To było tak głupie, jak i niegłupie wcale. Porównywanie się - przecież każdy chciał być lepszy. Przecież każdy chciał być idealny. Chciał się najbardziej podobać ukochanej osobie i chciał być śliczny i ponętny. Chcesz tego tak bardzo, że zapominasz, że najważniejsze to bycie sobą. Tylko sobą. Bo to za to doceniają cię bliscy, takim cię chcą. Nie przeczyło to samodoskonaleniu się, ale samodoskonalenie się nie było odrzucaniem siebie, a szlifowaniem popełnianych błędów. Nie było plastyczną operacją, tylko było drobnym makijażem, który mu podkreślić twoje duże oczy. Victoria nigdy nie będzie drobniutką blondynką o niebieskich oczach, ideałem kobiety Sauriela. Ale to nie za blondynkami o niebieskich oczach, koniec końców, się uganiał. Bo uroda przemijała i to nie z urodą miałeś kontakt. Można podziwiać piękno, ale niekoniecznie je czuć. W przypadku czarnowłosego to było o wiele prostsze, ponieważ ta powierzchowność była dla niego tylko i aż tym - sztuką. Obrazem, rzeźbą, zwrotkami w pięcioliniach. Sztuką możesz się zauroczyć, ale nie zakochasz się w niej, dopóki nie odsłoni przed tobą swojego wnętrza. Dopóki opowieść przez nią snuta do ciebie nie przemówi. A Victoria była jedną i jedyną Victorią, której nie zamieniłby na żadną blondynkę tego świata. Tylko że tego jej nie mówił, prawda? Ach, te słowa... jakże ich brak potrafił człowiekowi szkodzić.
- A tam... nie słuchaj jej, Befsztyczku, jesteś mniamaśnym kawałeczkiem mięska. - Kot jak to kot, niekoniecznie rozumiał, co do niego mówisz, kiedy pierdolisz takie głupoty, ale już intonacje łapał. A ta była iście miłosna dla tego małego stworzenia. - Mój brat od innej matki i innego ojca przyznał, że urodę to odziedziczyła po mnie. - Wyszczerzył kły w uśmiechu, odstawiając małą na ziemię. Niech sama potupta i pobiega, ćwiczy mięśnie, żeby zostać największym predatorem swoich czasów, a co! - No to spoko. - Poszedł na kanapę i walnął się na niej, przesuwając poduszkę obok siebie i klepiąc ją wymownie, żeby sobie roznegliżowana kobieta usiadła. - Opowiadać z tej wyprawy nie ma za dużo czego, większości nie pamiętam. Dobrze, że nie mam czym rzygać, bo pewnie bym umarł gdzieś po drodze kolejny raz. Znaczy wtedy bym nie był martwy, ale... czaisz. - Snucie opowieści wymagało talentu, ale też czasem była to po prostu kwestia ułożenia myśli. - Wiesz, że alkohol wynaleźli jeszcze w Mezopotamii? - Wiedza bezużyteczna, część 1283756456. - Wiesz w ogóle, co to Mezopotamia?
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.