i twojej małżonki. W przeciwnym razie proponowałabym przenieść wzniesienie toastu za nieboszczyka na pierwsze dni jesieni.
Lorien
PS: Nie jestem pewna czy wspomniane rzucenie klątwy dotyczyło Alexandra czy mojego męża, ale poczuwam się w obowiązku do przypomnienia Ci, że zgodnie z KK art. 156 “Kto umyślnie i z pełną świadomością popełnionego czynu powoduje średni lub poważny uszczerbek na zdrowiu przy wykorzystaniu ofensywnych zaklęć magicznych podlega karze pozbawienia wolności w wymiarze kary podstawowej od 3 miesięcy do 5 lat.”. Kary za magiczne zbezczeszczenie zwłok z kolei zapewne ograniczyłyby się do grzywny.