16.01.2023, 19:57 ✶
Akurat pechowo wyszło, co by nie powiedzieć, że poznał ją z takich dwóch stron. Był przewrażliwiony, oczekiwał od ludzi najgorszego. Albo raczej - spodziewał się najgorszego. Po Tori oczekiwał czegoś mniejszego niż najgorszego (jeśli to w tę stronę płynie w ogóle wartościowanie). Nie spodziewał się NAJGORSZEGO, ale jednak nadal nie czegoś dobrego. Co tu dopiero myśleć o miłych niespodziankach! Więc poszło to o poziom w górę. Albo w dół. Dejm, zależy, od której strony spojrzysz! Konsensus jest taki: było lepiej. Między nimi było lepiej.
Bardzo spektakularnie ignorował jej mordercze spojrzenie, nagle wielce zainteresowany sufitem i nawet zanucił sobie coś pod nosem.
Wszystkie składniki wyleciały i poszły w ruch. Przez moment siedział grzecznie na swoim miejscu i lookał z ciekawością… ale w końcu nie wytrzymał i podszedł do dwóch pań, żeby zapytać “a co teraz robisz?”, albo “a po co to?”, ewentualnie: “a jak to smakuje?”. Wsadzał czasami gdzieś w coś palucha, albo przesunął coś gdzieś, a raz nawet policzył z nią gramy (oczywiście przeszkadzając jej w liczeniu), ale to tylko jeden mały raz. Nie pchał też łapsk ciągle wszędzie, dokuczał jej i interesował się w limicie dopuszczalności, powiedzmy. Czyli tam, gdzie nie czuł, że Victoria zaraz mu wsadzi łyżkę w dupsko. A potem, na koniec, wyciągnął dłoń do Strzałki, próbując ją nakłonić do przybicia piątki, kiedy już cały twór został włożony do piecyka. Pozostało czekać, aż zostaną upieczone.
- Ile się pieką? To jest - ile mamy czasu? - Spojrzał na swój zegarek na nadgarstku. Innymi słowy można się było spodziewać, że to nie był koniec wszystkich atrakcji. - Lubisz tańczyć? - Zapytał z paskudnym uśmiechem, kiedy usłyszał, że no z 20 minut to zajmie. Nie znał się na kucharzeniu, ale tyle, że nie da się pewnych rzeczy przyśpieszyć, wiedział.
Bardzo spektakularnie ignorował jej mordercze spojrzenie, nagle wielce zainteresowany sufitem i nawet zanucił sobie coś pod nosem.
Wszystkie składniki wyleciały i poszły w ruch. Przez moment siedział grzecznie na swoim miejscu i lookał z ciekawością… ale w końcu nie wytrzymał i podszedł do dwóch pań, żeby zapytać “a co teraz robisz?”, albo “a po co to?”, ewentualnie: “a jak to smakuje?”. Wsadzał czasami gdzieś w coś palucha, albo przesunął coś gdzieś, a raz nawet policzył z nią gramy (oczywiście przeszkadzając jej w liczeniu), ale to tylko jeden mały raz. Nie pchał też łapsk ciągle wszędzie, dokuczał jej i interesował się w limicie dopuszczalności, powiedzmy. Czyli tam, gdzie nie czuł, że Victoria zaraz mu wsadzi łyżkę w dupsko. A potem, na koniec, wyciągnął dłoń do Strzałki, próbując ją nakłonić do przybicia piątki, kiedy już cały twór został włożony do piecyka. Pozostało czekać, aż zostaną upieczone.
- Ile się pieką? To jest - ile mamy czasu? - Spojrzał na swój zegarek na nadgarstku. Innymi słowy można się było spodziewać, że to nie był koniec wszystkich atrakcji. - Lubisz tańczyć? - Zapytał z paskudnym uśmiechem, kiedy usłyszał, że no z 20 minut to zajmie. Nie znał się na kucharzeniu, ale tyle, że nie da się pewnych rzeczy przyśpieszyć, wiedział.
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.