12.09.2024, 23:13 ✶
(Ten post był ostatnio modyfikowany: 12.09.2024, 23:16 przez Basilius Prewett.)
Dla Basiliusa gorsze chyba od samego, nawet jeśli przytłumionego bólu, było to charakterystyczne chrupnięcie, które towarzyszyło zaklęciu składającemu kości. No i oczywiście sam smak tego podłego eliksiru, chociaż to i tak nie równało się z dyskomfortem, który poczuł, gdy Florence zaczęła wypominać im to co właśnie zrobili. W pierwszej chwili chciał otworzyć usta i spróbować jakkolwiek bronić honoru swojego i brata, potem natomiast przyszło mu na myśl, aby wypomnieć kuzynce, że gdyby była z nimi Electra to pewnie pierwsza rzuciłaby się na tę wariatkę (oni przynajmniej chwilę poczekali) i załatwiła całą sprawę w pięć sekund, zanim oni zdążyliby ochłonąć po tym przejściu kilku kroków do drzwi. I to właśnie dlatego po tej uwadze Florence, Basilius zacisnął wargi i przeniósł spojrzenie na Cerbera, który właśnie zaczął łasić się do Bulstrode, jako chyba jedyny Prewett w tym pomieszczeniu, który jeszcze jej nie podpadł, i uznał, że nie ma co się głupio bronić. Ellie byłaby z pewnością skora do walki, ale jak zostało już dzisiaj zauważone, takie konfrontacje mogły się skończyć naprawdę źle, wolałby więc aby siostra uciekała się do nich jedynie w ostateczności.
- Nie, nie chcielibyśmy - odparł cicho, powoli patrząc Florence w oczy, ale oczywiście zamierzał bronić brata, bo przecież Icarus nie dawałby obcym ludziom ich domowego adresu.
No i kurwa mać.
Icarus dawał obcym ludziom ich adres domowy.
- Słucham? - spytał patrząc na brata z uniesioną brwią i założonymi na siebie rękami. Pewnie lepiej by to wyglądało, gdyby jeszcze wstał, ale... Był na to za bardzo zmęczony. - Dajesz przypadkowym kobietom nasz adres? Przecież... Ale... Co z tego, ze była... Po co... Wiesz jakie to niebezpieczne? Wiesz ile osób trafia do Munga, bo złe osoby dostały ich adres? A gdyby ktoś gorszy jej go ukradł? Przemyślałeś to chociaż, czy była to przypadkowa klientka, z którą rozmawiałeś pięć minut? - Może Icarus po prostu poznał kogoś z kim świetnie mu się rozmawiało całymi godzinami i dopiero wtedy dał jej swój adres? Nie byłaby to wciąż najlepsza wersja wydarzeń, ale dalej lepsza. Westchnął ciężko i potarł dłońmi skroń. Przynajmniej jutro, czy raczej dzisiaj, miał wolne. Przynajmniej będzie się mógł wyspać, jak już wreszcie położą się spać. - I nawet nie myśl, że powinieneś się z nią zgadzać. Ale Florence ma rację. Powinniśmy byli wezwać BUM. - I najwyżej jak by ją już zabierali krzyknąć, że to ona się myli, jeśli chodziło o historię magii. - I czy mógłby ktoś - Ktoś. Obecnie sprawna była jedynie Florence. - Zaparzyć jakąś herbatę wzmacniającą.
- Nie, nie chcielibyśmy - odparł cicho, powoli patrząc Florence w oczy, ale oczywiście zamierzał bronić brata, bo przecież Icarus nie dawałby obcym ludziom ich domowego adresu.
No i kurwa mać.
Icarus dawał obcym ludziom ich adres domowy.
- Słucham? - spytał patrząc na brata z uniesioną brwią i założonymi na siebie rękami. Pewnie lepiej by to wyglądało, gdyby jeszcze wstał, ale... Był na to za bardzo zmęczony. - Dajesz przypadkowym kobietom nasz adres? Przecież... Ale... Co z tego, ze była... Po co... Wiesz jakie to niebezpieczne? Wiesz ile osób trafia do Munga, bo złe osoby dostały ich adres? A gdyby ktoś gorszy jej go ukradł? Przemyślałeś to chociaż, czy była to przypadkowa klientka, z którą rozmawiałeś pięć minut? - Może Icarus po prostu poznał kogoś z kim świetnie mu się rozmawiało całymi godzinami i dopiero wtedy dał jej swój adres? Nie byłaby to wciąż najlepsza wersja wydarzeń, ale dalej lepsza. Westchnął ciężko i potarł dłońmi skroń. Przynajmniej jutro, czy raczej dzisiaj, miał wolne. Przynajmniej będzie się mógł wyspać, jak już wreszcie położą się spać. - I nawet nie myśl, że powinieneś się z nią zgadzać. Ale Florence ma rację. Powinniśmy byli wezwać BUM. - I najwyżej jak by ją już zabierali krzyknąć, że to ona się myli, jeśli chodziło o historię magii. - I czy mógłby ktoś - Ktoś. Obecnie sprawna była jedynie Florence. - Zaparzyć jakąś herbatę wzmacniającą.