• Londyn
  • Świstoklik
    • Mapa Huncwotów
    • Spis lokacji
  • Dołącz do gry
  • Zaloguj się
  • Postacie
  • Accio
  • Indeks
  • Gracze
  • Accio
Secrets of London Poza schematem Retrospekcje v
« Wstecz 1 … 10 11 12 13 14 … 16 Dalej »
[1970] Nie dokazuj, miły, nie dokazuj | Perseus & Elliott

[1970] Nie dokazuj, miły, nie dokazuj | Perseus & Elliott
corbeau noir
— light is easy to love —
show me your darkness
wiek
sława
krew
genetyka
zawód
Gdyby Śmierć przybrała ludzką postać, wyglądałaby jak Perseus; wysoki i szczupły, o kredowym licu oraz zapadniętych policzkach. Pojedyncze hebanowe kosmyki opadają na czoło mężczyzny; oczy zaś, czarne jak węgiel z jadeitowymi przebłyskami, przyglądają się swym rozmówcom z niepokojącą natarczywością. Utyka na prawą nogę, w związku z czym jego stały atrybut stanowi mahoniowa laska z głową kruka.

Perseus Black
#3
24.01.2023, 00:02  ✶  
Niekiedy budził się w nocy z potem perlącym się na skroniach, podczas gdy serce zdawało się rozrywać klatkę piersiową od środka; wówczas odruchowo szukał ciepłej skóry Elliotta, jego unoszących się miarowo ramion, spokoju malującego się na licu śpiącego mężczyzny. Lecz obok Perseusa nie było kochanka, a zimna pościel skąpana w blasku miesiąca.  Leżał więc w łóżku (ach, jakże w tamtych momentach przypominało mu trumnę! Brakowało jedynie wieka, które mogłoby się nad nim zamknąć, pogrążyć w ciemności, zakończyć jego cierpienia) i dusił w sobie żal, tłumił poduszką rozpaczliwy krzyk, skrywał swą tęsknotę pod płaszczem nocy.
Za dnia to praca pozwalała mu zebrać myśli, zaś tanie rozrywki dawały chwilę wytchnienia skażonemu melancholią umysłowi. Początkowo wierzył, że postąpił słusznie, że ucieczka była jedynym słusznym wyjściem. Że odcięcie się od przeszłości w magiczny sposób sprawi, że jego ciało przestanie trawić choroba; odkąd bowiem usłyszał diagnozę, nie radził sobie ze swoimi emocjami. Z czasem zdał sobie sprawę z tego, jak wielki błąd popełnił, jednak było już za późno; za mocno paryskie życie przykleiło się do niego, wlało się monochromatycznością przez okna wynajmowanego apartamentu w ósmej dzielnicy, zaś Perseus nie miał w sobie wystarczająco odwagi, aby podjąć próbę wprowadzenia zmian. Niewiele różnił się od trzciny, która uginała się pod wpływem wiatru.
Remedium na samotność okazały się fantazje; wyobrażał więc sobie, że Elliott zjawia się w Paryżu, że wyrzuca mu tchórzostwo, a potem zabiera go z powrotem do Anglii, do mieszkania przy wybrukowanej uliczce i wszystko jest jak dawniej. Ale Malfoy nigdy się nie zjawił, ani wtedy, ani później; zamiast tego do Perseusa dotarła wieść o jego rychłych zaręczynach z inną kobietą, zaś niedługo potem otrzymał zaproszenie na ślub. Biała koperta ze starannie zapisanym na niej adresem - nie rozpoznawał tego charakteru pisma, zatem należeć musiała do jego wybranki - dobitnie uświadomiła mu, że utracił go bezpowrotnie. Nie zamierzał stawiać się na uroczystości; ostatecznie  doszedł do wniosku, że będzie to idealna okazja, aby zamknąć ten rozdział w życiu. Jednak Elliott nawet nie spojrzał w jego stronę, a nawet jeśli to zrobił, to wzrok miał zimny i przepełniony nienawiścią. Odszedł więc, słysząc jeszcze za plecami jego perlisty śmiech. Czyżby tak łatwo można było go zastąpić?
Wrócił do Francji jeszcze tego samego wieczora, choć planował zabawić w Londynie co najmniej tydzień. A później desperacko próbował zapomnieć, topiąc smutki w zdecydowanie zbyt dużej ilości alkoholu oraz przelotnych znajomościach. Rankiem nie pamiętał ich imion; nie był nawet pewien, czy kiedykolwiek o nie zapytał, a jeśli tak, to zapewne miało to miejsce, gdy był zbyt pijany, by utrzymać kontakt wzrokowy.
A teraz na powrót był w Londynie, parszywym Londynie, gdzie zewsząd atakowany był wspomnieniami o miłości, którą w tak nierozsądny sposób odrzucił; odbijały się w witrynach mijanych restauracji, chichotały w półmroku operowej loży, wypełzały z zaułków, gdzie składał na jego ustach niecierpliwe pocałunki przerywane cichą reprymendą. "Zwariowałeś?" Tak, zwariował, odchodził od zmysłów, pogrążał się w słodkim delirium, jak tylko ukochany był obok niej; nie drżał niepewnie na myśl o przyszłości, nie lękał się ostracyzmu, stawał się bezczelnie nieostrożny, rzucając mu zdecydowanie zbyt długie spojrzenia, trącając jego nogę pod stołem, szepcąc mu na ucho o swej pasji w zatłoczonym muzeum.
Najprawdziwszym świadkiem ich szczęścia było jednak mieszkanie w mugolskiej dzielnicy; znał jego rozkład na pamięć, potrafił poruszać się po nim nawet w ciemnościach. Po latach wciąż pamiętał ile kroków musiał wykonać od fotelu do barku, od drzwi wejściowych do sypialni, że trzecia od kominka deska w salonie skrzypi, a szuflada przy łóżku po jego stronie często lubiła zacinać się bez powodu. Te kilkadziesiąt metrów kwadratowych skryte przed ciekawskim wzrokiem stanowiło ich schronienie, twierdzę, było bardziej domem, niźli rodowe posiadłości w których przyszło im dorastać. Było ich wspólną tajemnicą, czymś intymnym...
Nie wiedział zatem, czy większe emocje wywołuje w nim widok dawnego kochanka, czy sam fakt, że nadal przebywał w mieszkaniu, którego ściany zdawały się przesiąknąć miłością, jaką żywił do niego przed laty - nadal nie zgasła, co uświadomił sobie, gdy stanęli twarzą w twarz. Był tak samo piękny, jak tamtej letniej nocy, gdy opuszczał go w pośpiechu, wciąż tak samo doskonały, niemalże oniryczny, jak wtedy, gdy pożądanie mieszało się z trunkiem krążącym we krwi, a jednocześnie nieodgadniony i boleśnie obcy; nie był bowiem już Elliottem, którego znał, podobnie jak on nie był już człowiekiem, za którym po raz ostatni zatrzasnęły się dębowe drzwi.
Przeniósł spojrzenie na złoto obrączki i poczuł, jak gorycz rozlewa się po podniebieniu, zaś zazdrość pali go od środka. Prędko pożałował, że w ogóle postawił swą stopę w kamienicy, która niegdyś dla niego znaczyła. W pierwszej chwili zamierzał nawet odwrócić się na pięcie i odejść bez słowa, uciec, tak jak to miał w zwyczaju, jednakże słowa ukochanego zapiekły niczym wymierzony policzek, choć były znacznie gorsze od fizycznego ciosu. Uderzyły bowiem w psyche, pozostawiając na niej czerwony odcisk dłoni.
— Rozumiem, że to polecenie od częstego bywalca? — rzucił z przekąsem. Nie spodziewał się ciepłego powitania, właściwie, to nie spodziewał się niczego, lecz teraz ogarniała go wściekłość; nie była ona skierowana na Elliotta, a na samego siebie za to, że wyjechał bez słowa, jednakże Perseus w tamtym momencie nie myślał klarownie. Liczył się tylko gniew, trawiący jego trzewia, którego ujście znajdowało się w postaci jasnowłosego mężczyzny. — Sypiałeś z każdą po kolei, aż dostałeś zniżki dla stałego klienta?
Myśl o tym, że mógł zapraszać do mieszkania inne osoby, z którymi przez noc lub kilka dzielił przestrzeń, która należała do nich. Miał ochotę krzyczeć, zatopić palce w tej idealnie wyprasowanej koszuli, wyciągnąć go z mieszkania, a później... Och, nie wiedział, co zrobiłby później, lecz w tamtej chwili rozpaczliwie pragnął go dotknąć, poczuć go ponownie pod swoimi palcami, opleść ramionami i przycisnąć do siebie, tak mocno, aż straci dech w piersiach, a wszystko wokół przestanie mieć znaczenie.
Zamiast tego przestąpił do przodu, zatrzymując się tuż przed progiem mieszkania (zdawał sobie sprawę z tego, że zabezpieczenia na nie nałożone nie pozwolą mu przejść dalej), tuż przed twarzą Elliotta, aż czuł jego ciepły oddech na własnej skórze. Wówczas też dostrzegł w jego oczach zmianę, ledwo dostrzegalną iskierkę, co z kolei obudziło w nim osobliwe rozczulenie przeplatające się z ukłuciem smutku. Twarz Perseusa złagodniała, lecz z ust nie padło żadne słowo.
Mogę wejść?


