16.01.2023, 15:05 ✶
Jego urodziny zawsze były ciche. Spokojne. Nie zapominano o nich, skądże. Była kolacja, matula i tatko elegancko ubrani, wszystko przystrojone i przygotowane. Składanie życzeń ograniczało się do “wszystkiego najlepszego”. Ale prezenty też były. Odpowiednie dla rodów czystej krwi. Weselej było za czasów Hogwartu, albo nawet i krótko po nim, kiedy w ramach urodzin potem szło się do knajpy i balowało tak, jakby miało nie być jutra. Ta zapowiedź brzmiała inaczej. Egzotyczniej. Podejrzliwe i przeciągłe spojrzenie miało na celu rozszyfrowanie tego, czego się spodziewać mógł, zastanowił się nad tą sytuacją. Czy to jakaś podpucha? Zemsta za te wszystkie niegodziwości? Już ustalił to, że na pewno był mściwa. Może nie bardzo? Tego nie wiedział. Ale miał w pamięci, że lepiej na nią uważać z różnymi docinkami, dogryzkami i złośliwościami.
- Mówię, że babeczki a ty że eliksir, no to jak to jakimi? Wychodzi z tego babeczkowy eliksir. Nie kuś mnie, żebym do tego cię nakłaniał. - A mógłby! Ale brzmiało jeszcze nudniej niż gotowanie, no bo gotowanie to jednak było coś NOWEGO! Nie tylko dla niej, dla niego też! Z tym, że on nie zamierzał za baaardzo się do tego wpychać. Zamierzał sobie za to siedzieć i przeszkadzać. I obserwować. - Ay, Gwiazdeczko, tego się spodziewam. Aż dziwne, że na każdym rogu nie wisi jakiś kocioł. - Zdawał sobie sprawę, co było domeną Lestrange. Co było ich głównym konikiem. Zdziwiłby się bardzo, gdyby eliksirów ona akurat przyrządzać nie potrafiła. Pokiwał też głową na stwierdzenie, że to ona właśnie tu gotuje. Była jedyną, jaką mieli? Tego nie wiedział. I na razie nie było to takie interesujące w obliczu spektaklu, jaki się miał tu rozegrać. Strzałka się pojawiła i sytuacja została jej nakreślona. Kiedy te wielkie oczy skierowały się na niego to podniósł kciuka w górę i wysunał go w kierunku skrzatki. Jest cool, noł problym! Ba, nawet skrzatka wydawała się zadziwiająco entuzjastycznie podejść do tego pomysłu! Albo tylko jemu się tak wydawało, bo sam czuł niemal… taką malutką ekscytację? Maluutką!
Kiedy kobietki zaczęły tu przygotować to w końcu zlazł z blatu, bo za dużo krzątania, przeciągnął krzesło i usiadł na swoim nowym tronie, gapiąc się, jak dwie istoty zaczeły przygotowywać babeczki.
- Długo się je robi? - Zapytał tutaj Strzałki. Miał szczerą nadzieję, że nie. Zwłaszcza z magią.
- Mówię, że babeczki a ty że eliksir, no to jak to jakimi? Wychodzi z tego babeczkowy eliksir. Nie kuś mnie, żebym do tego cię nakłaniał. - A mógłby! Ale brzmiało jeszcze nudniej niż gotowanie, no bo gotowanie to jednak było coś NOWEGO! Nie tylko dla niej, dla niego też! Z tym, że on nie zamierzał za baaardzo się do tego wpychać. Zamierzał sobie za to siedzieć i przeszkadzać. I obserwować. - Ay, Gwiazdeczko, tego się spodziewam. Aż dziwne, że na każdym rogu nie wisi jakiś kocioł. - Zdawał sobie sprawę, co było domeną Lestrange. Co było ich głównym konikiem. Zdziwiłby się bardzo, gdyby eliksirów ona akurat przyrządzać nie potrafiła. Pokiwał też głową na stwierdzenie, że to ona właśnie tu gotuje. Była jedyną, jaką mieli? Tego nie wiedział. I na razie nie było to takie interesujące w obliczu spektaklu, jaki się miał tu rozegrać. Strzałka się pojawiła i sytuacja została jej nakreślona. Kiedy te wielkie oczy skierowały się na niego to podniósł kciuka w górę i wysunał go w kierunku skrzatki. Jest cool, noł problym! Ba, nawet skrzatka wydawała się zadziwiająco entuzjastycznie podejść do tego pomysłu! Albo tylko jemu się tak wydawało, bo sam czuł niemal… taką malutką ekscytację? Maluutką!
Kiedy kobietki zaczęły tu przygotować to w końcu zlazł z blatu, bo za dużo krzątania, przeciągnął krzesło i usiadł na swoim nowym tronie, gapiąc się, jak dwie istoty zaczeły przygotowywać babeczki.
- Długo się je robi? - Zapytał tutaj Strzałki. Miał szczerą nadzieję, że nie. Zwłaszcza z magią.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.