19.09.2024, 19:57 ✶
Isaac uśmiechnął się lekko, słuchając wspomnień Neila. Było coś niezwykle kojącego w jego słowach - jakby natura była czymś, w czymś odnajdywał spokój.
-Pasja do ogrodów. Każdy kwiat i krzew miał dla ciebie osobne znaczenie?- Zawsze cenił marzycieli. W czasach pełnych chaosu i niepewności, każdy powinien mieć swoje bezpieczne miejsce do którego mógł się przenieść. Czy to duchem, czy ciałem.
-Lubię marzycieli.- Powiedział w końcu.-To dobrze, że znalazłeś coś, co jest twoja pasją, Neil. Wszyscy potrzebujemy odskoczni.- Jego spojrzenie na chwilę zawirowało gdzieś w przestrzeń, jakby sam na moment przeniósł się do miejsca, które kiedyś dawało mu ukojenie. Trwało to bardzo krótko, a kiedy wrócił, spostrzegł że chłopak stoi tuż przed nim. Popatrzył na niego nieco zaskoczony ale odpowiedział objęciem, układając ciepłą dłoń na jego karku.
-Komuś zebrało się na czułości?-Mruknął cicho. Uczucie szczęścia i wdzięczności jakie biło od Francuza, zaczęło wlewać się w niego niczym fala.
-Oczywiście, że pamiętałem...- Isaac miał w sobie rzadki dar - potrafił słuchać. Był uważnym obserwatorem, dostrzegającym najmniejsze oznaki zmiany emocji w głosie rozmówcy. Z własnego doświadczenia wiedział, jak mało ludzi naprawdę potrafi słuchać. Większość wolała przerywać, wtrącać swoje opinie, jakby rozmowa była wyłącznie pretekstem do tego, by mówić o sobie. Isaac widział to niejednokrotnie - te puste spojrzenia, ledwo skrywaną niecierpliwość, gdy próbował podzielić się czymś ważnym, a jego słowa tonęły w niezrozumieniu. Właśnie dlatego starał się być inny. Słuchał nie tylko tego, co mówiono, ale też tego, czego nie wypowiedziano na głos. Jego uważność i zdolność odczytywania subtelnych gestów sprawiały, że ludzie, nawet nieświadomie, otwierali się przed nim. Wyczuwał ukryte emocje, pragnienia, lęki, których sami nie potrafili zrozumieć. To było dla niego jak druga natura - dawać innym przestrzeń, by ich słowa miały wagę. W tym świecie, gdzie każdy spieszył się by mówić, Isaac był tym, który wiedział, jak słuchać.
-Pokaż mi wszystko, co chcesz.- Powiedział szeptem, odpowiadając na ciche słowa Neila. Gdy chwycił jego dłoń, nie opierał się. Pozwolił mu prowadzić, czując rosnącą ciekawość i pewne nieokreślone napięcie, które unosiło się między nimi.
Isaac wszedł do pokoju, a jego spojrzenie powoli przesuwało się po przestrzeni. Światło świec oświetliło rośliny, papierowe łabędzie i chaos na biurku, który w jego mniemaniu chaosem wcale nie był. Półka z książkami w szczególności przykuła jego uwagę - bardzo często była odzwierciedleniem osobowości właściciela.
-Magia nie jest oszustwem, Neil. Magia to dar, który co prawda wcale nie czyni nas lepszymi, ale pozwala na zrozumienie świata w sposób, w jaki nie wszyscy będą mogli.- Odparł cicho, przyglądając się roślince.
-Pasja do ogrodów. Każdy kwiat i krzew miał dla ciebie osobne znaczenie?- Zawsze cenił marzycieli. W czasach pełnych chaosu i niepewności, każdy powinien mieć swoje bezpieczne miejsce do którego mógł się przenieść. Czy to duchem, czy ciałem.
-Lubię marzycieli.- Powiedział w końcu.-To dobrze, że znalazłeś coś, co jest twoja pasją, Neil. Wszyscy potrzebujemy odskoczni.- Jego spojrzenie na chwilę zawirowało gdzieś w przestrzeń, jakby sam na moment przeniósł się do miejsca, które kiedyś dawało mu ukojenie. Trwało to bardzo krótko, a kiedy wrócił, spostrzegł że chłopak stoi tuż przed nim. Popatrzył na niego nieco zaskoczony ale odpowiedział objęciem, układając ciepłą dłoń na jego karku.
-Komuś zebrało się na czułości?-Mruknął cicho. Uczucie szczęścia i wdzięczności jakie biło od Francuza, zaczęło wlewać się w niego niczym fala.
-Oczywiście, że pamiętałem...- Isaac miał w sobie rzadki dar - potrafił słuchać. Był uważnym obserwatorem, dostrzegającym najmniejsze oznaki zmiany emocji w głosie rozmówcy. Z własnego doświadczenia wiedział, jak mało ludzi naprawdę potrafi słuchać. Większość wolała przerywać, wtrącać swoje opinie, jakby rozmowa była wyłącznie pretekstem do tego, by mówić o sobie. Isaac widział to niejednokrotnie - te puste spojrzenia, ledwo skrywaną niecierpliwość, gdy próbował podzielić się czymś ważnym, a jego słowa tonęły w niezrozumieniu. Właśnie dlatego starał się być inny. Słuchał nie tylko tego, co mówiono, ale też tego, czego nie wypowiedziano na głos. Jego uważność i zdolność odczytywania subtelnych gestów sprawiały, że ludzie, nawet nieświadomie, otwierali się przed nim. Wyczuwał ukryte emocje, pragnienia, lęki, których sami nie potrafili zrozumieć. To było dla niego jak druga natura - dawać innym przestrzeń, by ich słowa miały wagę. W tym świecie, gdzie każdy spieszył się by mówić, Isaac był tym, który wiedział, jak słuchać.
-Pokaż mi wszystko, co chcesz.- Powiedział szeptem, odpowiadając na ciche słowa Neila. Gdy chwycił jego dłoń, nie opierał się. Pozwolił mu prowadzić, czując rosnącą ciekawość i pewne nieokreślone napięcie, które unosiło się między nimi.
Isaac wszedł do pokoju, a jego spojrzenie powoli przesuwało się po przestrzeni. Światło świec oświetliło rośliny, papierowe łabędzie i chaos na biurku, który w jego mniemaniu chaosem wcale nie był. Półka z książkami w szczególności przykuła jego uwagę - bardzo często była odzwierciedleniem osobowości właściciela.
-Magia nie jest oszustwem, Neil. Magia to dar, który co prawda wcale nie czyni nas lepszymi, ale pozwala na zrozumienie świata w sposób, w jaki nie wszyscy będą mogli.- Odparł cicho, przyglądając się roślince.