15.09.2024, 19:54 ✶
Cathal nie znał utworu, rozbrzmiewającego w zakładzie. Z mugolami miał kontakt choćby z konieczności, na egipskich wykopaliskach nie dało się tego uniknąć, ich kultura i zachowania nie były więc mu obce, ale już ich muzyka nie leżała w polu jego zainteresowań, a i nie puszczano takich piosenek na przyjęciach czystokrwistych, na które czasem zaciągała go ciotka.
Wyśpiewywane słowa i melodia zapisały się jednak w umyśle Shafiqa natychmiast, wraz z dźwiękiem dzwonka, który zaśpiewał, gdy Cathal pchnął drzwi.
– Gdybym uznał, że jakaś kobieta jest godna tego, by spędzić z nią całą resztę życia, nie szukałbym dla niej klejnotów w zakładach jubilerskich – odparł Shafiq, a spojrzenie jasnych oczu, otoczonych pierwszymi, drobnymi zmarszczkami, przesunęło się po wnętrzu, po półkach, po gramofonie, mimowolnie porównując to, co widział teraz, z tym, co można było zobaczyć tu parę lat temu, kiedy wpadł do sklepu Burke’ów po raz ostatni. Trzy lata spędził w Egipcie: kraj odwiedzał, ale rzadko i nigdy nie były to długie wizyty. – Dostałaby coś, co kiedyś nosiły królowe.
Niektórzy zapewne uznawali, że najlepsza będzie biżuteria stworzona na zamówienie, z myślą o konkretnej kobiecie, pasujący do jej upodobań i charakteru. Cathal jednak był jednym z tych, o których czasem mówiło się, że mają stare dusze. Kochał przeszłość. Kochał historię. I nigdy nie sięgał po coś nowego, jeśli mógł wybrać coś, co było częścią starej opowieści.
Klejnoty były dla niego coś warte tylko, jeśli stały się w przeszłości symbolem władzy, miłości albo zapłacono za nie drogą cenę, nie tylko w złocie.
Oczywiście, do tej pory nie natknął się na kobietę, której chciałby coś takiego podarować. Była Leta, przyjaciółka od wieków, ale ich charaktery ścierały się nadmiernie, aby pojawiło się uczucie. Cenił Ginewrę, być może jednak dotąd nadto pochłaniały go prace na wykopaliskach, by myśleć o czymś więcej – a i kiedyś już krótki romans podczas prac skomplikował pewne sprawy. Była i Cynthia, ale w tym przypadku… na razie ciężko było mówić o czymkolwiek poza wzajemnym zainteresowaniem.
– Mam skarb z Egiptu, o którym chcę dowiedzieć się więcej. Może zdołasz mi w tym pomóc – powiedział, przenosząc spojrzenie na Burke’a.
Wyśpiewywane słowa i melodia zapisały się jednak w umyśle Shafiqa natychmiast, wraz z dźwiękiem dzwonka, który zaśpiewał, gdy Cathal pchnął drzwi.
– Gdybym uznał, że jakaś kobieta jest godna tego, by spędzić z nią całą resztę życia, nie szukałbym dla niej klejnotów w zakładach jubilerskich – odparł Shafiq, a spojrzenie jasnych oczu, otoczonych pierwszymi, drobnymi zmarszczkami, przesunęło się po wnętrzu, po półkach, po gramofonie, mimowolnie porównując to, co widział teraz, z tym, co można było zobaczyć tu parę lat temu, kiedy wpadł do sklepu Burke’ów po raz ostatni. Trzy lata spędził w Egipcie: kraj odwiedzał, ale rzadko i nigdy nie były to długie wizyty. – Dostałaby coś, co kiedyś nosiły królowe.
Niektórzy zapewne uznawali, że najlepsza będzie biżuteria stworzona na zamówienie, z myślą o konkretnej kobiecie, pasujący do jej upodobań i charakteru. Cathal jednak był jednym z tych, o których czasem mówiło się, że mają stare dusze. Kochał przeszłość. Kochał historię. I nigdy nie sięgał po coś nowego, jeśli mógł wybrać coś, co było częścią starej opowieści.
Klejnoty były dla niego coś warte tylko, jeśli stały się w przeszłości symbolem władzy, miłości albo zapłacono za nie drogą cenę, nie tylko w złocie.
Oczywiście, do tej pory nie natknął się na kobietę, której chciałby coś takiego podarować. Była Leta, przyjaciółka od wieków, ale ich charaktery ścierały się nadmiernie, aby pojawiło się uczucie. Cenił Ginewrę, być może jednak dotąd nadto pochłaniały go prace na wykopaliskach, by myśleć o czymś więcej – a i kiedyś już krótki romans podczas prac skomplikował pewne sprawy. Była i Cynthia, ale w tym przypadku… na razie ciężko było mówić o czymkolwiek poza wzajemnym zainteresowaniem.
– Mam skarb z Egiptu, o którym chcę dowiedzieć się więcej. Może zdołasz mi w tym pomóc – powiedział, przenosząc spojrzenie na Burke’a.