16.01.2023, 21:28 ✶
Tym dla niego była w końcu zemsta. Powodem. Podejrzenia jednak co do tego, czego się spodziewać, były wywołane trochę tym pesymizmem. Bo nie był tak DO KOŃCA pesymistą. Powtarzał sobie wielokrotnie, że będzie dobrze - czy pesymista był do tego zdolny? Może? Tak? Nie wiem? Rozumiał to, co mu tłumaczyła, ale pozostało wrażenie. W końcu przeminie, jeśli wszystko będzie tak gładko szło. Już przecież dawał się ugłaskać i przestawał stroszyć sierść na grzbiecie. Wrażenie po prostu było. Wetknięte głęboko, wypalone.
O, przeszkadzajkowe pacnięcie w nochala było w sumie trochę oczekiwane, a jednak nadeszło niespodziewanie. Tylko drgnął, podskoczył, kiedy się pojawiło, zrobił prawie zeza i wydał z siebie oburzone “eeej!”, ale nawet nie tak na serio. Wytarł swój biedny nosek, ale sygnał został odebrany, no JUŻ NIE PRZESZKADZAĆ.
- To bardzo dobrze, bo będziesz tańczyć. - Proszę bardzo! Jeśli była ciekawa, to oto miała swoją odpowiedź! - Możesz mi przynieść moją gitarę? - Zwrócił się do Strzałki i pewnie w następnych dwóch sekundach gitara już była w jego łapskach. Jednym ruchem nadgarstka ją wyciągnął i zaklął, żeby grała. Sama. Żeby pobrzdąkiwała przyjemną do tańca, skoczną melodię, jedną z tych, które lubił i sam poszedł w kierunku Victorii, żeby ją złapać za dłoń i pociągnąć na środek kuchni, gdzie było dużo miejsca. - No już już, odkładaj to, pijaczko jedna! - To był idealny punkt programu do zapełnienia czasu podczas oczekiwania na gotowanie. Innymi słowy - wszystko układało się w idealny plan!
O, przeszkadzajkowe pacnięcie w nochala było w sumie trochę oczekiwane, a jednak nadeszło niespodziewanie. Tylko drgnął, podskoczył, kiedy się pojawiło, zrobił prawie zeza i wydał z siebie oburzone “eeej!”, ale nawet nie tak na serio. Wytarł swój biedny nosek, ale sygnał został odebrany, no JUŻ NIE PRZESZKADZAĆ.
- To bardzo dobrze, bo będziesz tańczyć. - Proszę bardzo! Jeśli była ciekawa, to oto miała swoją odpowiedź! - Możesz mi przynieść moją gitarę? - Zwrócił się do Strzałki i pewnie w następnych dwóch sekundach gitara już była w jego łapskach. Jednym ruchem nadgarstka ją wyciągnął i zaklął, żeby grała. Sama. Żeby pobrzdąkiwała przyjemną do tańca, skoczną melodię, jedną z tych, które lubił i sam poszedł w kierunku Victorii, żeby ją złapać za dłoń i pociągnąć na środek kuchni, gdzie było dużo miejsca. - No już już, odkładaj to, pijaczko jedna! - To był idealny punkt programu do zapełnienia czasu podczas oczekiwania na gotowanie. Innymi słowy - wszystko układało się w idealny plan!
![[Obrazek: klt4M5W.gif]](https://secretsoflondon.pl/imgproxy.php?id=klt4M5W.gif)
Pijak przy trzepaku czknął, równo z wybiciem północy. Zogniskował z trudem wzrok na przyglądającym mu się uważnie piwnicznym kocurze.
- Kisssi... kisssi - zabełkotał. - Ciiicha noooc... Powiesz coś, koteczku, luzkim goosem?
- Spierdalaj. - odparł beznamiętnie Kocur i oddalił się z godnością.