Starożytne ruiny odetchnęły, jakby odetchnęła żywa osoba. A razem z nimi Morpheus, który postanowił nabrać jak najwięcej tej powietrznej materii do płuc. Tego błogosławienia, które miało leczyć, naprawiać. Czuł to w kościach, jakby powiew był oddechem matki, która tuli swoje dziecię do snu. Pomyślał rzewnie o własnej matce, serce zakuło go, gdy myślał o tym, że na błoniach Limbo spotkała już swoją córkę i swojego syna. Pomyślał o żałobie swojego ojca, o jego twarzy, wypełnionej troską. O żałobie dzieci Derwina. O żałobie Mavelle. Gdyby tylko ten oddech mógł ich uleczyć, przywrócić. Gdyby jego mógł to zrobić... Nie prawda. Nie zrobiłby tego Anthony'emu. Kochał życie.
Tak sobie powtarzał każdego ranka.
— To bardzo możliwe, panno Moss. Ostatecznie jednak zawezwą zapewne również Departament Tajemnic, a moi koledzy będą mieli znów na pieńku z resztą, bo będą się wykłócać o to, kto powinien zbadać przestrzeń pierwszy. Mamy dość kłopotów, powinniśmy trzymać się razem, a ja już jestem na miejscu. Proszę się nie martwić i nas osłaniać — puścił do niej oczko i uśmiechnął się w czarujący sposób, niemal flirciarski. Biedna dziewczyna, pewnie mało który chłopak w ogóle się do niej tak uśmiechał czy zapraszał na randki po tym, jak jej twarz zaczęła wyglądać... cóż. Tak. Niech ma, a w sumie jego ciekawiło, jakie te blizny były w dotyku.
— Idziemy, panie Bagshot, przygoda czeka. Może napisze pan na ten temat kolejną książkę.
I wstąpili w przestrzenie, których nie dotykała ludzka dłoń od wieków, aby dowiedzieć się czegoś więcej. Morpheus z ulgą przyjął fakt, że mógł odłożyć walkę na bok, zawiesić szablę, wolał, aby rdzewiała, nawet jeżeli wiedział, że to niemożliwe. Musiał znaleźć mordercę swojego brata, a nawet, jeżeli Stonehange nie miało nic wspólnego z ową osobą, to przychylność bogów nigdy nie zaszkodziła nikomu, jeżeli słuchało się uważnie ich rad. Kłamstwo, pomyślał na tę refleksję, wspominając wędrującego dekadę do domu Ulissesa czy wszystkie szalone kobiety mitów, Medeę, Kirke, Andromachę. Kasandrę.
Rozglądął się dookoła, szukając znajomych odniesień, wątków rozpoznawalnych dla niego z grubych tomiszczy słowników starożytnych run, daleko sięgających badań kolegów z mrocznych komnat Departamentu Tajemnic czy samodzielnych badaczy historii magii. Wreszcie wywody praktyczne na temat dawnych alfabetów. Szukał swojego kamienia z Rosetty.
Wiedza o świecie (N): Szukam w głowie wiedzy tajemnej DT, jakichś przepowiedni, nawiązań.
Akcja nieudana
Percepcja (PO): Szukam czegoś, co zwróci moją szczególną uwagę.
Sukces!