[Obrazek: 2eLtgy5.png]
if i can't find peace, give me a bitter glory



« Starszy wątek | Nowszy wątek »

Użytkownicy przeglądający ten wątek: 1 gości
Podsumowanie aktywności: Przełącz sortowanie alfabetycznie/ilość słów Elliott Malfoy (3017), Perseus Black (3431)




Wiadomości w tym wątku
[1970] Nie dokazuj, miły, nie dokazuj | Perseus & Elliott - przez Perseus Black - 15.01.2023, 03:48
RE: [1970] Nie dokazuj, miły, nie dokazuj | Perseus & Elliott - przez Elliott Malfoy - 15.01.2023, 05:30
RE: [1970] Nie dokazuj, miły, nie dokazuj | Perseus & Elliott - przez Perseus Black - 24.01.2023, 00:02
RE: [1970] Nie dokazuj, miły, nie dokazuj | Perseus & Elliott - przez Elliott Malfoy - 24.01.2023, 04:23
RE: [1970] Nie dokazuj, miły, nie dokazuj | Perseus & Elliott - przez Perseus Black - 01.02.2023, 23:41
RE: [1970] Nie dokazuj, miły, nie dokazuj | Perseus & Elliott - przez Elliott Malfoy - 08.05.2023, 20:40
RE: [1970] Nie dokazuj, miły, nie dokazuj | Perseus & Elliott - przez Perseus Black - 11.05.2023, 21:38

  • Pokaż wersję do druku
  • Subskrybuj ten wątek

Przydatne linki
Kolejeczka
Tryb normalny
Tryb drzewa