10.09.2024, 03:56 ✶
Lyssa nie była do końca pewna co ze sobą zrobić, ale kiedy Dolohov wreszcie zabrał głos, coś się w niej uspokoiło. Padło z jej strony o dwa przepraszam za dużo i za wiele obronnych gestów, ale nawet jeśli lubiła Darcy'ego i nie chciała by miał kłopoty, to nie broniła jego, a siebie i tego czego była niepewna. Bo tak naprawdę nie wiedziała, co powie na to wszystko Vakel. Jak to powie. Lata spędzone osobno odbijały się im czkawką, a jej już w szczególności, wypełzając na wierzch pod postacią nerwowości i niepewności. Czy już przekraczała jakąś granicę czy może była absolutnie bezpieczna? Rozgniewała go, czy może powie jej zaledwie, żeby więcej tego nie robiła? Nie wspominając już o tym, że zazwyczaj większość uwagi przy Dolohovie poświęcała właśnie jemu, okazyjnie może Peregrinusowi, bo ten siłą rzeczy zawsze kręcił się gdzieś dookoła, ale Lyssa z uporem maniaka odmawiała bawienia się przy ojcu w typowe dla siebie rozrywki czyli podrywanie miłych chłopców i przystojnych mężczyzn.
Uśmiechnęła się do Lockharta lekko, trochę przepraszająco, ale z jakąś iskierką ciepła, kiedy skłonił się i skończył mówić.
- Cieszę się, że aż tak ci się podoba - przyznała szczerze, przez moment jeszcze przyglądając mu się, kiedy odchodził, aż wreszcie spojrzała na Vakela. Nawet w sumie nie przeszło jej przez myśl, że szkoda iż Darcy nie zaproponował jej zilustrowania samej okładki.
- Czy wszystko dobrze? W sensie... pojawiłeś się tak nagle, papa. I mnie to bardzo zaskoczyło - przyznała z pewnym ociąganiem, bo niewątpliwie fakt że zmaterializował się tuż obok nich, jakby wiedział dokładnie gdzie są, grał dość istotną rolę w całym jej zmieszaniu.
Uśmiechnęła się do Lockharta lekko, trochę przepraszająco, ale z jakąś iskierką ciepła, kiedy skłonił się i skończył mówić.
- Cieszę się, że aż tak ci się podoba - przyznała szczerze, przez moment jeszcze przyglądając mu się, kiedy odchodził, aż wreszcie spojrzała na Vakela. Nawet w sumie nie przeszło jej przez myśl, że szkoda iż Darcy nie zaproponował jej zilustrowania samej okładki.
- Czy wszystko dobrze? W sensie... pojawiłeś się tak nagle, papa. I mnie to bardzo zaskoczyło - przyznała z pewnym ociąganiem, bo niewątpliwie fakt że zmaterializował się tuż obok nich, jakby wiedział dokładnie gdzie są, grał dość istotną rolę w całym jej zmieszaniu.
la douleur exquise
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.
Or was he fated from the start
to live for just one fleeting instant,
within the purlieus of your heart.